Polska

"Sytuacja jest trudna". 90 procent lekarzy w szpitalu dziecięcym wypowiedziało klauzulę opt-out

Polska

Dyrektor Uniwersyteckiego Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Białymstoku Anna Wasilewska o trudnej sytuacji białostockiej placówkitvn24
wideo 2/22

W Uniwersyteckim Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Białymstoku aż 90 procent lekarzy odmówiło pracy powyżej 48 godzin tygodniowo. - Chcemy po prostu pracować zgodnie z Kodeksem pracy - wyjaśniała Aleksandra Góralczyk, lekarz rezydent z białostockiego szpitala. - Dla pacjentów, niestety, przekłada się to na znacznie obniżoną dostępność do usług medycznych - oceniła dyrektor placówki Anna Wasilewska.

W październiku lekarze rezydenci kończąc protest głodowy, który prowadzili przez niemal miesiąc, domagając się między innymi zwiększenia nakładów na publiczną służbę zdrowia, zapowiedzieli, że podejmą inną formę protestu. Od tego czasu masowo wypowiadają klauzulę opt-out, która pozwala lekarzom pracować ponad 48 godzin w tygodniu.

Wypowiadanie klauzuli powoduje zwiększenie problemów kadrowych w przychodniach i szpitalach.

"Sytuacja jest trudna"

Jak relacjonuje reporterka TVN24, w całym województwie podlaskim 80 lekarzy nie zgodziło się pracować ponad normę. Największy problem jest w dwóch szpitalach: w Uniwersyteckim Dziecięcym Szpitalu Klinicznym w Białymstoku i Szpitalu Psychiatrycznym w Choroszczy - tam na 120 lekarzy tylko jedna osoba zgodziła się pracować dłużej od nowego roku.

- Nie ukrywam, że jest to dosyć duży problem i mimo naszych nadziei, że sytuacja ulegnie poprawie, to na dzień dzisiejszy sytuacja jest trudna - powiedziała dyrektor Uniwersyteckiego Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Białymstoku Anna Wasilewska. - W naszym szpitalu zatrudnione są głównie osoby na umowę o pracę, czyli osoby, które pracują tylko i wyłącznie z pacjentami. Są to tak zwane etaty szpitalne i te osoby w dużej mierze, czyli w tej chwili około 90 procent lekarzy, wypowiedziały wydłużony czas pracy - wyjaśniła dyrektor.

Jak dodała, oznacza to, że lekarze, którzy do tej pory pracowali na dwóch-trzech etatach "obecnie chcą pracować tylko i wyłącznie na jednym etacie i dbać bardziej o jakość obsługi pacjentów".

- Dla pacjentów, niestety, przekłada się to na znacznie obniżoną dostępność do usług medycznych. Będziemy mieli problem z obsadą zarówno etatów lekarskich w poradniach, jak i nawet na niektórych oddziałach - zaznaczyła.

"Upewniać się, czy badania się odbędą"

Wypowiedzenie klauzuli opt-out przez tak wielu lekarzy powoduje trudności w ułożeniu grafiku pracy personelu szpitalnego.

- Niestety, na razie układamy grafiki do połowy stycznia. Są to grafiki, które pozwalają na zapewnienie pełnej obsługi, pełnego działania szpitala w tak zwanym trybie dyżurowym. Czyli na dzień dzisiejszy mam zabezpieczenie w każdym oddziale dla dzieci, które trafią do nas w stanie zagrożenia życia i zdrowia - tłumaczyła Wasilewska. - Natomiast w tej chwili nie planujemy zabiegów diagnostycznych, które są normalnie wykonywane, dlatego też pacjenci - jeżeli mają poumawiane terminy - będą musieli upewniać się, jadąc do nas, czy te badania się odbędą - podkreśliła.

Jak zaznaczyła dyrektor, to, czy zaplanowane wcześniej badanie się odbędzie "będzie uzależnione od liczby personelu w danym dniu".

Dyrektor jednego z największych szpitali psychiatrycznych w Polsce - w Choroszczy pod Białymstokiem - zaproponował pracownikom, żeby od 1 stycznia 2018 roku brali dwunastogodzinne dyżury, by zapewnić optymalną opiekę medyczną pacjentom. Dyrektor w rozmowie z reporterką TVN24 przyznał, że "trudno przewidzieć, jakie będą dalsze konsekwencje tego, że lekarzy będzie brakowało".

Pracowaliśmy ponad miarę

- Nie jest to forma protestu, ponieważ my nie odchodzimy od łóżek chorych. To jest forma wypowiedzenia naszej dobrowolnej umowy, dzięki której pracowaliśmy ponad miarę, wbrew Kodeksowi pracy. Chcemy po prostu pracować zgodnie z Kodeksem pracy - podkreśla Aleksandra Góralczyk, lekarz rezydent Uniwersyteckiego Dziecięcego Szpitala Klinicznego w Białymstoku. Według Ministerstwa Zdrowia, klauzulę w całym kraju wypowiedziało 3,5 tysiąca tysiąca lekarzy. Według organizatorów protestu - 4,5 tysiąca. W praktyce oznacza to, że lekarze zaczęli pracować zgodnie z przepisami Kodeksu pracy i zrezygnowali z dodatkowych dyżurów w szpitalach.

"Chcemy po prostu pracować zgodnie z Kodeksem pracy"tvn24

"Zapraszam ministra zdrowia"

W środę o godz.11 na nadzwyczajnym posiedzeniu problemem tym ma się zająć sejmowa komisja zdrowia.

O zwołaniu posiedzenia i zaproszeniu na nie ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła poinformował na Twitterze przewodniczący komisji Bartosz Arłukowicz (PO). "W środę specjalna Kom Zdr. Zapraszam Min Zdr, żeby złożył informację na temat działań, jakie podejmuje w związku z zamykanymi oddziałami szpitalnymi" - napisał.

Autor: azb//now / Źródło: tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Raporty:
Pozostałe wiadomości