"CBA przekazało ostrzeżenie, wykonaliśmy swoją pracę". Wojtunik przed komisją śledczą

TVN24

Aktualizacja:
Paweł Wojtunik przed komisją do spraw Amber Goldtvn24
wideo 2/35

W sprawie Amber Gold CBA zrobiło, co mogło. Agencja sporządziła dwa dokumenty analityczne między innymi dotyczące tej spółki i wskazywała na luki w prawie. Nigdy nie ustalono jednak, że sprawa Amber Gold miała charakter korupcyjny - mówił w środę przed komisją śledczą były szef CBA Paweł Wojtunik.

Przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann wyjaśniała, że w CBA powstały dwa raporty: pierwszy - ogólny - z 2010 roku "bez wchodzenia w szczegóły, w jakąkolwiek firmę oraz drugi raport z 2012 roku - analityczny dotyczący już firmy Amber Gold i w bardzo okrojonym zakresie firmy Finroyal". Ten drugi powstał na podstawie "publikacji dostępnych" w środkach masowego przekazu.

Wojtunik wskazał, że raport stworzony na podstawie otwartych źródeł to jedna z metod pracy analitycznej CBA. Następnie przez kilka minut zapoznawał się z oboma raportami przedstawionymi mu przez członków komisji.

Poseł PO Krzysztof Brejza podkreślił zaś, że w raporcie z 2010 roku nie pojawia się sformułowanie "Amber Gold", pojawia się natomiast w raporcie z 2012 roku.

Na wstępie przesłuchania Wojtunik przypomniał, że szefem Agencji był od połowy października 2009 roku i został odwołany na własną prośbę, ze względu na utracenie dostępu do informacji niejawnych, 1 grudnia 2015 roku.

"Nie mogę mówić, kto pozostawał w zainteresowaniu CBA"

Wiceszef komisji Tomasz Rzymkowski (Kukiz'15) pytał świadka, czy w latach 2009-2012 w zainteresowaniu CBA była spółka Amber Gold, jej właściciele lub spółki zależne.

- Niestety, w trybie jawnym nie mogę mówić kto pozostawał, a kto nie pozostawał w zainteresowaniu CBA - odparł świadek. Dodał jednak, że pamięta, że już w 2010 roku powstawały w CBA "pewne materiały analityczne", które były przekazywane, zgodnie z właściwością, do KPRM.

Szefowa komisji Małgorzata Wassermann (PiS) zwróciła jednak Wojtunikowi uwagę, że wszystkie dokumenty, które wytworzyło CBA w tej sprawie, a jest ich niewiele, są jawne, więc nie ma konieczności, by był on przesłuchiwany na posiedzeniu niejawnym.

"CBA sporządziło jeden, dwa lub trzy dokumenty"

Po kilkuminutowej wymianie zdań pomiędzy świadkiem a członkami komisji Wojtunik odpowiedział na wcześniejsze pytanie Rzymkowskiego. - W tym czasie - w 2012 roku - z uwagi na medialnych charakter ta sprawa interesowała wszystkich (...). Kojarzę dokumenty analityczne wykonywane w tej sprawie czy dotyczące tej sprawy - podkreślił były szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego.

- W mojej świadomości z tego, co pamiętam (...) CBA sporządziło jeden, dwa lub trzy dokumenty o charakterze analitycznym, które zostały przekazane bodajże do KPRM i nie pamiętam, czy jeden do ABW z KPRM, czy bezpośrednio do ABW. To wynikało z działającej koordynacji pomiędzy służbami - podał.

"Luki w systemie prawnym"

Posłowie komisji dopytywali Wojtunika o raport CBA z 2010 roku. Przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann powiedziała, że CBA 13 lipca 2010 roku wytworzyło "dość obszerny dokument", w którym opisało zagrożenia dotyczące luk w systemie prawnym. Jak mówiła, Biuro wskazywało, że jeśli te luki nie zostaną naprawione, to system prawny w Polsce będzie "dopuszczał przestępców do spółek, co ma istotne znaczenie dla bezpieczeństwa państwa".

Wassermann wyjaśniła, że po sporządzeniu tego dokumentu Wojutnik uznał, że należy to przekazać ówczesnemu ministrowi MSW Jackowi Cichockiemu, aby podjął działania "koordynujące". Przewodnicząca zaznaczyła, że w tamtym czasie już "działa prężnie Amber Gold".

Następnie - jak powiedziała Wassermann - Cichocki przesłał te informacje do ówczesnego ministra sprawiedliwości Krzysztofa Kwiatkowskiego, który uznał, że jest pilna potrzeba zmian przepisów. - Następnie Cichocki odpisuje do CBA, że jest zainteresowanie i na tym kończy się wszelkie działanie, przepisy są nietknięte do momentu wybuchu afery Amber Gold - zaznaczała Wassermann.

Pytała również, co się wydarzyło, że mimo zdefiniowania problemu sprawa się "rozmywa" i "kto to zablokował i gdzie".

- CBA wykonało w tym zakresie swoją pracę (...). Nie odpowiadam za terminologię, za terminy korespondencji między ministerstwami. Myśmy przekazali ostrzeżenie, bo od tego jest CBA. CBA nie odpowiadało za prace legislacyjne w tym zakresie, nie ma inicjatywy legislacyjnej - odparł Wojtunik.

"Proszę mnie nie obciążać tutaj jakimś brakiem działania"

Wassermann dodała, że z korespondencji dostępnej komisji wynika, iż poza tym, że Wojtunik sygnalizował, że jeżeli nie dojdzie do zmiany przepisów, to będzie zagrożenie, bo przestępcy będą mogli kierować spółkami, nie wydarzyło się nic.

- W sytuacji tego raportu to nieprawda, że wysłaliśmy dokument i nic z tym nie robiliśmy, pamiętam informację od dyrektora analiz o tym, że udawali się na spotkania w Ministerstwie Sprawiedliwości. Natomiast proszę zrozumieć rolę CBA. Centralne Biuro Antykorupcyjne, po pierwsze, nie ma inicjatywy ustawodawczej, po drugie, ja nie mam kompetencji do rozliczania innych organów państwowych z tego, jak przyjmują i czytają nasze wnioski - stwierdził Wojtunik.

- CBA kieruje rocznie wiele raportów, wiele informacji "sygnalnych" i to od organów właściwych zależy sposób wykorzystania tych informacji. Proszę mnie nie obciążać tutaj jakimś brakiem działania ze strony CBA z powodu tego, że te regulacje powstały po dwóch latach - dodał.

"Nie ustalono jakichkolwiek faktów korupcji"

Jarosław Krajewski z PiS pytał też świadka o to, czy CBA wystąpiło do sądu rejestrowego o wykreślenie P. z funkcji prezesa Amber Gold i innych spółek z grupy Amber Gold, wiedząc, że był on osobą karaną. - Nie pamiętam tego, aby taki fakt miał miejsce. Podkreślam, że nie podejmuję się tego typu działań w trakcie sprawy operacyjnej - odpowiedział Wojtunik.

- To bzdura, panie ministrze, dlatego, że każdy organ i instytucja publiczna jest zobowiązana do tego, że jeśli ustaliła fakt łamania prawa przez Marcina P., to jest zobowiązana (...) do informowania - w tym przypadku sądu rejestrowego - że Marcin P. łamie art. 18 Kodeksu spółek handlowych - ripostował Krajewski. - Pytam, jakie były przyczyny niepoinformowania sądu rejestrowego przez CBA? - kontynuował.

- Nie wiem, jakie były przyczyny. Należy o to pytać dyrektora departamentu analiz i funkcjonariuszy realizujących tę sprawę - odpowiedział Wojtunik. Krajewski podkreślił, że "nie ma żadnych dokumentów, mimo wiedzy, którą państwo powzięliście, żebyście podjęli jakiekolwiek działania, by skrócić działalność Amber Gold o co najmniej dwa miesiące".

- CBA zrobiło, co mogło w sprawie Amber Gold, co leżało w naszych kompetencjach - oświadczył Wojtunik. Podkreślał też, że "nie ustalono nigdy, aby sprawa (Amber Gold) miała charakter korupcyjny". Odnosząc się do tej wypowiedzi, Wassermann pytała świadka, jakie działania podjęło CBA, aby to wykluczyć.

Wojtunik odparł, że prowadzono "bieżącą pracę operacyjną". - Podczas całego tego okresu, jak mi się wydaje, do dnia dzisiejszego nie ustalono jakichkolwiek faktów korupcji - powiedział były szef CBA.

Wątek OLT Express i Michała Tuska

Pod koniec lipca 2012 roku upadłość ogłosiły linie lotnicze OLT Express należące do spółki Amber Gold. Niedługo potem okazało się, że ze spółką współpracował pracujący w Porcie Lotniczym w Gdańsku Michał Tusk, syn ówczesnego premiera Donalda Tuska. Miał się zajmować obsługą prasową linii OLT Express i analizą ruchu lotniczego z Gdańska.

Wątek Michała Tuska podczas środowego przesłuchania byłego szefa CBA poruszyła szefowa komisji śledczej Małgorzata Wassermann. Pytała Wojtunika, czy na temat Amber Gold rozmawiał z ówczesnym szefem ABW Krzysztofem Bondarykiem.

- Możliwe, że rozmawialiśmy choćby w kontekście tego, że przekazywaliśmy drugi materiał analityczny - odpowiedział były szef CBA.

Wassermann dopytywała, czy w tej rozmowie poruszono kwestię tego, która ze służb będzie realizowała czynności kontrwywiadowcze w stosunku do syna ówczesnego premiera, w kontekście jego pracy dla OLT Express. - Nie pamiętam rozmowy na ten temat. Natomiast ta kwestia nigdy nie budziła dla mnie powodów do rozmowy, ponieważ ta kwestia nie podlegała żadnej wątpliwości, jeśli chodzi o CBA - odpowiedział Wojtunik.

- CBA nigdy nie organizowało żadnej osłony kontrwywiadowczej wobec konkretnych osób, w tym w szczególności syna premiera Tuska - wskazał.

"Nie pamiętam, nie kojarzę takiej rozmowy"

Wassermann pytała jednak dalej Wojtunika, czy była rozmowa na temat tego, że istnieje potrzeba wykonania co najmniej czynności sprawdzających w sprawie tego, kto spowodował, że w OLT pracuje syn Donalda Tuska. - Nie pamiętam, nie kojarzę takiej rozmowy - odparł Wojtunik.

Przewodnicząca następnie pytała go, czy dotarły do niego informacje, w jakich okolicznościach i warunkach syn byłego premiera rozpoczął pracę w OLT. Wojtunik odpowiedział, że "nie miał żadnej ekskluzywnej wiedzy" na temat pracy syna byłego premiera.

Nie potrafił odpowiedzieć, od kogo ani kiedy dowiedział się o zatrudnienia Michała Tuska w OLT. Wassermann pytała Wojtunika, czy jako szef CBA uznał, że należy wyjaśnić, jak doszło do współpracy syna Donalda Tuska z liniami lotniczymi należącymi do Amber Gold.

- Nie pamiętam, aby w tym wątku było jakiekolwiek podejrzenie, że zatrudnienie syna premiera w tej spółce ma charakter korupcyjny lub ma jakiś istotny wpływ na bezpieczeństwo państwa - podkreślił Wojtunik. Podkreślił, że "plotkami" CBA się nie zajmowało.

Przesłuchanie funkcjonariusza ABW

W tym tygodniu komisja śledcza zaplanowała również przesłuchanie jednego z funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Ma się ono odbyć w czwartek po godzinie 10.

Szefowa komisji poinformowała, że przesłuchanie świadka z ABW odbędzie się częściowo w trybie jawnym. - Przesłuchanie jawne będzie trwało przez około trzy godziny - wskazała. Zaznaczyła jednocześnie, że komisja nie podaje danych personalnych świadka.

Celem powołanej w lipcu 2016 roku komisji śledczej jest zbadanie i ocenienie prawidłowości i legalności działań podejmowanych wobec Amber Gold przez rząd, w szczególności ministrów: finansów, gospodarki, infrastruktury, spraw wewnętrznych, sprawiedliwości i podległych im funkcjonariuszy publicznych.

Do zadań komisji należy też zbadanie działań, jakie podejmowali w sprawie spółki: prezes UOKiK, Generalny Inspektor Informacji Finansowej, prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego, a także prokuratura oraz organy powołane do ścigania przestępstw, w szczególności szefowie ABW i CBA oraz Komendant Główny Policji i podlegli im funkcjonariusze publiczni. Komisja śledcza ma także zbadać działania podejmowane w sprawie Amber Gold przez Komisję Nadzoru Finansowego.

851 milionów złotych

Amber Gold powstała na początku 2009 roku i miała inwestować w złoto i inne kruszce. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji. W połowie 2011 roku spółka przejęła większościowe udziały w liniach lotniczych Jet Air, następnie w niemieckich OLT Germany, a pod koniec 2011 roku w liniach Yes Airways. Powstała wtedy marka OLT Express.

Linie OLT Express upadłość ogłosiły pod koniec lipca 2012 roku. Z kolei Amber Gold ogłosiła likwidację 13 sierpnia 2012 roku, a tysiącom swoich klientów nie wypłaciła powierzonych jej pieniędzy i odsetek od nich. Według ustaleń, w latach 2009-2012 w ramach tak zwanej piramidy finansowej firma oszukała w sumie niemal 19 tysięcy swoich klientów, doprowadzając do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości prawie 851 milionów złotych.

Autor: mnd/kb/AG//now / Źródło: PAP