Aleksander Butiagin [jest zgoda na podanie nazwiska - przyp. red.] został aresztowany na początku grudnia 2025 roku przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego na polecenie Prokuratury Okręgowej w Warszawie w związku z wnioskiem strony ukraińskiej o międzynarodową pomoc prawną. Ukraińska prokuratura podejrzewa go o umyślne, nielegalne, częściowe zniszczenie obiektu dziedzictwa kulturowego w czasie prac archeologicznych na okupowanym Półwyspie Krymskim.
Po przesłuchaniu w Prokuraturze Okręgowej, gdzie odmówił składania wyjaśnień, sąd zadecydował o jego areszcie. 12 stycznia sąd w Warszawie przedłużył mu areszt do 4 marca. Na tę decyzję obrońcy naukowca złożyli zażalenie, które we wtorek rozpatrywał Sąd Apelacyjny w Warszawie.
"Decydujący jest fakt poszukiwań ściganego"
Jak mówił na sali rozpraw jeden z obrońców Butiagina, mec. Adam Domański, według niego na obecnym etapie postępowania nie ma dalszej potrzeby stosowania tego środka zapobiegawczego.
Przekonywał, że Butiagin jest szanowanym archeologiem, niezaangażowanym w działalność polityczną, więc nie będzie utrudniać postępowania ekstradycyjnego, które toczy się przed Sądem Okręgowym w Warszawie i będzie stawiał się na wszystkie wezwania organów ścigania.
Obrońca naukowca podkreślał, że jego klient nie ukrywał się, podróżował po wielu krajach z serią wykładów, a w Polsce ma względnie stałe miejsce pobytu na czas postępowania. Mec. Domański wniósł o dozór policji, zakaz opuszczania kraju i o 50 tys. złotych poręczenia majątkowego.
Z kolei prokuratura podkreśliła, że naukowiec przyjechał do Polski z wykładami, jest tutaj przejściowo, a to, że ma wynajęte mieszkanie, nie znaczy, że będzie przebywał w naszym kraju do końca postępowania. Zaznaczyła, że tymczasowy areszt ma zabezpieczyć właściwy tok postępowania.
Sąd Apelacyjny w Warszawie uznał zażalenie obrońców za niezasadne. Podzielił za to ustalenia i ocenę sądu pierwszej instancji.
Argumentując postanowienie, wskazywał m.in. na przesłanki ustawowe do stosowania i przedłużenia tzw. aresztu ekstradycyjnego.
- Na obecnym etapie postępowania decydujący jest fakt poszukiwań ściganego w celu przeprowadzenia postępowania karnego, którego aktualność potwierdziły władze ukraińskie, co realizuje warunek stosowania tymczasowego aresztowania dla zapewnienia możliwości szybkiego i sprawnego przeprowadzenia postępowania ekstradycyjnego przed organami polskimi oraz skuteczne wydanie osoby ściganej państwu wnioskującemu - zaznaczyła sędzia Marzanna Piekarska-Drążek.
Rosja domaga się uwolnienia archeologa
Zgodnie z wnioskiem z 13 listopada 2025 roku prokuratury ukraińskiej o ekstradycję, Aleksander Butiagin jako kierownik Sekcji Archeologii Starożytnej Północnego Regionu Morza Czarnego Federalnego Zakładu Kultury Ermitaż w latach 2014-2019, nie mając stosownych pozwoleń na prowadzenie prac wykopaliskowych, prowadził je na terenie archeologicznego kompleksu "Starożytne miasto Myrmekjon" w Kerczu na Krymie.
Ponadto, jak przekazała strona ukraińska, swymi pracami miał zniszczyć kompleks archeologiczny. Straty szacowane są na ponad 200 mln hrywien (ponad 16,5 mln zł). Za pierwszy zarzut według prawa ukraińskiego grozi Butiaginowi grzywna, za drugi do pięciu lat więzienia.
Rosja uznała oskarżenia archeologa za "absurdalne" i zażądała jego uwolnienia. W tej sprawie do rosyjskiego MSZ został wezwany ambasador RP w Rosji Krzysztof Krajewski.
Butiagin, jak przekazywał jego obrońca podczas poprzedniej rozprawy, złożył wyjaśnienia i nie zgodził się na ekstradycję.
- Obszernie wyjaśnił, że prace na stanowisku Myrmekion prowadził nieprzerwanie od lat 90., zawsze miał zgodę właściwych władz administracyjnych. (...) Natomiast po wydarzeniach geopolitycznych, które miały wówczas miejsce, siłą rzeczy nie miał możliwości pozyskiwania zgody władz ukraińskich (...), w związku z tym zgody te były wydawane przez właściwe organy Federacji Rosyjskiej - powiedział Domański
W połowie stycznia w Sądzie Okręgowym w Warszawie odbyło się już posiedzenie z udziałem sędziego Dariusza Łubowskiego w przedmiocie prawnej oceny dopuszczalności ekstradycji Aleksandra Butiagina. Obrońca archeologa złożył wówczas wniosek o wyłączenie sędziego Dariusza Łubowskiego z orzekania w sprawie ekstradycji jego klienta, wskazując na obawy o bezstronność sędziego. Wniosek ten nie został uwzględniony. Obecnie sprawa oczekuje na wyznaczenie terminu rozprawy.
Opracował Adrian Wróbel/akr
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: Marcin Obara/PAP