Polska

Były prezes LPR przed sąd za jazdę z promilami

Polska

TVN24Były wiceminister Mirosław Orzechowski stanie przed sądem

Były wiceminister edukacji i były prezes Ligi Polskich Rodzin Mirosław Orzechowski, oskarżony o prowadzenie samochodu pod wpływem alkoholu, stanie przed sądem. Grozi mu do dwóch lat więzienia.

Prokuratura przesłała już akt oskarżenia do łódzkiego sądu rejonowego.

Zdarzenie, za które b. wiceminister będzie odpowiadał, rozegrało się 5 marca wieczorem przy ul. Cieszkowskiego w Łodzi. Jak ustaliła policja, Orzechowski cofając hondą accord uderzył w samochód audi A6, miał też otrzeć się o renault laguna. Właściciel audi wezwał funkcjonariuszy. Ci zbadali trzeźwość byłego wiceministra i okazało się, że miał 1,07 mg/l, czyli ok. 2,2 promila alkoholu w organizmie.

Następnego dnia Orzechowski zgłosił się na wezwanie do komisariatu, gdzie przedstawiono mu zarzut. - Dotyczy on prowadzenia samochodu osobowego w stanie nietrzeźwości. Grozi za to kara grzywny, ograniczenia wolności albo do dwóch lat pozbawienia wolności – powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania.

Dowodami w sprawie są: badanie alkomatem, zeznania interweniujących policjantów a także mężczyzny zawiadamiającego policję oraz jego żony.

Jestem przekonany, że dowiodę swojej niewinności. Zbyt wiele jest w tej sprawie znaków zapytania, zbyt dużo okoliczności składa się na próbę zdyskredytowania mojej osoby Orzechowski

Byłemu szefowi LPR, który nie przyznał się do stawianego zarzutu, zatrzymano prawo jazdy. Po przedstawieniu zarzutów Mirosław Orzechowski złożył rezygnację z funkcji prezesa LPR do rozstrzygnięcia sprawy przez sąd. Na swoim blogu polityk zapewniał, że nie jeździ samochodem po pijanemu.

Orzechowski: Jestem niewinny

Orzechowski twierdził, że w czwartek późnym popołudniem pił czerwone wytrawne wino i szedł do bankomatu wypłacić pieniądze na taksówkę. Spotkał wtedy młodego człowieka, który powiedział, że wezwał policję, bo samochód byłego wiceministra miał zadrapać drzwi jego luksusowego audi.

- Sprawa zostanie wyjaśniona przez sąd. Jestem przekonany, że dowiodę swojej niewinności. Zbyt wiele jest w tej sprawie znaków zapytania, zbyt dużo okoliczności składa się na próbę zdyskredytowania mojej osoby – pisał Orzechowski.

Później polityk złożył doniesienie o podejrzeniu składania fałszywych zeznań przez właściciela audi. Dowodem na to – jak zapewniał – miał być list, który otrzymał od właściciela renault laguna, w którym stwierdził on, że "renault laguna nie ma żadnych uszkodzeń i nikt go nawet nie drasnął".

Prokuratura jednak odmówiła wszczęcia dochodzenia. Zdaniem śledczych nie zostało bowiem jeszcze prawomocnie zakończone postępowanie przeciwko Orzechowskiemu, a na obecnym jego etapie prokuratura uznała zeznania zawiadamiającego mężczyzny za wiarygodne.

Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości