Bodnar: Kalita zostawił nam wielkie dzieło i zobowiązanie

TVN24

TVN 24Adam Bodnar był gościem "Wstajesz i wiesz"

- Medyczna marihuana, o której mówił Tomasz Kalita, ma służyć przede wszystkim uśmierzeniu bólu. Spowodowaniu, że to cierpienie można przejść łagodniej, bardziej godnie - mówił w programie "Wstajesz i wiesz" Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar.

O śmierci Kality poinformowano w poniedziałek późnym wieczorem. Były rzecznik SLD miał 37 lat. Od wielu miesięcy zmagał się ze złośliwym nowotworem mózgu. Walczył również o dostęp pacjentów do medycznej marihuany.

"Wielkie dzieło i zobowiązanie, które nam zostawił"

- Chciałbym wyrazić moje wyrazy współczucia rodzinie, pani Annie Kalicie oraz towarzyszom czy kolegom, koleżankom z SLD - powiedział we "Wstajesz i wiesz" Bodnar. Skomentował też walkę Kality o legalizację medycznej marihuany. - To jest wielkie dzieło i zobowiązanie, które nam zostawił - mówił. - Nie schował się za swoją chorobą, nie zamknął się w prywatności, ale postanowił wykorzystać ją dla dobra publicznego. Zwrócić uwagę na tragedię, jaką przeżywają osoby chore na raka, ale także osoby, które cierpią z bólu - dodał. - Medyczna marihuana, o której mówił Tomasz Kalita, ma służyć przede wszystkim uśmierzeniu bólu, spowodowaniu, że to cierpienie można przejść łagodniej, bardziej godnie - podkreślił Bodnar.

"Cały czas stoimy w miejscu"

Przypomniał, ze Trybunał Konstytucyjny w swoim postanowieniu sygnalizacyjnym wskazał, że należy się zastanowić, jak uregulować dostęp do medycznej marihuany, a sprawę w Sejmie podniósł poseł Piotr Liroy-Marzec. - Tomasz Kalita zrobił wręcz wielki apel związany ze swoją chorobą, aby to także uregulować i cały czas stoimy w miejscu - stwierdził.

- Wiele osób postrzega temat ustawy jako ukrytą legalizację dostępności marihuany - powiedział Bodnar. Dodał, że wielu nie zastanawia się nad tym, jak de facto wygląda leczenie medyczną marihuaną. - Przecież obecnie jest to możliwie, tylko trzeba uzyskać zgodę ministra zdrowia na tak zwany import docelowy, czyli trzeba uzyskać możliwość dla konkretnej osoby, żeby sprowadzić ten preparat - wyjaśnił. Doprecyzował, że takich przypadków jest kilkanaście w skali roku.

Autor: mart/sk / Źródło: TVN 24