Po ponad 160 kilometrach walki z morzem i zmęczeniem Bartłomiej Kubkowski dotarł wpław ze szwedzkiej miejscowości Kaseberga do polskiego wybrzeża w Dziwnowie. Pokonanie trasy zajęło mu ponad 54 godziny. Pływak wystartował w piątek 31 lipca 2026 roku, a w czasie swojej próby wspierał Fundację Cancer Fighters.
Dotarcie do brzegu przez Kubkowskiego na żywo w studiu TVN24 oglądał prezes i założyciel fundacji Marek Kopyść. - Łezka [się w oku kręci - red.], bo wiem, ile to dla niego znaczy - przyznał poruszony.
CZYTAJ: Bartłomiej Kubkowski przepłynął Bałtyk wpław. Historyczny sukces Polaka
Pytany, skąd bierze się w człowieku siła do dokonywania takich rzeczy, Kopyść odpowiedział: - Mieliśmy takie hasło kiedyś, że "diagnoza to nie wyrok, tylko impuls do pokazania swojej wewnętrznej siły". Ta wewnętrzna siła jest właśnie często w człowieku w trudnej sytuacji i tak jak tutaj u Bartka. Trudna sytuacja i on dał radę.
Kopyść pytany o to, kiedy spotka się z Kubkowskim, powiedział, że stanie się to zapewne, gdy pływak odpocznie. - Przez te kilka dni będzie dochodził do siebie, więc zanim odeśpi, to spokojnie z cztery-pięć dni zajmie - mówił.
Kubkowski "wiele lat temu był wolontariuszem na oddziale"
Wcześniej Kopyść wspominał, że Kubkowski "wiele lat temu był wolontariuszem na oddziale". - Przyszedł właśnie z tym uśmiechem i dobrą, bardzo pozytywną energią, która jest tak właśnie bardzo potrzebna na oddziałach onkologii dziecięcej - mówił.
- Później po jakimś czasie zadzwonił do mnie z takim zwariowanym pomysłem. Mówię: "ale czy ty jesteś pewien?" (...) On z pełną świadomością mówił: "tak, Marek, ja to zrobię, ja to spełnię dla naszych podopiecznych" - relacjonował.
Kopyść był też pytany, skąd decyzja o zbieraniu tym razem środków na onkologię dla dorosłych, a nie dla dzieci. Przypomniał wówczas o tegorocznej zbiórce Łatwoganga na rzecz małych podopiecznych Fundacji Cancer Fighters. - Po rozmowie z Bartkiem postanowiliśmy, że właśnie wesprzemy dorosłych podopiecznych, których jest naprawdę bardzo dużo i żeby też im pokazać ten gest solidarności tak bardzo ważny dla całej onkologii - wyjaśnił.