Polska

Rekonstrukcja miała być w ciągu kilkunastu dni. Mija siedemnasty, decyzji wciąż nie ma

Polska

[object Object]
Beata Szydło mówiła, że poinformuje o decyzjach w ciągu kilkunastu dni (wideo z 24 października)tvn24
wideo 2/7

17 dni temu premier Beata Szydło zapowiadała, że o zmianach w rządzie poinformuje w ciągu kilkunastu dni. Tymczasem czas mija, a - jak wynika z wypowiedzi polityków obozu rządzącego - decyzje jeszcze nie zapadły. Co więcej, rekonstrukcja rządu może się przesunąć na koniec listopada lub początek grudnia.

Premier Beata Szydło 24 października była gościem "Jeden na jeden" w TVN24 i zapowiedziała wtedy, że będą zmiany w rządzie. - Ja tę decyzję oczywiście omawiam z prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim, co jest rzeczą naturalną (...). Takie decyzje zapadają w gremiach partyjnych - oświadczyła Szydło. Powiedziała wówczas, że w ciągu "najbliższych kilkunastu dni" przekaże opinii publicznej swoje decyzje o zmianach w Radzie Ministrów.

Mija 17. dzień od deklaracji premier i - jak wynika z wypowiedzi polityków obozu rządzącego - do tej pory żadne decyzje nie zapadły.

Jak informował rzecznik rządu Rafał Bochenek, w poniedziałek Beata Szydło przedstawiła szefowi PiS plan rekonstrukcji rządu, która będzie miała charakter strukturalny. Rzecznik powiedział, że zaproponowane zmiany są obecnie konsultowane i zaznaczył, że "zmiany personalne w składzie Rady Ministrów będą wynikiem zaproponowanych zmian strukturalnych".

Spotkanie kierownictwa

W środę wieczorem w siedzibie PiS przy ulicy Nowogrodzkiej odbyło się czterogodzinne spotkanie kierownictw partii wchodzących w skład Zjednoczonej Prawicy: PiS, Porozumienia i Solidarnej Polski, które poświęcone miało być m.in. zapowiadanej rekonstrukcji rządu.

Politycy wypowiadali się po nim oszczędnie. Wiceprezes PiS Adam Lipiński powiedział dziennikarzom, że spotkanie przebiegało "w bardzo dobrej atmosferze". Nie chciał jednak zdradzić żadnych szczegółów w sprawie tego, czy zapadły jakiekolwiek decyzje dotyczące zmian w rządzie.

Wicepremier i minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin poinformował w czwartek rano w "Jeden na jeden" w TVN24, że "żadne decyzje personalne wczoraj nie zapadły".

- Ja wiem, że misie najbardziej lubią miodek, czyli personalia, ale wczoraj dużo bardziej rozmawialiśmy o zmianach programowo-strukturalnych. Zastanawialiśmy się, w jaki sposób wzmocnić rząd i jak usprawnić procesy decyzyjne - mówił.

- Zmiany personalne i ewentualne strukturalne, o ile nastąpią, dokonają się na przełomie listopada i grudnia - powiedział Gowin.

Gowin: premier przedstawiła Kaczyńskiemu propozycję restrukturyzacji i zmniejszenia liczby ministerstw
Gowin: premier przedstawiła Kaczyńskiemu propozycję restrukturyzacji i zmniejszenia liczby ministerstwtvn24

Również rzeczniczka PiS Beata Mazurek powiedziała w środę dziennikarzom, że rekonstrukcja rządu może "przesunąć się w czasie". Tłumaczyła, że wynika to z tego iż, rekonstrukcja "obejmie zmiany instytucjonalne i w niewielkim stopniu zmiany personalne", które muszą być przeprowadzone jednocześnie.

Wicemarszałek Senatu Adam Bielan (Polska Razem) mówił w ubiegły piątek w programie "Piaskiem po oczach" w TVN24, że koalicja rządząca planuje zmiany w rządzie na dwulecie rządzenia - czyli na czas po 16 listopada.

- Intuicja mi podpowiada, że to będzie na przełomie listopada, być może nawet w grudniu - powiedział Bielan.

Bielan o rekonstrukcji rządu
Bielan o rekonstrukcji rządutvn24

Trzy ministerstwa do likwidacji?

Jak informowały we wtorek "Fakty" TVN, premier chciała ogłosić zmiany 17 listopada. W odpowiedzi od Jarosława Kaczyńskiego miała usłyszeć, że rekonstrukcja jest przełożona. Politycy PiS w nieoficjalnych rozmowach z "Faktami" TVN przełożenie rekonstrukcji na koniec listopada lub początek grudnia nazywają "testowaniem Beaty Szydło". Przesuniecie rekonstrukcji ma utrzymywać ją w niepewności, także co do tego, czy sama zachowa swoje stanowisko.

Według informacji "Faktów" TVN plan premier zakłada likwidację nawet trzech ministerstw. Kompetencje minister cyfryzacji Anny Streżyńskiej miałyby zostać podzielone między szefa MSWiA - tu miałaby trafić m.in. sprawa elektronicznych dowodów - i ministra obrony, który chce nadzoru nad cyberbezpieczeństwem. Część nadzoru nad cyfryzacją miałby przejąć także nowy departament w kancelarii premier.

Drugim resortem do likwidacji ma być ministerstwo infrastruktury i budownictwa. W tym przypadku jeszcze potężniejsze miałoby się stać ministerstwo rozwoju wicepremiera Mateusza Morawieckiego.

Ministerstwo Środowiska miałoby zostać włączone do Ministerstwa Energii, a stanowisko straciłby Jan Szyszko.

Autor: js/mtom / Źródło: TVN24, PAP

Pozostałe wiadomości