Polska

Ambasador USA: NATO będzie bronić sojuszników nawet przed "zielonymi ludzikami"

Polska

Wielkie ćwiczenia na lądzie i w powietrzu
NATOŻołnierze NATO podczas majowych ćwiczeń

Szczyt Sojuszu w Walii potwierdzi, że USA mogą wzmacniać obecność wojskową w Polsce i krajach bałtyckich. NATO powinno uświadomić Rosji, że będzie bronić sojuszników nawet przed tzw. zielonymi ludzikami - mówi ambasador USA w Polsce Stephen Mull.

Ambasador Mull w rozmowie z PAP przed szczytem Sojuszu w Newport podkreślił, że nie chce przesądzać, czy NATO zdecyduje o rozmieszczeniu w Polsce baz wojskowych lub logistycznych, natomiast nie wykluczył, iż Sojusz podejmie decyzje o ulokowaniu w naszym kraju lub w państwach bałtyckich dodatkowych elementów natowskiego systemu obrony przeciwrakietowej. Zaznaczył także, że ważnym tematem szczytu w Newport będzie sytuacja na Ukrainie. Jak ocenił, debata o sprzedaży broni ofensywnej Kijowowi jest wciąż otwarta.

"Przełomowy szczyt"

- To będzie przełomowy szczyt dla Sojuszu Północnoatlantyckiego w wielu aspektach, na który bez wątpienia wpływ będzie miało to, co obecnie dzieje się na Ukrainie. Agresja rosyjska wobec Ukrainy to faktycznie jest już wojna, której nie można porównać z innymi wydarzeniami w Europie, jakie miały miejsce od zakończenia II wojny światowej. Wobec tego zagrożenia przed NATO, jako sojuszem wojskowym, stoi podstawowe zobowiązanie, jakim jest pilne pokazanie i uświadomienie Rosji, że będziemy bronić naszych sojuszników przed każdym atakiem, nawet niekonwencjonalnym przy użyciu tzw. zielonych ludzików, z jakimi mieliśmy do czynienia na Krymie - mówił ambasador Mull w rozmowie z PAP.

Jak dodał, NATO musi także zapewnić Polskę i inne kraje bałtyckie, że "będzie broniło" naszych granic m.in. poprzez obecność żołnierzy amerykańskich i sił Sojuszu. - Ponadto bardzo ważne jest, aby Sojusz dokonał modernizacji swojej doktryny obronnej, w której należy uwzględnić zagrożenia nowego typu, bowiem NATO powstawało - co warto przypomnieć - jako odpowiedź przeciwko konwencjonalnym siłom i nuklearnemu zagrożeniu. W tej kwestii przed NATO poważnym wyzwaniem jest złożona Rosji w akcie założycielskim deklaracja, że na terytorium nowych państw członkowskich nie będą rozmieszczane znaczące siły wojskowe - tłumaczył Stephen Mull.

"Możemy wzmacniać naszą obecność w Polsce"

Pytany, czy w takim razie, wobec sytuacji na Ukrainie ta deklaracja powinna nadal obowiązywać, stwierdzi,ł że w tej kwestii "trwa gorąca debata". - Moim zdaniem, jest to debata pusta, bo już mamy możliwość obrony naszych sojuszników bez rozstrzygnięcia tej kwestii. Wojska NATO są już obecne na terytorium Polski. Stany Zjednoczone pokazały to dość jasno tuż po aneksji Krymu, wysyłając zaledwie w ciągu trzech dni do Polski, na prośbę polskiego rządu, dwanaście amerykańskich F-16. W kwietniu w Polsce wylądowali amerykańscy spadochroniarze, a w przyszłym miesiącu ćwiczenia rozpocznie amerykańska artyleria. Taka obecność wojskowa będzie w Polsce co najmniej do końca przyszłego roku. Te działania pokazują więc wyraźnie, że bez wypowiadania umowy z Rosją możemy wzmacniać naszą obecność w Polsce i w innych wschodnich krajach NATO. To będzie potwierdzone także podczas szczytu w Newport - ocenił Mull.

"W Polsce będą obecni żołnierze"

Czy Polska może zatem liczyć na wsparcie Stanów Zjednoczonych, aby na szczycie NATO zapadła decyzja o utworzeniu na terytorium Polski bazy NATO lub baz logistycznych, w których stacjonowałby wojskowy sprzęt na wypadek konfliktu z Rosją?

Jak stwierdził Mull, choć nie chce przesądzać o tym, co zdecyduje Sojusz, to Barack Obama podczas swojej czerwcowej wizyty w Warszawie powiedział, że USA zamierzają współpracować z Polską i innymi krajami regionu.

- Najważniejsze jest to, że w Polsce i w innych krajach bałtyckich będą obecni żołnierze zarówno amerykańscy, jak i z innych krajów NATO. To realnie zwiększa i będzie zwiększało obronę Polski i taki sygnał wyślemy Rosjanom - powiedział Mull.

"Będziemy bronić granic"

Ambasador USA w Polsce stwierdził także, iż NATO chce powiedzieć Rosji i prezydentowi Władimirowi Putinowi, że "będziemy bronić granic naszych członków przed każdym atakiem". - Ponadto na szczycie obecny będzie prezydent Ukrainy Petro Poroszenko i myślę, że Sojusz stanowczo poprze wysiłki Ukrainy na rzecz integralności terytorialnej i podjęcia demokratycznych reform - powiedział Mull. Pytany, czy Stany Zjednoczone i NATO zgodzą się na sprzedaż broni Ukrainie, stwierdził, że jego zdaniem to "otwarta sprawa", choć trzeba podkreślić, że Ukraina jest jednym z największych eksporterów broni na świecie. - Czy rzeczywiście Ukrainie brakuje broni, to jest kwestia do debaty. Wiem, że potrzebne jest im na pewno wsparcie logistyczne oraz sprzęt wojskowy w postaci kamizelek kuloodpornych czy hełmów, które np. Polska i USA przekazuje na Ukrainę. Nie wiem, czy Stany Zjednoczone i Sojusz będą gotowe powiedzieć, że dostarczą broń ofensywną na Ukrainę, ale poparcie ogólne na pewno zostanie udzielone - powiedział Mull.

Autor: kde//rzw/kwoj / Źródło: PAP

Źródło zdjęcia głównego: army.mil

Raporty:
Pozostałe wiadomości