Szokująca zbrodnia w Jarosławiu. Relacje świadków ataku w Klasztorze Sióstr Benedyktynek

Miejsce ataku nożownika na terenie opactwa przy ulicy Benedyktyńskiej w Jarosławiu
Atak nożownika w Jarosławiu. Relacje świadków zdarzenia w Klasztorze Sióstr Benedyktynek
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Piotr Polak/PAP/EPA
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Do szokującej zbrodni doszło w czwartek w Jarosławiu na Podkarpaciu. 31-letni mężczyzna zaatakował nożem pięć osób na terenie, gdzie znajdował się ośrodek pomocy dla Ukraińców, w Klasztorze Sióstr Benedyktynek. Najciężej ranny ksiądz zmarł potem w szpitalu. Nie wiadomo, dlaczego w ogóle doszło do tej napaści. Sprawca został zatrzymany przez policję - to obywatel Ukrainy. Materiał "Faktów" TVN.

Pół godziny przed rozpoczęciem porannej mszy do kościoła przy Klasztorze Sióstr Benedyktynek w Jarosławiu wszedł mężczyzna z nożem w ręku - opis tego, co chwilę potem zrobił, jest przerażający.

- Uderzył księdza Marka w tętnicę szyjną. Ksiądz Marek upadł. Mężczyzna obok stojący ratował. Prosił, żeby dał spokój. Wtedy on się odwrócił i księdza Stanisława, który szedł do konfesjonału, zaatakował z tyłu i uderzył go w plecy, a potem pobiegł do kawiarenki i tam uderzył księdza Adriana w głowę - powiedziała pani Urszula, która była świadkiem zdarzenia.

Miejsce ataku nożownika na terenie opactwa przy ulicy Benedyktyńskiej w Jarosławiu
Miejsce ataku nożownika na terenie opactwa przy ulicy Benedyktyńskiej w Jarosławiu
Źródło zdjęcia: Piotr Polak/PAP/EPA

Oprócz trzech księży nożownik ranił też dwie osoby, które przyszły do kościoła się pomodlić. - To starsze osoby. Nikogo takiego tam nie było, kto mógłby mu przeszkodzić - stwierdził pan Stanisław, który również widział moment ataku.

Jeszcze na terenie kościoła napastnika zatrzymała policja, wszystkich rannych szybko przewieziono do szpitali. Niestety życia jednego z księży nie udało się uratować.

Atak w miejscu, gdzie znajdował się ośrodek pomocy Ukraińcom

- Policja się pytała, jakiej narodowości jest. Ukrainiec paszport pokazał - dodał pan Jarosław. Dlaczego zaatakował, dlaczego w Jarosławiu i dlaczego w kościele? - na razie te pytania pozostają bez odpowiedzi.

- Ksiądz rektor, jak wojna się rozpoczęła, to bardzo im pomagał. Tutaj wszyscy mieli schronienie. To jest niewiarygodne - przyznała pani Urszula. Siostra Barbara Dendor z Klasztoru Sióstr Benedyktynek w Jarosławiu oceniła, że "to jest atak na naszą tożsamość i dobro, które się tu dzieje".

Przy kościele w Jarosławiu mieści się Centrum Kultury i Informacji Chrześcijańskiej, które od początku wojny bardzo pomaga obywatelom Ukrainy. Wsparcie dzięki między innymi zaatakowanym kapłanom znalazły tutaj setki osób, które uciekły do Polski przed wojną.

- Ojciec Marek jako rektor tego ośrodka niesamowicie poświęcał się dla ratowania tych rodzin, dając im tutaj zajęcie i pracę. Dla mnie to jest szczególny dramat - przekazał świadek zdarzenia, pan Ryszard.

Nożownik przybył z Niemiec, próbował przedostać się na Ukrainę

Zatrzymany ma 31 lat, od pięciu lat przebywał w Niemczech. W nocy samochodem wjechał do Polski. O godzinie 6.19 w Korczowej próbował wjechać do Ukrainy, ale przez granicę nie został przepuszczony, bo jego samochód nie miał opłaconego ubezpieczenia OC. Trzy godziny później w oddalonym o 35 kilometrów od Korczowej Jarosławiu zaatakował nożem nieznanych mu ludzi.

- To był nóż, który sprawca wziął z kuchni znajdującej się na terenie opactwa - poinformowała Bożena Harasz-Wołoszyn z Prokuratury Okręgowej w Przemyślu.

Kapłani i siostry z opactwa oraz osoby, które były świadkami ataku, są objęte pomocą psychologiczną. Według nieoficjalnych informacji, tuż po zatrzymaniu sprawca miał powiedzieć policji, że nic nie pamięta.

Źródło: TVN24
Czytaj także: