Burzliwa dyskusja na rządzie. A reforma i tak musi się wydarzyć

Posiedzenie rządu Donald Tusk
Burzliwa dyskusja na posiedzeniu rządu. Poszło o reformę Państwowej Inspekcji Pracy
Źródło: TVN24
Uśmiechy z ostatniego posiedzenia rządu w tamtym roku nie doczekały nawet 2026. Zaraz po kurtuazyjnych przywitaniach rozpoczęła się burzliwa dyskusja między premierem Donaldem Tuskiem a ministrą rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszką Dziemianowicz-Bąk. Poszło o Państwową Inspekcję Pracy. Materiał magazynu "Polska i Świat".

Ministerstwo, na którego czele stoi Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, planowało największą reformę Państwowej Inspekcji Pracy od lat. Wyglądała mniej więcej tak - przychodzi urzędnik do zakładu pracy i jeśli ktoś jest na tak zwanym samozatrudnieniu, a de facto pracuje jak ktoś zatrudniony na umowę o pracę, B2B może automatycznie zostać zamienione na etat. - Jest kierunkowa decyzja rządu, żeby nie zmieniać tego, że w takich sprawach zawsze musi decydować sąd - komentował rzecznik rządu Adam Szłapka

Oglądaj najnowsze wydania programu "Polska i Świat"

W efekcie ustawa, o której w kancelarii premiera nie rozmawiano pierwszy raz, bo początkowo dawała Inspekcji jeszcze szersze kompetencje, wróciła do resortu pracy do dalszych poprawek. A w koalicji od dawna nie ma porozumienia co do jej ostatecznego kształtu. 

- Nie widzę takiej możliwości, żeby to urzędnicy decydowali, jaka forma zatrudnienia powinna obowiązywać pracownika - komentuje Adrian Witczak (KO). - Decyzja administracyjna, przekształceniowa, musi być pod rygorem natychmiastowej wykonalności, ona musi dziać się od razu. Nie widzimy przestrzeni, żeby negocjować w tym zakresie - mówi z kolei Łukasz Michnik (Lewica). Podobne argumenty padały też za drzwiami posiedzenia rządu.

Żurek próbował łagodzić spór

Jak wiemy nieoficjalnie, spór na posiedzeniu rządu próbował łagodzić minister sprawiedliwości Waldemar Żurek, którego resort także zmianom w PIP kibicuje. Ale silniejszą pozycję miał w tym wypadku Maciej Berek, dziś prawa ręka premiera, a kiedyś główny legislator Pracodawców RP. 

- To jest bardzo zła ustawa, bardzo zły projekt. Mieliśmy już trzy wersje tego projektu i można powiedzieć, że każda kolejna wersja była gorsza od poprzedniej - mówi Piotr Rogowiecki z Pracodawców RP.

Wzmocnienie PIP, pomimo sporów, musi się jednak wydarzyć, bo jest jednym z kamieni milowych Krajowego Planu Odbudowy i jednym z warunków otrzymywania kolejnych unijnych środków. Według pierwotnego planu nowe kompetencje PIP miała uzyskać od stycznia tego roku.

OGLĄDAJ: TVN24 HD
pc

TVN24 HD

pc
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Czytaj także: