"Gość, przed którym drżą przestępcy w Kościele, młot na pedofilów". Przyjechał do Polski

Polska

Charles Scicluna przyjedzie do Polski. Watykanista Marco Politi komentujetvn24
wideo 2/37

Od lat zajmuje się sprawą pedofilii w Kościele. Przeprowadził dochodzenie na temat skandalu pedofilskiego w Chile. Zapowiedział stworzenie specjalnych struktur do walki z przestępstwami seksualnymi wobec dzieci popełnianymi przez duchowych. Teraz arcybiskup Charles Scicluna przyjechał do Polski. - Już się wyczuwa napięcie, że przyjeżdża ten słynny prokurator, który załatwił cały episkopat w Chile - komentuje Edward Augustyn z "Tygodnika Powszechnego". Materiał magazynu "Czarno na białym" w TVN24.

Arcybiskup Charles Scicluna jest prymasem Malty, prawnikiem z wykształcenia, prokuratorem Kongregacji Nauki Wiary. - Gość, przed którym drżą wszyscy przestępcy w Kościele, to młot na pedofilów - ocenia specjalnego wysłannika papieża Edward Augustyn z "Tygodnika Powszechnego".

Z jakim przesłaniem arcybiskup Scicluna przyjeżdża do Polski? Czego można się spodziewać?

- Zwolnienie biskupa ze stanu duchownego jest zawsze bardzo ciężką i poważną decyzją. Nigdy nie jest lekceważone. Faktycznie bierzemy odpowiedzialność za biskupów - powiedział arcybiskup Sciciluna. - Nie rozmawiamy, tylko działamy - dodał. - To też bardzo ważny sygnał dla nas, biskupów, że nie jesteśmy ponad prawem. Jesteśmy sługami i szafarzami naszego ludu. I powinniśmy być osądzani zgodnie z najwyższymi standardami, do których nasza służba nas wzywa - podkreślił.

"Słynny prokurator, który załatwił cały episkopat w Chile"

- Już się wyczuwa napięcie, że przyjeżdża ten słynny prokurator, który załatwił cały episkopat w Chile - komentuje z kolei Augustyn.

To właśnie Scicluna sporządził dla papieża w 2018 roku dokument na temat nadużyć w Chile, po którym papież Franciszek wezwał do Watykanu cały tamtejszy episkopat. W czasie tego spotkania w maju 2018 roku wszyscy biskupi złożyli rezygnację na ręce papieża. Franciszek przyjął wówczas kilka z tych dymisji.

Punktem zapalnym była papieska nominacja biskupa Juana Barrosa na ordynariusza chilijskiej diecezji Osorno w 2015 r. Osorno miał tuszować ciężkie przestępstwa księdza Fernando Kardimy, wychowawcy większości biskupów w Chile, nazywanego przez tamtejszych duchowych świętym, a ostatecznie skazanego za gwałty i liczne nadużycia seksualne.

Karadima stanął przed sądem, ale Barros - awansował.

Przeciwko temu protestowali nie tylko mieszkańcy z Osorno, ale i tamtejsi księża. Papież przez trzy lata nominacji bronił. Aż do wizyty w Chile.

Wracając do Watykanu, na pokładzie samolotu, po raz pierwszy przeprosił Chilijczyków.

- Protesty ludzi zmusiły Watykan do zmiany stanowiska, te protesty trwały trzy lata - komentuje Augustyn. - [Papież - przyp. red.] sam przyznał się do błędu. Powołał tego biskupa, bo zapewniano go, oszukiwano go, że on jest osobą godną zaufania i nie ma nic na sumieniu - dodaje.

"Opowiadałem, a on płakał"

Arcybiskup Scicluna przyznał, że spotkanie z ofiarą pedofilii nigdy nie jest łatwe. - Spotykasz ludzi, których Kościół, poprzez swoich przedstawicieli, bardzo głęboko zranił. Coś musi być zrobione, by Kościół był, tak jak być powinien, bezpiecznym miejscem dla dzieci - apelował.

W 2001 roku Jan Paweł II ogłosił list apostolski, w którym zaznaczono, że wykorzystywanie małoletnich należy do najcięższych przestępstw prawa kościelnego. Scicluna został wtedy prokuratorem Kongregacji Nauki Wiary. Dostał pierwsze ważne zadanie - przygotowania aktu oskarżenia przeciwko Marcialowi Degollado, który okazał się gwałcicielem setek swoich podopiecznych seminarzystów.

Degollado prowadził podwójne życie, miał dwie żony. Jednocześnie cały czas korzystał ze wsparcia papieży.

- Pamiętam, że kardynał Ratzinger [późniejszy papież Benedykt XVI - red.] był głęboko zszokowany zeznaniami ofiar, które czytaliśmy. Bo to traumatyczne doświadczenie widzieć, jak najwyższe ideały kapłaństwa się roztrzaskują - wspominał Scicluna.

Podkreślił, że po raporcie Scicluny Benedykt XVI odsunął Marciala, nakazując mu dożywotnią pokutę.

- Po raz pierwszy czuję, że ktoś mnie słucha i to nie kardynałowie czy też ci bardzo źli biskupi, których mamy w Chile. Opowiadałem Sciclunie o nadużyciach, o ukrywaniu, o sposobie traktowania ocalonych, o osobistych żniwach, jakie się zbiera, a on płakał - wspominał Juan Carlos Cruz, ofiara księdza Fernando Karadimy. - Szczerze czułem, że się martwi i słucha - dodał.

Widział "Tylko nie mówi nikomu"

Pomysł przyjazdu Scicluny do Polski pojawił się w 2017 roku podczas konferencji na Malcie. Był tam ojciec Adam Żak, koordynator do spraw ochrony dzieci i młodzieży przy Konferencji Episkopatu Polski.

- Zapytałem, czy zgodziłby się na przyjazd do Polski. Mówi: oczywiście, jeżeli mnie tylko Konferencja Episkopatu Polski zaprosi, to przyjadę - wspomina ojciec Żak. - Przygotowując się do przyjazdu do Polski, obejrzał sobie film Sekielskich [Tylko nie mów nikomu - przyp. red.] - dodaje.

Edward Augustyn z "Tygodnika Powszechnego" spotkał się z Scicluną w lutym, przed szczytem watykańskim poświęconym nadużyciom w Kościele współorganizowanym przez prymasa Malty. Przeprowadził wtedy z arcybiskupem wywiad. Po filmie Sekielskich i bezpośrednio przed przyjazdem do Polski Scicluna już konsekwentnie wywiadów odmawiał.

"Motu Proprio". Czy nowy dekret poprawi sytuację?

Głównym tematem 383. zebrania plenarnego polskiego episkopatu w Wałbrzychu i Świdnicy będzie ochrona dzieci i młodzieży. Arcybiskup Malty przeprowadzi tam szkolenia. Omówione zostaną szczegóły najnowszego papieskiego "Motu Proprio", czyli dekretu z początku maja tego roku, w którym przepisy zostały usprawnione. Jasno rozpisana została odpowiedzialność biskupów ordynariuszy i wyższych przełożonych zakonnych.

Dla przykładu, według papieskiego dekretu metropolita, który zajmuje się sprawą nadużyć seksualnych, musi co 30 dni zdać relację z postępu swoich działań, a dochodzenie powinien zakończyć w przeciągu 90 dni. Dekret objął również duchownych na emeryturze.

- Najwyższa kara w Kościele to wydalenie ze stanu kapłańskiego, to jest prawda, bo nie ma większej sankcji. Tyko to właściwie unik. Jeżeli się zwalnia ze struktury kogoś, kto jest przestępcą, to równocześnie traci się jakąkolwiek kontrolę nad dalszym postępowaniem tej osoby - mówi profesor Tomasz Polak, teolog, były członek Międzynarodowej Komisji Teologicznej w Rzymie, wcześniej ksiądz. Jest bardziej znany pod nazwiskiem Węcławski, którego używał do 2008 r.

"Tego się nie da naprawić"

- W dalszej perspektywie czeka nas zmiana kultury, tak by ludzie należący do Kościoła katolickiego zrozumieli, że ujawnienie nadużyć jest podstawą dla dobrej posługi i podstawą dla zachowania dobrego imienia Kościoła.

Profesor Polak podkreśla, że "ludzie, którzy doświadczają wielu cierpień i krzywd w Kościele, chcą żeby ten Kościół był". - Wciąż mają nadzieję, że może się poprawi, że oni coś zrobią, że będzie lepiej - tłumaczy. - Nie chcę być cynikiem, mówiąc tym ludziom, że mają płonne nadzieję, bo to są szczere nadzieje, bo wielu ludzi szczerze sądzi, że można coś z tym zrobić. Ja tak nie sądzę, ale nie narzucam nikomu mojego przekonania. Tego się nie da naprawić - podkreśla.

- To jest tak głęboko zrośnięte, tożsamość Kościoła i klerykalizacja Kościoła, że z tego typu zjawiskami będziemy mieli do czynienia tak długo, jak długo istnieje ten Kościół - zaznacza profesor Polak.

Autor: akw//now / Źródło: tvn24

Raporty: