Błaszczak: obecność KOD na pogrzebie "Inki" to prowokacja polityczna

Polska

TVN 24Gościem "Jeden na jeden" był Mariusz Błaszczak

- W naszej kulturze, cywilizacji chrześcijańskiej jesteśmy tak ukształtowani, że nie zakłócamy uroczystości, a ci którzy przyszli z KOD-u mieli, wszystko na to wskazuje, intencje takie żeby zakłócić uroczystość pogrzebu "Inki" i "Zagończyka" - mówił w programie "Jeden na jeden" szef MSWiA Mariusz Błaszczak.

Podczas uroczystości przed Bazyliką Mariacką w Gdańsku pojawiła się kilkunastoosobowa grupa działaczy KOD z liderem Mateuszem Kijowskim na czele. Doszło do przepychanek z innymi zgromadzonymi tam osobami, które wznosiły m.in. okrzyki: "Precz z komuną", "Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę". KOD-owcy opuścili plac przed świątynią w eskorcie policjantów.

"To jest prowokacja polityczna"

- Policja zachowała się prawidłowo, dlatego że policja zapobiegła eskalacji konfliktu. Stronami konfliktu byli KOD i ONR i policja skutecznie doprowadziła do tego, że ten konflikt został zażegnany - skomentował to Błaszczak. - W naszej kulturze, cywilizacji chrześcijańskiej jesteśmy tak ukształtowani, że nie zakłócamy uroczystości, a ci którzy przyszli z KOD-u mieli, wszystko na to wskazuje, intencje takie żeby zakłócić uroczystość pogrzebu "Inki" i "Zagończyka" - dodał.

Błaszczak przypomniał, że lider KOD, Mateusz Kijowski, mówił, że jest "daleko od Kościoła" - Być może doszło do nagłego nawrócenia - stwierdził minister. - Moim zdaniem to jest prowokacja polityczna, bo tak samo jest w przypadku miesięcznic katastrofy smoleńskiej, kiedy to przychodzą z KOD-u demonstranci nie po to, żeby się pomodlić, tak jak ci ludzie, którzy każdego 10-tego przychodzą na Krakowskie Przedmieście, tylko po to, żeby zakłócać tę procesję i tę modlitwę - powiedział Błaszczak.

Minister dodał, że wszyscy mają prawo uczestniczenia w uroczystościach państwowych, ale zadaniem policji jest niedopuszczanie do konfliktów. - Jeżeli czuli się pokrzywdzeni ci panowie z KOD-u, to powinni złożyć skargę. Wczoraj w godzinach popołudniowych było oświadczenie policji, że taka skarga nie wpłynęła, więc o co w tym wszystkim chodzi? Moim zdaniem chodzi o awanturę polityczną - stwierdził.

"Próbowano zadeptać pamięć"

Minister skomentował też przemówienie prezydenta RP na pogrzebie "Inki" i "Zagończyka". W niedzielę w Bazylice Mariackiej w Gdańsku Andrzej Duda powiedział m.in. że ich pogrzeb przywraca godność państwu polskiemu, które przez lata nie potrafiło uhonorować bohaterów.

- O ile do 89. roku można powiedzieć, że rządził ustrój tych samych zdrajców, którzy zamordowali "Inkę" i "Zagończyka", to przecież po 89. roku teoretycznie nie. To jak to się stało, że trzeba było 27 lat czekać? To jak to się stało, że trzeba było 27 lat czekać na to, by Polska mogła pochować swoich bohaterów? - pytał prezydent.

- Prezydent Andrzej Duda wypowiedział bardzo godne słowa, to było bardzo ważne przemówienie - stwierdził minister. - Rzeczywiście, tak jak powiedział prezydent Duda, to godność została przywrócona państwu polskiemu - dodał.

Zdaniem Błaszczaka wcześniej "próbowano zadeptać pamięć". - Cała sprawa przywracania pamięci żołnierzom wyklętym to zasługa św. pamięci prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który ustanowił święto państwowe 1 marca - powiedział.

Dodał, że prezydentura Komorowskiego to był "stracony czas dla Polski", kiedy nie było wiadomo "kto jest zdrajcą, a kto bohaterem". - O co chodzi tym wszystkim, którzy chcą, żeby było tak, jak przez ostatnie osiem lat? Żeby było właśnie pomieszanie wartości. To jest nawet coś więcej, to jest swoista inżyniera społeczna. Oni przecież mówili swego czasu, że polskość to nienormalność, oni chcieli stworzyć nowego człowieka. To są wszystko ruchy, na miarę totalitaryzmów niemieckiego czy rosyjskiego - mówił Błaszczak.

ZOBACZ CAŁY PROGRAM "JEDEN NA JEDEN"

Autor: mart//ola / Źródło: TVN 24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24