TVN24 | Polska

Proboszcz podczas kwarantanny odprawiał mszę. Kościelny wmawiał policjantom, że to "inny ksiądz"

TVN24 | Polska

Autor:
wini/
tam
Źródło:
TVN24 Kraków
Darmowe testy w aptekach, skrócona kwarantanna, badanie po zakażeniu
Darmowe testy w aptekach, skrócona kwarantanna, badanie po zakażeniuTVN24
wideo 2/6
TVN24Darmowe testy w aptekach, skrócona kwarantanna, badanie po zakażeniu

Policjanci z Tuszowa Narodowego (Podkarpacie) sprawdzali, czy osoby objęte kwarantanną stosują się do zaleceń. Jedną z takich osób był proboszcz ze wsi Borki Nizińskie. Okazało się, że duchowny mimo nałożonej izolacji odprawiał mszę.

Policjanci prowadzili kontrolę w środę wieczorem. - Ksiądz proboszcz miał podane miejsce zamieszkania na plebanii, która stoi obok kościoła. Policjanci najpierw próbowali się do księdza dodzwonić, bo tak jest praktykowane przy sprawdzaniu kwarantanny. Nie mogli się dodzwonić, więc postanowili sprawdzić osobiście. Pukali, dzwonili, ale na plebanii było zgaszone światło, nikogo tam nie było - relacjonuje Urszula Chmura, oficer prasowy policji w Mielcu.

W pewnym momencie policjanci zauważyli, że w kościele odbywa się nabożeństwo. - Zajrzeli do przedsionka i okazało się, że ksiądz, który powinien przebywać na kwarantannie, odprawia mszę świętą - informuje Chmura.

OGLĄDAJ NA ŻYWO W TVN24 GO >>>

Ksiądz może zostać ukarany

Rzeczniczka podkreśla, że co do tożsamości osoby odprawiającej mszę nie było wątpliwości. Jeden z policjantów obecnych na miejscu jest mieszkańcem tej gminy i zna duchownego z widzenia. - To jest istotne, bo po zakończonej mszy świętej do policjantów wyszedł kościelny, który twierdził, że to nie jest ksiądz proboszcz, tylko inny ksiądz, którego on nie zna - tłumaczy policjantka. I dodaje: - W międzyczasie ksiądz proboszcz opuścił kościół tylnymi drzwiami i udał się na plebanię.

Funkcjonariusze nie dali się jednak przechytrzyć i poszli śladem kapłana. Tam duchowny przyznał, że faktycznie złamał zasady kwarantanny i odprawiał wcześniej mszę.

O niesubordynacji księdza policja poinformowała sanepid, który może teraz nałożyć na mężczyznę karę administracyjną w wysokości do 30 tysięcy złotych. - My wszczęliśmy czynności z artykuły 161 Kodeksu karnego, czyli narażenia na zakażenie chorobą zakaźną - uzupełnia Chmura. Zgodnie z kodeksem ten, kto naraża wiele osób na zakażenie chorobą zakaźną, może zostać skazany na 10 lat więzienia. Jak podaje policja, w kościele podczas przebywali ministranci oraz około 20 wiernych.  

Autor:wini/ tam

Źródło: TVN24 Kraków

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock

Pozostałe wiadomości