"Wychodzimy z hasłem o zatrzymanie fanatyzmu"

TVN24

Konsekwencje projektu "Zatrzymaj aborcję". Barbara Nowacka we "Wstajesz i wiesz" w TVN24tvn24
wideo 2/10

Prawo i Sprawiedliwość wraca do sprawy aborcji, bo ma olbrzymie długi w stosunku do Kościoła katolickiego. Nie można dopuścić do tego, żeby Polska udawała, że jest państwem świeckim - podkreślała we "Wstajesz i wiesz" Barbara Nowacka (Inicjatywa Polska). - Ostrzegamy PiS, dlatego że mamy świadomość, jak wielkie będą konsekwencje wprowadzenia tak drastycznej ustawy, w szczególności dla osób najuboższych - dodała, odnosząc się do piątkowych protestów przeciwko zaostrzaniu przepisów aborcyjnych.

W piątek na ulicach Warszawy odbędą się kolejne protesty przeciwko zaostrzaniu przepisów aborcyjnych. Do ratusza zgłoszono dwa zgromadzenia stacjonarne - na ulicy Nowogrodzkiej i przed Sejmem, a także przemarsz z ulicy Miodowej do ronda Dmowskiego.

"To zabija medycynę prenatalną"

Barbara Nowacka (Inicjatywa Polska) w TVN24 we "Wstajesz i wiesz" powiedziała, że dziś kobiety wychodzą "z hasłem o zatrzymanie fanatyzmu". Bo - jak podkreśliła - nowe prawo oznaczałoby, że w Polsce praktycznie nie będzie aborcji.

Projekt "Zatrzymaj aborcję", którym zajmuje się Sejm, znosi tak zwaną przesłankę eugeniczną zezwalającą na przerwanie ciąży ze względu na wady płodu.

Zdaniem Nowackiej, "Prawo i Sprawiedliwość chce zmusić kobiety, żeby rodziły takie istoty, żeby cierpiały, żeby patrzyły na to cierpnie, żeby dzieci rodziły się martwe".

- W dodatku zabija to medycynę prenatalną, bo większość lekarzy będzie się bała kierować szczególnie kobiety uboższe, u których już były wcześniejsze przypadki uszkodzonych płodów, na badania prenatalne. Bardzo wielu dzieciom będącym jeszcze w fazie prenatalnej nie będzie można pomóc, bo zwyczajnie nie będzie odwagi do tego. To będą konsekwencje tej ustawy - wskazywała.

"PiS ma olbrzymie długi wobec Kościoła"

Nowacka pytana, dlaczego partia rządząca wraca do tej sprawy, odparła, że "Prawo i Sprawiedliwość ma olbrzymie długi w stosunku do Kościoła katolickiego". - Obiecało współpracę, a najprościej jest współpracować, płacąc w kobietach - oceniła.

- Nie można dopuścić do tego, żeby Polska udawała, że jest państwem świeckim. Do końca kwietnia złożymy również projekt dotyczący rozdziału Kościoła od państwa - zapewniła Nowacka.

Procedowana w Sejmie ustawa to kolejna w ostatnim czasie próba zmian przepisów dotyczących dopuszczalności przerywania ciąży. We wrześniu 2016 roku Sejm odrzucił w pierwszym czytaniu projekt "Ratujmy kobiety" liberalizujący przepisy aborcyjne, a skierował do dalszych prac projekt komitetu "Stop aborcji", zaostrzający prawo.

Wywołało to burzliwe reakcje, między innymi Czarny Protest na ulicach miast przeciw proponowanym zmianom. Ostatecznie Sejm definitywnie odrzucił projekt.

"Potężny początek końca"

Dopytywana, czy według niej PiS liczy się z protestami, odpowiedziała, że liczy się, przypominając, do czego doszło w ubiegłym roku. - Kiedy po Czarnym Proteście, który zablokował właściwie dużą część Polski, kilka dni później projekt spadł z komisji - mówiła.

Zdaniem Nowackiej, dla Prawa i Sprawiedliwości bardzo istotna jest informacja, na ile kobiety są w stanie się zmobilizować. - My ich [polityków PiS - przyp. red.] ostrzegamy, dlatego że mamy świadomość, jak wielkie będą konsekwencje wprowadzenia tak drastycznej ustawy, w szczególności dla osób najuboższych - oceniła.

Jak jednak dodała, "wyobraża sobie, niestety, taką sytuację, że ta ustawa zaostrzająca przepisy aborcyjne przechodzi". - Wyobrażam sobie, jak będzie to wielkim dramatem, jak wiele rodzin będzie cierpiało, jak wiele osób nie będzie miało dostępu do medycyny prenatalnej - wymieniała.

- Wyobrażam też sobie, że wprowadzenie tej ustawy to jest potężny początek końca nie tylko Prawa i Sprawiedliwości, ale również potężny problem dla Kościoła katolickiego, który tak bezrefleksyjnie chce przepchnąć tę ustawę - podkreślała, dodając że "Prawo i Sprawiedliwość ewidentnie słucha się Kościoła".

"Nie odpuścimy, będziemy wszędzie"

Nowacka pytana, co w sytuacji, jeśli piątkowe protesty nie zrobią wrażenia na politykach Prawa i Sprawiedliwości, odpowiedziała, że wówczas "będą kolejne".

- Będziemy starały się skutecznie protestować, jesteśmy zdeterminowane (...). Nie odpuścimy, będziemy wszędzie, pod biurami posłów Prawa i Sprawiedliwości, pod Sejmem, w komisjach sejmowych, w tych miejscach, gdzie tych polityków będzie można spotkać. Jest nas dużo, jesteśmy zdeterminowane walczyć o chociażby takie minimum bezpieczeństwa - podsumowała.

Autor: kb//now / Źródło: tvn24

Tagi:
Raporty: