Drogowe perypetie Beaty Szydło. Wypadek i dwie kolizje

TVN24

Szydło spowodowała w niedzielę kolizję w Krakowietvn24
wideo 2/46

Była premier, dziś europosłanka Prawa i Sprawiedliwości Beata Szydło doprowadziła w niedzielę do kolizji, prowadząc swój prywatny samochód. W poprzednich latach, gdy sprawowała jeszcze funkcje rządowe, samochody z towarzyszącej jej kolumny uczestniczyły raz w wypadku, a raz w kolizji drogowej. Przypominamy przebieg tych zdarzeń.

10 lutego 2017 roku w Oświęcimiu doszło do wypadku samochodowego, na skutek którego ucierpiała premier Beata Szydło. Rządowy pojazd - pancerne audi A8 z 2016 roku - którym jechała ówczesna szefowa rządu, zderzył się z fiatem seicento kierowanym przez 21-letniego Sebastiana Kościelnika, po czym uderzył w drzewo.

Szydło oraz dwaj funkcjonariusze BOR - kierowca i szef ochrony szefowej rządu - zostali ranni. Premier najpierw została przebadana w szpitalu w Oświęcimiu, następnie przetransportowano ją do Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie.

Wypadek Beaty Szydło. CZYTAJ RAPORT TVN24.PL >

Proces i uszkodzone dowody

Sebastian Kościelnik został oskarżony o nieumyślne spowodowanie wypadku. Nie przyznał się do winy. Śledczy powoływali się na opinie biegłych, według których - niezależnie od tego, czy pojazdy z kolumny uprzywilejowanej używały bądź nie sygnałów dźwiękowych - wyłącznym i bezpośrednim sprawcą zdarzenia był kierowca fiata, który nie rozeznał się prawidłowo w sytuacji na jezdni.

Jak informowaliśmy w tvn24.pl, z takim finałem śledztwa nie godził się zespół trzech prokuratorów, którzy sprawę prowadzili od początku. Złożyli oni wnioski o wyłączenie ich ze śledztwa i nie podpisali aktu oskarżenia.

W procesie dotyczącym wypadku przesłuchano już wszystkich kilkudziesięciu świadków. Tylko jeden z nich zeznał, że rządowe samochody miały włączone światła i sygnały dźwiękowe. Pozostali utrzymywali, że sygnałów nie było.

W połowie czerwca portal tvn24.pl poinformował o problemie z dowodami rzeczowymi - jeden z ważnych dowodów został uszkodzony. Chodzi o płyty z nagraniami wideo. Na jednej z nich znajdował się zapis z kamer monitoringu, dokumentujący przejazd kolumny ówczesnej szefowej rządu, a na drugiej materiał programu "Czarno na białym" TVN24 dotyczący wypadku.

14 czerwca Prokuratura Okręgowa w Krakowie przekazała w komunikacie, że prokuratura przesłała do sądu "wszelkie dowody zgromadzone w tej sprawie, łącznie z różnorodnymi nagraniami, wszelkie nośniki były nieuszkodzone i zdolne do odtworzenia". Dodano, że "prokuratura została poinformowana, że dwie spośród przesłanych do sądu płyt zostały uszkodzone".

Jednak niespełna dwa tygodnie później - 26 czerwca - ta sama prokuratura w komunikacie przyznała, że biegli z Laboratorium Kryminalistycznego nie odtworzyli nagrania z powodu uszkodzenia jednej z płyt. "W dniu 15 marca 2017 roku Prokuratura Okręgowa w Krakowie uzyskała opinię biegłych, w zakresie zadanych pytań, w treści której - w części wstępnej - wskazano, iż płyta DVD z zapisem z monitoringu z ulicy Prusa posiada uszkodzenie w postaci pęknięcia w jej centralnej części, co skutkowało odstąpieniem przez biegłych od odczytania jej zawartości" - czytamy w komunikacie.

W komunikacie wskazano, że "oględziny zapisu z monitoringu z ulicy Prusa w Oświęcimiu wykonane w dniu 14 lutego 2017 roku wskazały jednoznacznie, iż materiał ten jest całkowicie nieprzydatny dla odtworzenia przejazdu kolumny rządowej w dniu 10 lutego 2017 roku".

"Dowód nie ma żadnego znaczenia dla sprawy"tvn24
wideo 2/35

Stłuczka na przejściu dla pieszych w Imielinie

Do kolizji z udziałem kolumny Beaty Szydło - wtedy już wicepremier - doszło 25 października 2018 roku przed przejściem dla pieszych w Imielinie w województwie śląskim. W zdarzeniu brały udział trzy samochody - BMW i audi z kolumny rządowej oraz peugeot kierowany przez 77-letniego mężczyznę.

Funkcjonariusz SOP, który prowadził audi i spowodował kolizję, został ukarany mandatem w wysokości 220 złotych i 6 punktami karnymi.

Według informacji tvn24.pl, uzyskanych w Służbie Ochrony Państwa, był to niedoświadczony kierowca, który do grupy ochraniającej wicepremier trafił niespełna miesiąc wcześniej.

- Młody ma najmniejszy staż wśród kierowców Szydło, dwa lata służby. Nie jeździł wcześniej w żadnej grupie ochronnej (VIP-ów), woził tylko szefów SOP-u. Do ochrony wicepremier poszedł w nagrodę oraz żeby się podszkolić. To jeden z jego pierwszych wyjazdów w Polskę - mówił portalowi tvn24.pl jeden z funkcjonariuszy SOP.

Kulisy wypadku byłej premier. "Chłopaki u Szydło mają Sajgon". CZYTAJ WIĘCEJ >

Generał Miłkowski o kierowcy, który spowodował ostatnią kolizję rządowej kolumnytvn24
wideo 2/11

Kolizja w Krakowie. Szydło za kierownicą

Wieczorem 18 sierpnia 2019 roku doszło do kolejnej kolizji z udziałem Szydło, tym razem osobiście kierującej własnym samochodem.

Uczestniczący w kolizji kierowca vana poinformował reporterów TVN24, że kiedy jechał od strony mostu, zauważył, że "na warunkowym zielonym świetle" do ruchu - z ulicy podporządkowanej - włączył się samochód, który zamiast skręcić na prawy pas, wjechał od razu na lewy. - Nie było szans na wyhamowanie. Uderzyłem prawym przednim bokiem w kierowcę i odbiło mnie na latarnię - relacjonował. W wyniku zderzenia jego samochód został rozbity. - Cudem się schyliłem i tylko kolano rozciąłem - powiedział mężczyzna.

Szydło została ukarana mandatem w wysokości 450 złotych, który przyjęła, i sześcioma punktami karnymi.

Stłuczka dwóch aut w Krakowie. Szydło za kierownicą jednego z nich. CZYTAJ WIĘCEJ >

Autor: ads/adso,rzw / Źródło: tvn24.pl

Raporty: