Polska

Brudziński: byłym wiceprezesom może grozić dyscyplinarka

Polska

Aktualizacja:
TVN24Brudziński: Możliwa jest dyscyplinarka

- Jeżeli byli wiceprezesi PiS będą kontynuowali działania destrukcyjne przeciwko jedności stronnictwa, wtedy zostaną podjęte wobec nich działania dyscyplinarne - zapowiedział w "Kropce nad i" Joachim Brudziński, sekretarz generalny Prawa i Sprawiedliwości.

Brudziński zapowiedział, że jeżeli ze strony Ludwika Dorna, Pawła Zalewskiego lub Kazimierza Ujazdowskiego będą działania, które "w dalszym ciągu będą skutkowały czymś niedobrym dla partii", to możliwe jest wobec nich postępowanie dyscyplinarne. - Grożą im konsekwencje statutowe - dodał. Brudziński zastrzegł, że żeby wyrzucić kogoś z partii, muszą być ku temu przesłanki. Jego zdaniem, jeśli do tego dojdzie - "będzie to pochodną zachowania ludzi, którzy dyskusję wewnątrzpartyjną uczynili publiczną".

Problemem jest to, że trzech wiceprezesów, nie do końca lojalnie wobec partii i prezesa, postanowiło dyskutować o sytuacji wewnątrz partii za pośrednictwem mediów. Prawem każdego z nich było zabrać swoje zabawki, materiały, teczki i sobie pójść, złożyć rezygnację. Ale pomimo próśb członków Komitetu Politycznego i prezesa, wyszli z tym na zewnątrz, w dodatku wtedy, kiedy wybierane było Prezydium Sejmu, rząd podawał się do dymisji. W sposób naturalny - przy tak nieprzychylnych nam mediach - temat ten został podchwycony. To nie przysłużyło się partii. Joachim Brudziński

Sekretarz generalny PiS przypomniał, że partia ta powstała w oparciu o autorytet Lecha Kaczyńskiego. - Nie byłoby dzisiaj Zalewskiego i Ujazdowskiego, gdyby nie osoba obecnego prezydenta - dodał.

Brudziński zapewnił też, że Prawo i Sprawiedliwość "obroni się" bez Jerzego Polaczka i Piotra Krzywickiego w Komitecie Politycznym. (Obaj zrezygnowali dziś z pełnionych w PiS funkcji - red.).

Szacunek, czy odruch Pawłowa?

Pytany o opinię na temat zachowania w Sejmie Jarosława Kaczyńskiego, który nie wstał z miejsca, gdy cała sala oddawała w ten sposób wyrazy szacunku byłemu prezydentowi, Brudziński stwierdził: - To był sprzeciw wobec takiego odruchu Pawłowa. Jak dodał ma szacunek do Wałęsy za to, co zrobił dla Polski, ale - jak zastrzegł - można się nie zgadzać nawet z autorytetami, uwzględniając ich zachowanie po 1989 r.

Brudziński skrytykował powszechny aplauz dla Wałęsy, ze strony posłów PO w Sejmie. - Od debaty Donalda Tuska z Jarosławem Kaczyńskim Platforma w swoich zachowaniach kieruje się odruchem kibiców piłkarskich - ocenił. Jego zdaniem nie tyle chodziło o oddanie szacunku Wałęsie, ile o "próbę dokopania obecnemu prezydentowi". - To demonstracja w złym stylu - dodał.

Źródło: TVN24, PAP

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości