Polska

Nowy pomysł PiS na Sąd Najwyższy. "Trzeba szybko zrzucić jakiegoś spadochroniarza"

Polska

Bartłomiej Przymusiński komentował między innymi projekt ustawy PiStvn24
wideo 2/35

Politycy chyba nie znaleźli wśród sędziów nikogo, kto chciałby przyjąć tę maskę czy szatę uzurpatora, który będzie chciał podać się za pierwszego prezesa Sądu Najwyższego. Wykonywane są pewne nerwowe ruchy, żeby przyspieszyć możliwość powołania kogoś, kto się nim obwieści - komentował w TVN24 propozycję PiS dotyczącą zmian w sposobie wyboru pierwszego prezesa Sądu Najwyższego Bartłomiej Przymusiński, rzecznik Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustita"

Do Sejmu trafił w czwartek przygotowany przez PiS projekt zakładający między innymi, że Zgromadzenie Ogólne Sędziów Sądu Najwyższego wybiera i przedstawia prezydentowi kandydatów na pierwszego prezesa Sądu Najwyższego niezwłocznie po obsadzeniu 2/3 liczby stanowisk sędziów Sądu Najwyższego, czyli przy obecnej liczbie sędziów SN - 80.

Zgodnie z rozporządzeniem prezydenta z marca 2018 roku liczba stanowisk sędziowskich w Sądzie Najwyższym wynosi 120. Obecnie ustawa o SN stanowi, że Zgromadzenie Ogólne Sędziów SN wybiera i przedstawia prezydentowi kandydatów na stanowisko pierwszego prezesa spośród sędziów SN w stanie czynnym, niezwłocznie po obsadzeniu 110 stanowisk sędziów Sądu Najwyższego.

Według projektodawców proponowane zmiany mają służyć "umożliwieniu szybszego - z pożytkiem dla funkcjonowania Sądu Najwyższego - doprowadzenia do powołania pierwszego prezesa Sądu Najwyższego".

PRZECZYTAJ CAŁY PROJEKT USTAWY >

"Przecież mamy pierwszą prezes"

- Bez wątpienia sprawa jeszcze nie jest zakończona. Bo, jak widzimy, politycy chyba nie znaleźli wśród sędziów nikogo, kto chciałby przyjąć tę maskę czy szatę uzurpatora, który będzie chciał podać się za pierwszego prezesa Sądu Najwyższego - skomentował propozycję rzecznik Stowarzyszenia Sędziów Polskich "Iustita" Bartłomiej Przymusiński.

Jak dodał, "przecież mamy pierwszą prezes i mamy cały czas postanowienie prezydenta sprzed kilku lat, w którym mowa jest o tym, że powołuje ją na sześcioletnią kadencję".

Jego zdaniem, "wykonywane są pewne nerwowe ruchy, żeby przyspieszyć możliwość powołania kogoś, kto obwieści się pierwszym prezesem".

- Sądzę, że będzie to osoba, która zostanie "wrzucona na spadochronie" do Sądu Najwyższego poprzez Krajową Radę Sądownictwa i nie mam wątpliwości, że to będzie ktoś, kto po prostu już się dogadał z politykami, jakie zadanie będzie wykonywał - stwierdził.

"Cementowanie kasty wokół ministra sprawiedliwości""

Zapytany, dlaczego Prawo i Sprawiedliwość przy wyborze pierwszego prezesa Sądu Najwyższego kładzie nacisk na pośpiech, odparł:

- Wydaje mi się, że on wynika z tego, iż wśród sędziów Sądu Najwyższego nie znaleziono nikogo, kto by zakwestionował to, że pani sędzia Małgorzata Gersdorf jest pierwszym prezesem Sądu Najwyższego, zgodnie z konstytucją - ocenił. - W związku z czym trzeba szybko zrzucić jakiegoś "spadochroniarza" i myślę, że w tym kierunku zmierzają te nowelizacje ustawy. Co też pokazuje, jak na kolanie napisano tę ustawę (o SN -red.) - dodał.

"Tak, to pytanie padło"

Przymusiński mówił również o przesłuchaniach przez Krajową Radę Sądownictwa kandydatów na sędziów sądów powszechnych. Miało tam między innymi paść pytanie o to, czy Małgorzata Gersdorf wciąż jest pierwszym prezesem Sądu .Najwyższego.

- Tak, to pytanie padło i ja jestem strasznie zawiedziony postawą sędziów, którzy w Krajowej Radzie Sądownictwa zasiadają - powiedział Przymusiński. Jak dodał, "co prawda nie miał co do nich złudzeń, ale padały takie głosy, że jednak to będą sędziowie, a więc będą trzymali pewien poziom".

- Niestety i przy tym pytaniu czy też przy obwieszczeniu tak zwanej czarnej listy - na której zresztą z dumą mam przywilej się znaleźć - oni spuścili głowy na kartki, nad którymi siedzieli i nic nie powiedzieli - podkreślił.

W czasie środowego posiedzenia Krajowej Rady Sądownictwa członek rady i posłanka PiS Krystyna Pawłowicz przyniosła listę sędziów - kandydatów, którzy jej zdaniem "donosili na Polskę" w Brukseli oraz brali udział w protestach przeciwko PiS-owskiej reformie sądownictwa.

- To jest ogromny zawód. Myślę, że nie tylko dla mnie ale także dla wielu sędziów - ocenił Przymusiński.

Autor: JZ//kg / Źródło: TVN24, PAP

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Tagi:
Raporty: