W rezydencji ambasadora USA odbyła się w środę uroczystość z okazji 250-lecia Stanów Zjednoczonych i promocji oficjalnej kampanii Freedom250 poświęconej amerykańskim wartościom.
Mówiąc o ideach towarzyszących założeniu Stanów Zjednoczonych ambasador Tom Rose wspomniał też o poświęceniu Polaków na przestrzeni pokoleń.
Jak mówił, polscy patrioci walczyli wraz z Armią Kontynentalną podczas wojny o niepodległość Stanów Zjednoczonych, ale też w obu wojnach światowych, a także w Iraku i Afganistanie. - Składamy hołd polskim żołnierzom, polskiemu poświęceniu i polsko-amerykańskiemu partnerstwu - powiedział Rose.
Zaznaczył, że Polska pozostaje modelowym sojusznikiem. Dokładnie takim - podkreślił - jakich oczekuje prezydent USA Donald Trump. - Polska to naród, który na poważnie bierze kwestie swojego bezpieczeństwa, inwestycji w swoją obronę. Naród, który nie zrzuca odpowiedzialności na kogoś z zewnątrz - powiedział.
Ambasador stwierdził, że wspólna odpowiedzialność nie jest dla prezydenta Trumpa sloganem, a "kosztem wiarygodności". - Jeśli nasi sojusznicy chcą pełnych korzyści naszej pomocy, to muszą być jak Polska, z realnymi wydatkami, z realna gotowością - podkreślił.
Rose: Polska nie ma luksusu oddawania się utopijnym fantazjom
- Polska już wydaje 5 procent swojego PKB na obronność, ponieważ Polska nie ma luksusu oddawania się utopijnym fantazjom i pomysłom, że ktoś ich będzie bronić zamiast nich - powiedział ambasador. - Znacie swoją historię na tyle dobrze, aby wiedzieć, że jest to bardzo niebezpieczne założenie - podkreślił.
Dyplomata zapewnił, że Ameryka "będzie zawsze najsilniejszym sojusznikiem na świecie". Zastrzegł, że USA nie mogą "być podstawowym sojusznikiem, który będzie powodował, że wszyscy inni będą inwestować za mało".
- Poprzez partnerstwa i współpracę przemysłowo-wojskową oraz ciągłą obecność USA, wspieraną mocno przez krajów gospodarzy, nasze siły szkolą się, planują wspólnie i w ten sposób się wzajemnie wzmacniają - dodał.
Rose: Trump "wchodzi w przyszłość razem z Polską"
Obrona jednak, mówił Rose, nie jest jedynym filarem, na którym opiera się polsko-amerykańskie partnerstwo; jest nim też kwestia energii. Przypomniał w tym kontekście o zawartym w październiku ub.r. porozumieniu między Narodowym Centrum Badań Jądrowych a amerykańskim Westinghouse o współpracy w dziedzinie energetyki jądrowej.
Rose mówił też o zaangażowaniu amerykańskich firm - powiedział, że ponad 1600 z nich zainwestowało już w Polsce ponad 30 mld dolarów, "pomagając rozkwitnąć jednemu z najbardziej imponujących sukcesów ekonomicznych". Zapewnił, że prezydent Trump "wchodzi w przyszłość razem z Polską".
Rogers: Polska i USA tak samo cenią swoją niepodległość
Przed wystąpieniem ambasadora Toma Rose’a, podsekretarz stanu ds. dyplomacji publicznej Sarah Rogers podkreśliła, że "Polska i USA tak samo cenią swoją niepodległość, ponieważ oba kraje o nią walczyły". - My oddzieliliśmy się od Wielkiej Brytanii, 250 lat temu musieliśmy walczyć - przypomniała.
- Polska musiała walczyć nie tylko z jednym krajem, ale wieloma. Polska jest zapewne jedynym krajem, który był okupowany zarówno przez nazistów, jak i sowietów i się nie poddał - zwrócił uwagę.
Sarah Rogers oceniła, że "jest coś w polskim duchu". Wspomniała, że gdy prezydent Ronald Reagan odwiedzał Polskę powiedział: "Niech Polska będzie Polską". - Szczerze mówiąc, chciałabym żeby więcej krajów było jak Polska, bo tak dobrze spędza mi się tu czas - dodała.
Opracował Adam Styczek/ads
Źródło: PAP, TVN24
Źródło zdjęcia głównego: X/USEmbassyWarsaw