TVN24 | Polska

Posłanka o interwencji w trakcie protestu: nikogo nie atakowałam, na nikogo nie nacierałam

TVN24 | Polska

Autor:
js\mtom
Źródło:
TVN24
Posłanka o interwencji w trakcie protestu: nikogo nie atakowałam, na nikogo nie nacierałam
Posłanka o interwencji w trakcie protestu: nikogo nie atakowałam, na nikogo nie nacierałamTVN24
wideo 2/9
TVN24Posłanka o interwencji w trakcie protestu: nikogo nie atakowałam, na nikogo nie nacierałam

Policjanci nie szanują immunitetu poselskiego, nie szanują legitymacji poselskiej. Na nagraniu widać wyraźnie, że zachowuję bezpieczną odległość. Mimo wszystko zostałam kilka razy odepchnięta przez policjanta i uderzona przedramieniem w twarz - mówiła w "Tak jest" w TVN24 posłanka Koalicji Obywatelskiej Iwona Kozłowska, która uczestniczyła w proteście kobiet w Bydgoszczy.

Iwona Kozłowska interweniowała w sprawie zatrzymanego mężczyzny. Jak mówiła posłanka Koalicji Obywatelskiej w poniedziałek w "Tak jest" w TVN24, "sytuacja była bardzo trudna, ponieważ policjanci, którzy wyciągnęli z tłumu młodego człowieka, przeciągnęli go poza swój kordon, zaatakowali go, byli bardzo agresywni w stosunku do niego, byli bardzo brutalni".

- Nie mogłam nie zareagować. Wręcz powinnam zachować się w ten sposób, jak się zachowałam, pokazując legitymację, ponieważ wykonywałam swój mandat poselski zgodnie z ustawą, czyli powinnam stanąć w obronie osoby, która była w niewłaściwy sposób traktowana przez policję – wyjaśniła.

Oceniła, że "to była sytuacja, która nie powinna mieć miejsca". – Brutalizacja działań policji w tej chwili, która jest na tak wysokim poziomie eskalacji, to jest coś niedopuszczalnego, wręcz niewyobrażalnego - dodała Kozłowska.

- Nie zdawałam sobie sprawy, że może dojść do takich sytuacji podczas pokojowych marszów protestujących osób, które protestują przecież w imię swoich praw – dodała.

"To była sytuacja, która nie powinna mieć miejsca"
"To była sytuacja, która nie powinna mieć miejsca"TVN24

"Młody człowiek był bezbronny, nie używał siły"

- Nie mogłam stać obojętnie, nie mogłam się przyglądać temu, co się dzieje. To był jeden młody człowiek, który był bezbronny, nie używał siły, który nie był agresywny, który był szarpany, któremu wyrwano rękaw z kurtki - relacjonowała.

Dodała, że "po wielu prośbach i pokazywaniu legitymacji poselskiej udało jej się dostać do samochodu policyjnego, żeby być przy spisywaniu tego młodego człowieka".

- Mogłam naocznie zobaczyć, jak on wygląda, jak jest przerażony – mówiła posłanka.

Interwencja posłanki podczas strajku kobiet w Bydgoszczy
Interwencja posłanki podczas strajku kobiet w Bydgoszczyportalkujawski.pl.

"Zostałam kilka razy odepchnięta przez policjanta i uderzona przedramieniem w twarz"

Jej zdaniem "policjanci nie szanują immunitetu poselskiego, nie szanują legitymacji poselskiej". - Dla nich to jest zupełnie obojętna sytuacja, kiedy ja pokazuję legitymację, a policjant właściwie nie reaguje – mówiła.

- Nikogo nie atakowałam, nikogo nie szarpałam, na nikogo nie nacierałam, jak to mówią policjanci - przekonywała.

- Tak się nie działo. Na nagraniu widać wyraźnie, że zachowuję bezpieczną odległość. Mimo wszystko zostałam kilka razy odepchnięta przez policjanta i uderzona przedramieniem w twarz. Była to przykra sytuacja, trudna, ale uważam, że taki był mój obowiązek i taka była powinność – mówiła posłanka KO.

Soboń: każda sytuacja jest przez policję wyjaśniana

Wiceminister aktywów państwowych Artur Soboń, który również był gościem "Tak jest" mówił, że "każda wątpliwa sytuacja, w której jakikolwiek obywatel niezależnie od tego, czy jest posłem, czy nie jest posłem, ma wątpliwości co do działania policji, jest przez policję wyjaśniana i ta sytuacja również będzie wyjaśniona".

Dodał, że to, iż posłanka ma legitymację poselską i ma immunitet poselski "w żaden sposób nie pozwala na to, aby stosować legitymację jako tarczę wobec osób, które popełniają wykroczenia czy przestępstwa, a policja podejmuje wobec nich interwencje, czy stosuje wobec nich określone działania".

Soboń: każda sytuacja jest przez policję wyjaśniana
Soboń: każda sytuacja jest przez policję wyjaśnianaTVN24

Policja: grupa osób, między innymi pani poseł, napierała na policjantów

Komendant miejski policji w Bydgoszczy wszczął postepowanie wyjaśniające w sprawie opisywanej przez posłankę. Jak przekazał jednak komisarz Przemysław Słomski, oficer prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy, "wstępne czynności wyjaśniające wykluczyły, aby doszło do uderzenia posłanki przez policjanta".

Policja: wstępne czynności wyjaśniające wykluczyły, aby doszło do uderzenia posłanki
Policja: wstępne czynności wyjaśniające wykluczyły, aby doszło do uderzenia posłankiTVN24

- Oczywiście sytuacja, o której mówi pani poseł, była bardzo dynamiczna. Mówimy tutaj o sytuacji, gdy policjanci interweniowali wobec mężczyzny, który chwilę wcześniej odpalił materiały pirotechniczne. Mężczyzna ten stawiał czynny i bierny opór. Policjanci wykonywali wobec niego czynności służbowe, w tym też czasie właśnie inne, postronne osoby, grupa osób, w których między innymi była pani poseł, napierała na tych policjantów, przeszkadzając im w wykonywaniu czynności - mówił Słomski.

Autor:js\mtom

Źródło: TVN24

Pozostałe wiadomości