"Unijni przywódcy mają już dosyć Brytyjczyków"

Polska

Goście "Faktów po Faktach" o brexicie tvn24
wideo 2/36

Jak będzie szansa pozbyć się Wielkiej Brytanii, to Unia się jej bez żalu pozbędzie - przekonywał w "Faktach po Faktach" Michał Broniatowski z Politico. Zdaniem Ryszarda Schnepfa, byłego ambasadora RP w Stanach Zjednoczonych i Hiszpanii "brexitu nie będzie". - Myślę, że to jest gra. Bardzo cyniczna gra - ocenił działania premiera Borisa Johnsona. Goście programu rozmawiali także o gwałtownych zamieszkach w Katalonii.

Około miliona osób, według organizatorów, wzięło udział w sobotniej demonstracji w Londynie, domagając się poddania pod referendum uzgodnionej w czwartek przez premiera Wielkiej Brytanii Borisa Johnsona umowy z Unią Europejską w sprawie warunków brexitu.

CZYTAJ WIĘCEJ O NOWYM POROZUMIENIU >

Tego samego dnia Izba Gmin przyjęła poprawkę odkładającą poparcie dla porozumienia do czasu przyjęcia i wejścia w życie niezbędnych ustaw związanych z brexitem. Wstrzymanie aprobaty dla porozumienia oznacza, że zaszła okoliczność przewidziana w ustawie o wyjściu z UE, zwanej ustawą Benna, tj. Johnson został zobowiązany zwrócić się do Brukseli o przesunięcie terminu brexitu do 31 stycznia 2020 roku.

Johnson "zrobił to, co wydawało się niemożliwe"

- Boris Johnson ma plan taki, żeby pozostać u władzy. To jest podstawowe zadanie - ocenił w "Faktach po Fakrach" Michał Broniatowski. - Jednym z mechanizmów, które ma go przy tej władzy utrzymać, jest dotrzymanie obietnicy, że Wielka Brytania wyjdzie z Unii Europejskiej i on tym gra cały czas - dodał. Jego zdaniem brytyjski premier do ostatniej chwili będzie próbował doprowadzić do brexitu 31 października, zgodnie z obietnicą. - Jak widzimy, jest politykiem bardzo elastycznym w stopniu takim, że zaczyna się podejrzewać, czy on w ogóle ma kręgosłup - zauważył dziennikarz Politico. Przypomniał, że porozumienie Londynu z Brukselą było w przeszłości trzykrotnie odrzucane przez Izbę Gmin, a ówczesna premier Theresa May twierdziła, że żaden brytyjski premier nie zgodzi się na to, by " granicę pomiędzy Unią Europejską a Wielką Brytanią przesunąć z Wyspy na Morze Irlandzkie". - A Boris Johnson to zrobił - podkreślił analityk.

Johnson zgodził się na kontrolę celną na punktach wjazdowych do Irlandii Północnej, co ma pozwolić uniknąć kontroli granicznych pomiędzy Irlandią a Irlandią Północną i zapewnić integralność jednolitego rynku. - Oczywiście opakowane jest to w rozmaite prawne wygibasy, ale sprowadza się do tego, że część terytorium Wielkiej Brytanii pozostanie w jurysdykcji Unii Europejskiej. Czyli (Johnson) zrobił to, co wydawało się niemożliwe, co oznacza, że on jest całkowicie w tej sprawie cyniczny. On po prostu dąży do celu - przekonywał Broniatowski.

Brytyjczycy żądają przeprowadzenia referendum w sprawie uzgodnionej przez Johnsona umowy z UE dotyczącej brexitu. Nagranie z 19 października HOLLIE ADAMS | PAP/EPA

"Brexitu nie będzie"

Zdaniem Ryszarda Schnepfa, "brexitu nie będzie". - Myślę, że to jest gra. Bardzo cyniczna gra - ocenił były ambasador i zgodził się, że jeśli chodzi o działania Johnsona, to "tutaj chodzi o władzę".

- Próbowałem przeanalizować ostatnie kroki Borisa Johnsona i to się po prostu nie składa w logiczną całość - przekonywał. Były dyplomata wyraził opinię, że "przedłużająca się gra daje Johnsonowi szansę przedłużenia premierostwa".

Schnepf przekonywał, że "gdyby doszło do brexitu, nastąpiłby chaos". - Ten żywot rządu Borisa Johnsona byłby bardzo krótki, natomiast przedłużająca się sytuacja daje mu szansę kontroli - stwierdził.

- Będzie próbował zablokować referendum (w sprawie brexitu - red.), ponieważ jemu zależy, żeby tej decyzji nie było - dodał gość TVN24.

"UE ma dosyć Brytyjczyków"

Broniatowski stwierdził, że "unijni przywódcy mają już dosyć Brytyjczyków". Dodał, że Bruksela "ma swoje własne problemy", w tym zbliżającą się debatę budżetową, "o której wiadomo, że będzie strasznie skomplikowana". - Jak będzie szansa pozbyć się Wielkiej Brytanii, to Unia się ich bez żalu pozbędzie - powiedział dziennikarz.

"Unijni przywódcy mają już dosyć Brytyjczyków"tvn24

Zamieszki w Katalonii

Goście "Faktów po Faktach" rozmawiali także o napiętej sytuacji w Hiszpanii.

W dużych miastach i wielu mniejszych miejscowościach Katalonii od sześciu dni odbywają się marsze sprzeciwu wobec poniedziałkowego wyroku hiszpańskiego Sądu Najwyższego, skazującego na więzienie dziewięciu katalońskich separatystów. W wielu przypadkach protesty kończyły się zamieszkami, podczas których manifestanci ścierali się z policją, budowali i podpalali barykady. W ruch szły policyjne pałki. Od poniedziałku rannych zostało 600 osób. Straty w samej Barcelonie szacowane są na ponad 2,5 mln euro.

CZYTAJ WIĘCEJ O ZAMIESZKACH W KATALONII >

Schnepf, w przeszłości ambasador RP w Hiszpanii, ocenił, że "to już się zatrzymuje". - Emocje spadają. Dzisiaj byliśmy świadkami znacznie spokojniejszych sytuacji - zauważył.

Jego zdaniem hiszpański Sąd Najwyższy "dosyć surowo" ukarał katalońskich polityków, którzy dwa lata temu zainicjowali referendum niepodległościowe. Przypomniał, że premiera Hiszpanii Pedro Sancheza "osądza się o wpływ polityczny" na ten wyrok. - Ja mogę powiedzieć z własnego doświadczenia, że w Hiszpanii niezależny sąd ma się nieźle i nie sądzę, aby to była kwestia polityczna - stwierdził. Jego zdaniem "premier Hiszpanii zachował się niezwykle spokojnie, w sposób stonowany". W kontekście zbliżających się wyborów w Hiszpanii ocenił, że "socjaliści mają mocną pozycję", a niestabilna sytuacja w Katalonii "prawdopodobnie powoli będzie się uspokajała, bo ludzie są już zmęczeni wybrykami, do jakich doszło".

Schnepf: emocje w Katalonii opadają tvn24

"Ten problem trwa kilkaset lat"

Broniatowski przypomniał, że w referendum z 2017 roku mieszkańcy Katalonii opowiedzieli się za secesją, "co państwo hiszpańskie uznało za rzecz niemożliwą, ponieważ referendum nie było rozpisane zgodnie z obowiązującym prawem".

- Ten problem nie może minąć, bo ten problem trwa kilkaset lat, więc to tak w ciągu dwóch lat nie zniknie - stwierdził dziennikarz. Zauważył, że "ci, którzy powodują takie spektakularne starcia na ulicy to jest zdecydowana mniejszość". - Trzeba pamiętać o tym, że na ulice wyszło pokojowo dziesiątki tysięcy ludzi, którzy protestowali przeciwko surowości tego wyroku - podkreślił. - Faktem jest, że ci skazani politycy i działacze społeczni złamali prawo, bardzo ważne artykuły prawa, zostali oskarżeni i udowodniono im bunt. Nie ma się co dziwić, że zostali skazani, należy jedynie ubolewać, że do czegoś takiego doszło - uznał.

Dodał, że jest mnóstwo sił w Katalonii, które są gotowe do rozmowy, natomiast "zawsze najgłośniejsi są ludzie, którzy dążą do konfrontacji".

Autor: momo//rzw / Źródło: tvn24

Tagi:
Raporty: