11 lat w zakładzie psychiatrycznym. Pomimo decyzji sądu lekarze nie chcą go wypuścić

Polska

Blisko Ludzi TTV78-latek przebywa na oddziale zamkniętym

78-letni Feliks Meszka ostatnie 11 lat życia spędził na oddziale zamkniętym szpitala psychiatrycznego w Rybniku. Po tych wszystkich latach Sąd Najwyższy uznał, że działo się to bezpodstawnie. Lekarze upierają się jednak, że mężczyzna nadal stanowi zagrożenie i nie chcą wypuścić go na wolność. Reportaż magazynu "Blisko Ludzi" TTV.

- Sąsiedzi mnie pomówili, że się niby odgrażałem. A ja się w ogóle im nie odgrażałem. To nie jest prawdą - opowiadał Feliks Meszka. Mężczyźnie postawiono zarzut kierowania gróźb karalnych wobec innych osób. Choć pan Feliks od początku zaprzeczał oskarżeniom, nikt go nie wysłuchał. Nie był przesłuchiwany w postępowaniu przygotowawczym, a policja i prokuratura nie szukały świadków rzekomych gróźb. Nie było też żadnego postępowania dowodowego w jego sprawie.

Nieprawidłowości w postępowaniu

Rzecznik Praw Obywatelskich, który przyjrzał się bliżej sprawie 78-latka, dostrzegł nieprawidłowości w postępowaniu. Z dokumentacji sprawy nie wynika, by pan Feliks, poza groźbami, w jakikolwiek sposób faktycznie zagrażał mieszkającej po sąsiedzku rodzinie.

Mimo to decyzją sądu został uznany za niebezpiecznego i na podstawie opinii lekarzy spędził 11 lat na oddziale zamkniętym szpitala psychiatrycznego w Rybniku. Dzięki interwencji RPO Sąd Najwyższy uchylił postanowienia sądów w tej sprawie i uznał, że doszło do „rażącego naruszenia prawa”. - Rzecznik praw obywatelskich jest głęboko zaniepokojony tą sytuacją, w związku z czym podjął decyzję o natychmiastowej interwencji w szpitalu psychiatrycznym, w którym jest pan Feliks Meszka - tłumaczy Zuzanna Rudzińska-Bluszcz z Biura RPO.

Lekarze nie chcą wypuścić pana Feliksa

Z chwilą kasacji wyroku pan Feliks powinien wyjść na wolność, jednak - zdaniem lekarzy - prawie osiemdziesięcioletni mężczyzna może stanowić zagrożenie dla siebie i innych osób. Na tej podstawie, wbrew własnej woli, przebywa na oddziale szpitala psychiatrycznego.

Lekarze pytani o powody takiej decyzji zasłaniają się tajemnicą lekarską. Ich decyzję wobec pacjenta zbada teraz sąd opiekuńczy. - Czekam na wyjście. Uważam że powinienem wyjść w tym miesiącu. Gdybym był w domu, to poszedłbym do filharmonii, do kina, czy do teatru - marzy pan Feliks.

Więcej materiałów na stronie magazynu "Blisko Ludzi" TTV

Autor: PM/ja / Źródło: tvn24

Źródło zdjęcia głównego: TTV