Polska

Szef policji potwierdza. Były czynności operacyjne wobec dziennikarzy i ich rodzin

Polska

Wikipedia (CC BY-SA 3.0) | WistulaAudyt przekazano szefowi MSWiA Mariuszowi Błaszczakowi i od jego decyzji zależy ujawnienie szczegółów

- Wobec dziennikarzy i ich rodzin były prowadzone policyjne czynności operacyjne – mówi dziennikarzowi śledczemu portalu tvn24.pl Zbigniew Maj, komendant główny policji. Chodzi o dziennikarzy, którzy zajmowali się ujawnianiem nagrań z „afery taśmowej” i ich kulis. – Nie chodzi o jednego czy dwóch dziennikarzy, lecz o większą liczbę – dodaje inspektor Maj.

Maj, gdy został szefem polskiej policji, zlecił audyt dotyczący grupy rozpracowującej kulisy "afery taśmowej”. Grupa działała w Centralnym Biurze Śledczym Policji i współpracowała z Prokuraturą Okręgową Warszawa Praga. W trakcie audytu okazało się, że w tej samej sprawie działała także o wiele większa pod względem liczby funkcjonariuszy grupa w Biurze Spraw Wewnętrznych Komendy Głównej Policji. Miała też szersze uprawnienia - mogła się zajmować m.in. kontrolą korespondencji wobec kilkudziesięciu rozpracowywanych osób. Portal tvn24.pl ustalił, że grupa ta m.in. czytała maile dziennikarzy zajmujących się "aferą taśmową". Według audytorów grupa z BSW musiała mieć bezpośredni dostęp do smartfonów dziennikarzy.

Zawiadomienie do prokuratury?

Inspektor Maj nie chce obecnie powiedzieć więcej ponad to, że „wobec dziennikarzy i członków ich rodzin prowadzono policyjne czynności operacyjne”. Tłumaczy, że wyniki audytu przekazał szefowi MSWiA Mariuszowi Błaszczakowi i od jego decyzji zależy ujawnienie szczegółów. Specjaliści, z którymi rozmawialiśmy, tłumaczą, że pod pojęciem "operacyjne czynności policji" kryje się m.in. zbieranie bilingów, danych z logowania telefonów czy obserwowanie rozpracowywanej osoby. - Obecnie czekam na całość materiałów z zarządzonych kontroli. Gdy je będę miał, podejmę decyzję o ewentualnym skierowaniu zawiadomienia do prokuratury - mówi insp. Maj.

Potwierdza, że pod wpływem wyników audytu wdrożył postępowanie dyscyplinarne wobec 7 policjantów i zmienił kierownictwo Biura Spraw Wewnętrznych KGP. Z audytu wynika również, że prace zespołu z BSW zakończyły się po roku, a ich jedynym procesowym efektem było zatrzymanie jednego policjanta, który dokonywał nieuprawnionego sprawdzania w policyjnych systemach informatycznych. Z analizy kontrolowanych dokumentów wynikło, że przeprowadzono kilkadziesiąt kontroli operacyjnych osób. - Z racji upływu czasu i zgodnie z prawem prowadzona dokumentacja została zniszczona – powiedział Marcin Szyndler, rzecznik prasowy KGP.

Tajna grupa w dawnym MSW?

W lutym 2015 r. "Gazeta Wyborcza" pisała, że tajna grupa utworzona latem 2014 r. badała, czy za "aferą podsłuchową" stoją byli szefowie ABW, SKW i BOR oraz urzędujący szef CBA. Według "GW" ówczesny szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz miał ich podejrzewać o spisek i nadzorować grupę, w której mieli być policjanci z Biura Spraw Wewnętrznych KGP oraz oficerowie SKW.

"GW" twierdzi, że m.in. wystąpili oni do sądu o zgodę na podsłuchy "numerów nieznanych", tzw. NN - mimo że było im wiadomo, iż należą do generałów służb. Sam Sienkiewicz zaprzeczał, że powołał taką grupę i ją nadzorował. W maju warszawska prokuratura okręgowa odmówiła podjęcia śledztwa w związku z publikacją "GW". Prokuratura zwróciła się z pytaniami w tej sprawie do Komendy Głównej Policji i Służby Kontrwywiadu Wojskowego, BOR, ABW, Centralnego Biura Śledczego Policji oraz Prokuratury Generalnej, Naczelnej Prokuratury Wojskowej, Komendy Stołecznej Policji i resortu spraw wewnętrznych.

Oskarżony Falenta

We wrześniu 2015 r. Prokuratura Okręgowa Warszawa-Praga sformułowała akt oskarżenia ws. tzw afery podsłuchowej, który objął cztery osoby: biznesmena Marka Falentę, jego współpracownika Krzysztofa Rybkę oraz kelnerów z dwóch warszawskich restauracji: Sowa i Przyjaciele oraz Amber Room - Łukasza N. i Konrada L. Według prokuratury motywy ich działania były biznesowo-finansowe. Śledztwo trwało 15 miesięcy i dotyczyło podsłuchiwania od lipca 2013 r. kilkudziesięciu osób z kręgu polityki, biznesu oraz byłych i obecnych funkcjonariuszy publicznych. Falenta, według śledczych, miał zlecić wykonanie nagrań dwóm pracownikom restauracji - Łukaszowi N. i Konradowi L. Za takie przestępstwo grozi im i współpracującemu z nimi Rybce do dwóch lat więzienia. Falenta nie przyznaje się do zarzutów. W "aferze taśmowej" nagrani zostali m.in. ważni politycy Platformy: b. szef MSZ i b. marszałek Sejmu Radosław Sikorski, b. wicepremier i minister finansów Jacek Rostowski, b. minister transportu Sławomir Nowak, b. minister sportu i b. sekretarz generalny PO Andrzej Biernat, b. minister zdrowia Bartosz Arłukowicz i b. minister skarbu Włodzimierz Karpiński, b. wicepremier i minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska, b. szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz.

Autor: Maciej Duda (m.duda2@tvn.pl) / Źródło: tvn24.pl, PAP

Źródło zdjęcia głównego: Wikipedia (CC BY-SA 3.0) | Wistula

Pozostałe wiadomości