Antoni Macierewicz z pistoletem do farby. "Tak nie wygląda uczczenie pamięci ofiar" 

Antoni Macierewicz
Piotr Świerczek: nie godzi się w ten sposób wspominać 96 ofiar katastrofy smoleńskiej
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/Radek Pietruszka
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Jak się przez kilkanaście lat okłamywało społeczeństwo w zakresie przyczyn katastrofy smoleńskiej, to niestety trzeba się z tym zmierzyć - powiedział reporter "Czarno na białym" Piotr Świerczek w TVN24, komentując incydent z udziałem Antoniego Macierewicza w trakcie obchodów miesięcznicy smoleńskiej w Warszawie. Jak podkreślił, nie podobają mu się również "gesty" i "prowokacyjne napisy" na wieńcach.

Antoni Macierewicz pojawił się w czwartek na miesięcznicy smoleńskiej z przedmiotem przypominającym pistolet na farbę. Pomiędzy byłym ministrem obrony a demonstrantami doszło do szarpaniny. 

Incydent z udziałem posła PiS komentował Piotr Świerczek, reporter "Czarno na białym" i autor reportaży o Macierewiczu. Dziennikarz podkreślił, że "tak nie wygląda obchodzenie i uczczenie pamięci 96 ofiar" katastrofy smoleńskiej. Przyznał, że druga strona - demonstranci - "nie pozostaje dłużna", co "może polityków Prawa i Sprawiedliwości wyprowadzać z równowagi". 

Incydent z udziałem Antoniego Macierewicza

- Ale na to trzeba być gotowym. Jak się przez kilkanaście lat okłamywało społeczeństwo w zakresie przyczyn katastrofy smoleńskiej, to niestety trzeba się z tym zmierzyć - powiedział. - Jeżeli posłowie PiS-u mają prawo do bycia na placu, by złożyć tam kwiaty, to równe prawo w tym zakresie przysługuje kontrmanifestantom, którzy nie zgadzają się z takim upamiętnieniem - dodał. 

Świerczek: nie można się dziwić, że ktoś zamanifestuje przeciwko kłamstwom

Świerczek przypomniał, że prezes PiS Jarosław Kaczyński "cały czas powtarza z uporem, że to był zamach, działalność rosyjskich służb, że to jest wina Putina, wręcz przypisywana jest wina za tą katastrofę polskim politykom". - To jeżeli tak, to trzeba się skonfrontować z tym, że ktoś ma przeciwne zdanie - ocenił. 

Dziennikarz TVN24 zwrócił też uwagę, iż "od kilku lat dysponujemy dowodami na to, że Antoni Macierewicz wraz z członkami tak zwanej podkomisji smoleńskiej ukrył dowody na to, że w Smoleńsku mieliśmy do czynienia z katastrofą". - Ukrył raporty brytyjskich ekspertów, ukrył raporty amerykańskiej instytucji o nazwie NIAR. Ukryli też własne badania, czy to Tupolewa z numerem 102, bliźniaczej maszyny do tej, która rozbiła się w Smoleńsku, czy też inne badania, które nie pasowały do tezy o zamachu - wymieniał Świerczek, nawiązując do ustaleń z reportażu "Czarno na białym" "Siła kłamstwa".

Zdaniem Świerczka to, co dzieje się na placu Piłsudskiego w Warszawie, to "po prostu umacnianie pewnej bańki, wiary w zamach". - Skoro umacniało się taki przekaz w społeczeństwie, to nie można się dziwić temu, że ktoś przyjdzie i zamanifestuje przeciwko tym kłamstwom, mówiąc wprost Jarosławowi Kaczyńskiemu, że kłamie, nazywając to, co wydarzyło się w 2010 roku w Smoleńsku, zamachem - podkreślił dziennikarz. 

OGLĄDAJ: "Nie chodzi o ukrzyżowanie, a o prawdę". Koniec Macierewicza?
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

Świerczek: to polityczny happening

Świerczek zastrzegł, że nie chce "usprawiedliwiać" żadnej ze stron. - Mi się też nie podobają niektóre gesty z drugiej strony. Prowokacyjne napisy na wieńcach, czy też na niektórych transparentach, bo to tylko zaognia tę sytuację - podkreślił. 

- Nie zamierzam też usprawiedliwiać Antoniego Macierewicza. Jakoś dziwnym trafem teraz, kiedy PiS ma wizerunkowe kłopoty, Antoni Macierewicz znajduje (...) ktoś mu wręcza, jak on twierdzi (...) urządzenie rozpylające farbę - analizował reporter i wskazał, że poseł PiS zrobił to "być może, żeby przekierować uwagę opinii publicznej". 

- Nie godzi się w ten sposób obchodzić, nawet jeśli uznajemy, że te miesięcznice są potrzebne, tej katastrofy i wspominać przy okazji politycznego happeningu 96 ofiar. Ja tego nie traktuję (tego) jako uroczystość, tylko jako polityczny happening - podsumował. 

Źródło: TVN24
Czytaj także: