Polska

Areszty dla powiązanych z byłym ministrem sportu

Polska

TVN24Oskarżony o korupcję Tomasz Lipiec pozostaje w areszcie

Pięciu podejrzanych o korupcję w Centralnym Ośrodku Sportu, w tym trener Lechii Gdańsk Dariusz K. i szef firmy ochroniarskiej "Zubrzycki" Sylwester Z. mają trafić do aresztu. Wątek ich sprawy dotyczy b. ministra sportu Tomasza Lipca, który od końca października przebywa w areszcie.

Sąd Rejonowy Warszawa-Mokotów w piątek zdecydował o areszcie całej piątki. Pierwszą taką decyzję z października (wobec czterech podejrzanych) uchylił Sąd Okręgowy w Warszawie z powodu błędów formalnych: jej uzasadnienie było niewystarczające.

Do aresztu mają teraz wrócić zwolnieni w początkach listopada: Sylwester Z. (który zdaniem CBA miał za 300 tys. zł "ustawiać" przetarg na monitoring COS-ów o wartości 10 mln zł); Dariusz K. (miał być pośrednikiem w tym procederze - jako jedyny z całej piątki miał dotychczas dozór policyjny); Bogusław W., kanclerz warszawskiego AWF (podejrzany o przyjęcie 190 tys. zł łapówek); Kazimierz Sz., szef basenu „Polonez" (miał przyjąć 50 tys. zł. łapówek) i Paweł Sz., dyrektor stołecznego OSiR (miał wziąć 60 tys. zł łapówek za "lewe" przetargi).

Według śledczych, część pieniędzy z całego procederu miał dostawać Tomasz Lipiec. Zarzucono mu m.in. przyjęcie "korzyści majątkowej w związku z pełnieniem funkcji publicznej" oraz z działalnością COS. Grozi mu do 10 lat więzienia. W przyszłym tygodniu sąd ma rozpatrzyć zażalenie obrony na jego aresztowanie.

Stołeczna prokuratura podawała, że sprawa Lipca ma związek z prowadzonym od czerwca 2007 r. "wielowątkowym i dynamicznym" śledztwem dotyczącym korupcji w COS. Zatrzymano w nim już 16 osób, którym zarzucono przestępstwa korupcyjne, poświadczanie nieprawdy, nadużycie władzy i "ustawianie przetargów".

W ramach tego śledztwa w lipcu aresztowano m.in. dyrektora COS Krzysztofa S. i wicedyrektora COS Tadeusza M., którzy mieli przyjąć m.in. łapówkę za wynajem hali warszawskiego Torwaru na imprezy komercyjne. To właśnie po tym Lipiec podał się do dymisji.

Źródło: PAP, tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: TVN24