TVN24 | Polska

Rzecznik KGP o Babci Kasi: mamy nagrania, ale nie możemy ich ujawnić, a bardzo bym chciał

TVN24 | Polska

Autor:
js/kab
Źródło:
TVN24, tvnwarszawa.pl
Rzecznik KGP o sprawie Babci Kasi: Dysponujemy nagraniami. Nie możemy ich ujawnić
Rzecznik KGP o sprawie Babci Kasi: Dysponujemy nagraniami. Nie możemy ich ujawnićTVN24
wideo 2/6
TVN24Rzecznik KGP o sprawie Babci Kasi: Dysponujemy nagraniami. Nie możemy ich ujawnić

Jesteśmy w nierównej roli, bo z jednej strony pani Katarzyna może mówić tak naprawdę, co jej ślina przyniesie na język, z drugiej strony my dysponujemy również nagraniami. Natomiast ze względu na obowiązujące przepisy, bez zgody organu procesowego my tych nagrań nie możemy ujawnić, a bardzo bym chciał – powiedział w TVN24 rzecznik Komendy Głównej Policji inspektor Mariusz Ciarka.

Katarzyna Augustynek - znana jako Babcia Kasia - spędziła przed weekendem 15 godzin w policyjnym areszcie. Aktywistka została zatrzymana w alei Szucha podczas czwartkowej demonstracji przed Trybunałem Konstytucyjnym przeciwko zaostrzeniu prawa dotyczącego aborcji. Twierdzi, że była brutalnie traktowana i obrażana w komisariatach w Pruszkowie i Piastowie. W rozmowie z TVN24 opowiedziała, jak na oczach innych funkcjonariuszy miała zostać siłą rozebrana przez dwie policjantki. Kobieta zapowiada pozwy i zażalenie na działania służb.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE NA TVN24 GO

Rzecznik KGP: chciałbym pokazać, jak ta pani się zachowywała

We wtorek do sprawy odniósł się w rozmowie z TVN24 rzecznik Komendy Głównej Policji inspektor Mariusza Ciarka. - Myślę, że wszystkie czynności, które wykonywali policjanci, zostaną dokładnie zbadane przez biuro kontroli Komendy Głównej Policji – powiedział.

"Notowania policji w oczach ludzi spadają przez kilku lizusów"

- Jesteśmy w nierównej roli, bo z jednej strony pani Katarzyna może mówić tak naprawdę, co jej ślina przyniesie na język, z drugiej strony my dysponujemy również nagraniami, częściowo to są nagrania z kamerek nasobnych policjantów, częściowo to są nagrania z komisariatu policji, komendy policji, również z pomieszczenia dla osób zatrzymanych, z tego, co tam się działo, natomiast ze względu na obowiązujące przepisy, bez zgody organu procesowego my tych nagrań nie możemy ujawnić, a bardzo bym chciał – przekazał.

Dodał, że "jako rzecznik policji bardzo by chciał pokazać, jak ta pani się zachowywała, między innymi kopiąc drzwi, między innymi atakując policjantkę". - Jaką trzeba mieć w sobie siłę, żeby przegryźć policjantce naskórek? To nie jest zwykłe ugryzienie, ale przegryzienie wręcz naskórka na ręce – dodał.

- Z tego, co wiem, tych nagrań jest kilkanaście godzin. To są nagrania również częściowo z kamerek nasobnych policjantów. Właśnie to pokazuje jako kolejny dowód, że policjanci coraz częściej są wyposażani w kamerki nasobne – mówił Ciarka.

Dodał, że obecnie w całej Polsce policja ma około 3 tysiące takich kamerek.

Rzecznik KGP: apeluję, aby poczekać na wyjaśnienie okoliczności

- Jeszcze raz apeluję o to, aby cierpliwie poczekać, aż te wszystkie okoliczności zostaną wyjaśnione, również i postępowanie policjantów i to, jak się pani zachowywała – mówił Ciarka.

Dodał, że "policjanci działają w granicach prawa". Rzecznik zaznaczył, że powodem, dla którego "ta pani znalazła się w ogóle w komendzie policji, jest między innymi jej postępowanie, naruszenie prawa, o tym mało się teraz wspomina". - Ta pani została zatrzymana, i dobrze o tym wie, w związku z naruszeniem nietykalności cielesnej policjanta i popełnionym w związku z tym przestępstwem – dodał rzecznik KGP.

Pani Katarzyna opowiada o zatrzymaniu w alei Szucha
Pani Katarzyna opowiada o zatrzymaniu w alei SzuchaTVN24

Ciarka: to jest wersja pani Katarzyny

Pytany, czy funkcjonariusz ma prawo zedrzeć bieliznę z osoby zatrzymanej, ma prawo nie podać wody, odparł, że "to jest cały czas wersja przedstawiana przez panią Katarzynę".

- Wszystkie przepisy są bardzo dobrze normowane, również dobrze o tym wie Rzecznik Praw Obywatelskich, jak ma wyglądać pomieszczenie dla osób zatrzymanych, co przysługuje zatrzymanemu. Każdy zatrzymany zaraz po zatrzymaniu jest pouczany i pouczany jest nie tylko słownie, ale również pisemnie. W naszych aktach zalegają kopie pouczeń pisemnych, które ci zatrzymani własnoręcznie podpisują, co dowodzi, że zostali pouczeni o swoich prawach i obowiązkach – mówił Ciarka.

Dodał, że "przed osadzeniem w pomieszczeniu dla osób zatrzymanych taka osoba nie może mieć chociażby przedmiotów niebezpiecznych".  

- Jest to czynność wręcz nakazana prawnie jako jedna z pierwszych, żeby daną osobę obszukać, sprawdzić, czy posiada przy sobie jakieś przedmioty przed osadzeniem w pomieszczeniu dla osób zatrzymanych – powiedział rzecznik KGP.

"Dopełnili mojego poniżenia absolutnego"
"Dopełnili mojego poniżenia absolutnego" TVN24

Rzecznik o przewożeniu zatrzymanych poza Warszawę

Pytany, dlaczego trzeba wywozić osoby zatrzymane do komisariatów policji poza Warszawę, odpowiedział, że te jednostki wchodzą w skład garnizonu Komendy Stołecznej Policji.

- Komenda Stołeczna Policji przygotowując zabezpieczenie danego protestu, wydarzenia przewiduje, gdzie dane osoby mogą być przewiezione, gdzie akurat dysponujemy siłami, gdzie może być pracownik służby dochodzeniowo-śledczej, gdzie jest akurat pomieszczenie dla osób zatrzymanych przygotowane do przyjęcia osób, gdzie są akurat służby, które również mogą takiej osoby pilnować w czasie, kiedy jest zatrzymana – mówił Ciarka.

Babcia Kasia podtrzymuje swoją relację

W poniedziałek rzecznik Komendy Stołecznej Policji Sylwester Marczak mówił, że to "są nie fakty, a oskarżenia ze strony" kobiety.

- To są słowa, które wskazuje pani Katarzyna A., bo dla nas to nie jest Babcia Kasia, tylko Katarzyna A., której zostały postawione zarzuty w związku chociażby z naruszeniem nietykalności cielesnej policjantów, w związku między innymi ze znieważeniem policjantów, ale to także osoba, która pogryzła policjantkę w trakcie wykonywanych czynności – powiedział rozmowie z reporterem "Faktów" TVN.

Sylwester Marczak o zarzutach pod adresem policji
Sylwester Marczak o zarzutach pod adresem policji"Fakty" TVN

W rozmowie z tvnwarszawa.pl wyraził przekonanie, że "czynności biura (kontroli KGP-red.) wykażą szereg kłamstw, które pojawiły się w oświadczeniu pani Katarzyny A".

W poniedziałek w "Faktach po Faktach" w TVN24 Katarzyna Augustynek powiedziała, że podtrzymuje swoją relację. Przypomniała, że zarzuca policjantom między innymi poniżanie czy przemoc fizyczną. - W pewnym momencie wylądowałam na ziemi, na brudnej podłodze toalety zdzierano ze mnie stanik i to, co miałam pod spódnicą – mówiła między innymi. Dodała w swojej relacji, że leżała na brzuchu przyciśnięta do ziemi. Zaznaczyła też, że policjanci nie mówili, dlaczego wywieźli ją do komisariatu poza stolicą.

"W pewnym momencie wylądowałam na ziemi"
"W pewnym momencie wylądowałam na ziemi"TVN24

Autor:js/kab

Źródło: TVN24, tvnwarszawa.pl

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości