Areszt dla dwóch osób zatrzymanych w sprawie GetBacku

Polska

Aktualizacja:
Areszt dla kolejnych zatrzymanych w sprawie GetBackutvn24
wideo 2/15

Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia zdecydował w piątek o trzymiesięcznym areszcie dla dwóch osób zatrzymanych przez CBA w związku z zarzutami korupcyjnymi w GetBacku. Wobec pozostałych dwojga pozwolił na wpłatę poręczenia.

O areszt wobec zatrzymanych wniosła do sądu Prokuratura Regionalna w Warszawie. - Wobec piątej zatrzymanej osoby - Dariusza S. - prokuratura uznała, że wystarczające będzie poręczenie majątkowe w wysokości 1 mln zł, zakaz opuszczania kraju i dozór policji - powiedziała rzeczniczka prasowa Agnieszka Zabłocka-Konopka. Dodała, że prokuratura zaskarży decyzję sądu o warunkowym wypuszczeniu z aresztu dwóch osób i wystąpi o wstrzymanie tych decyzji sądu.

CBA zatrzymało pięć osób

Zatrzymani przez agentów warszawskiej delegatury CBA to troje wiceprezesów GetBack oraz dwie inne osoby. Prokuratura postawiła im zarzuty m.in. działania na szkodę spółki - szkodę wielkich rozmiarów - w zamian za osiągnięcie korzyści majątkowych, zagarnięcie kwot wielkich rozmiarów, poświadczenie nieprawdy, posługiwanie się sfałszowanymi dokumentami jak oryginalnymi. Podejrzani to była wiceprezes zarządu GetBacku Anna P., byli członkowie zarządu firmy: Marek P. i Bożena S., jej brat Dariusz S. oraz Kinga M.-P. - osoba, która w styczniu 2018 roku podpisała z przedstawicielami zarządu GetBacku pozorną umowę wyrządzającą szkodę spółce. Sąd dla Warszawy-Śródmieścia zdecydował o trzymiesięcznym areszcie wobec Anny P. i Kingi M.-P. Wobec Bożeny S. i Marka P. pozwolił na wpłatę kaucji.

Zarzuty wyrządzenia szkody

Prokuratura Regionalna w Warszawie zarzuciła byłej wiceprezes Annie P. wyrządzenie szkody GetBacku w wysokości ok. 7,3 mln zł. Miało do tego dojść poprzez podpisanie pozornej umowy o świadczeniu usług w zakresie bezpieczeństwa w biznesie z jedną z firm oraz faktur potwierdzających wypłaty środków pieniężnych na rzecz tej firmy. P. miała to zrobić wspólnie z byłym prezesem GetBack Konradem K. - podejrzanym i aresztowanym w tej sprawie oraz z pozostałymi podejrzanymi członkami zarządu spółki i innymi podejrzanymi. Anna P. miała też podać nieprawdę w raporcie GetBacki z 16 kwietnia 2018 roku oraz dokonać manipulacji instrumentami finansowymi. Bożenie S. śledczy zarzucają również wyrządzenie szkody spółce na ok. 7,3 mln zł w porozumieniu z prezesem i wiceprezes spółki. Według prokuratury Bożena S. nadużyła swoich uprawnień polecając wykonanie przelewu na 2,02 tys. zł na rachunek swojego brata Dariusza bez żadnego tytułu do takiego działania. Zarzuca się jej też posłużenie się podrobionymi dokumentami dla żądania wcześniejszego wykupu obligacji GetBacku. Jej bratu zarzuca się przyjęcie pieniędzy z przelewu i to wobec niego prokuratura nie wnosiła o areszt.

Niewłaściwy nadzór

Również zarzut dotyczący 7,3 mln zł usłyszał Marek P., który jako były członek zarządu GetBacku miał w niewłaściwy sposób nadzorować wykonanie umowy i aneksów do niej, podpisanych z jedną z firm, a potem doprowadzić do wypłaty środków na rzecz tej firmy na podstawie wystawionych faktur. Doszło do tego pomimo trudnej sytuacji finansowej spółki. P. podejrzany jest też o wyrządzenie szkody GetBacku na około 3,3 mln zł, ponieważ wspólnie z byłym prezesem GetBacku podpisał 17 stycznia 2018 roku pozorną umowę z Kingą M.-J., która też w związku z tym usłyszała zarzuty w prokuraturze.

Śledztwo

Śledztwo dotyczące GetBacku nadzoruje warszawska Prokuratura Regionalna. Zostało podjęte 24 kwietnia w ramach zespołu prokuratorów, który został powołany przez Prokuraturę Krajową po zawiadomieniach przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego w sprawie GetBacku. Postępowanie dotyczy wyrządzenia szkody majątkowej o wielkich rozmiarach, prowadzenia ksiąg rachunkowych wbrew przepisom i podawanie nieprawdziwych informacji. KNF zarzuciła byłemu kierownictwu spółki przeprowadzanie operacji finansowych, mających na celu uniknięcie realnej wyceny posiadanych przez spółkę pakietów wierzytelności.

Trzymiesięczny areszt

Wobec zatrzymanego przez CBA po powrocie z Izraela prezesa GetBack Konrada K. oraz współpracującego z nim Piotra B. prokuratura wystąpiła o trzymiesięczny areszt, a sąd zaakceptował ten wniosek. Grozi im do 10 lat pozbawienia wolności. Również wobec byłego dyrektora biura zarządu GetBacku Katarzyny M. i prezesa Polskiego Domu Maklerskiego Szczepana D.-M., zatrzymanych przez CBA pod koniec czerwca, sąd zastosował trzymiesięczny areszt.

Reakcja KNF

Spółka GetBack zajmuje się zarządzaniem wierzytelnościami. Powstała w 2012 r., a w lipcu 2017 r. jej akcje zadebiutowały na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie w ramach przeprowadzonej pierwszej oferty publicznej. W kwietniu GPW, na wniosek KNF, zawiesiła obrót akcjami GetBacku. Stało się to po tym, gdy 16 kwietnia rano firma podała, że prowadzi negocjacje z PKO BP oraz Polskim Funduszem Rozwoju w sprawie finansowania o charakterze mieszanym kredytowo-inwestycyjnym w wysokości do 250 mln zł. Z komunikatu spółki wynikało, że informację uzgodniono "ze wszystkimi zaangażowanymi stronami", tymczasem PKO BP i PFR zdementowały informacje, że prowadzą takie rozmowy. To wywołało reakcję KNF. W efekcie rada nadzorcza GetBack odwołała ze skutkiem natychmiastowym Konrada K. ze stanowiska prezesa spółki. Według prokuratury w toku śledztwa przesłuchano już łącznie kilkadziesiąt osób, w tym urzędników Komisji Nadzoru Finansowego i spółki GetBack, a także zabezpieczono dokumentację i dane elektroniczne.

Autor: js/\mtom / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: tvn24