Goście niedzielnej "Kawy na ławę" w TVN24 rozmawiali między innymi o polityce wewnętrznej kraju. Do sytuacji w swoim ugrupowaniu odniosła się posłanka Polski 2050 Aleksandra Leo, która była pytana, czy dołączy do tych, którzy podjęli decyzję o wyjściu z partii. W sobotę formację opuściła posłanka Żaneta Cwalina-Śliwowska, o czym dowiedział się dziennikarz TVN24+ Patryk Michalski.
Leo przyznała, że "zastanawia się" nad wyjściem z ugrupowania. - Zastanawiamy się w grupie posłów, posłanek, senatorów. Taka decyzja będzie podjęta w ciągu najbliższych dni - oznajmiła. Jak mówiła, w grupie tej znajduje się 20 parlamentarzystów i eurodeputowany.
- To jest taki symboliczny koniec Polski 2050, do której ja się zapisywałam, która miała być zielona, demokratyczna i solidarna - oceniła posłanka. - Ten projekt, który teraz mamy, w moim mniemaniu nie jest demokratyczny, nie jest solidarny - dodała.
Wiceprezes PiS o walkach w partii. "Twórcza, kreatywna dyskusja"
W programie pojawił się wątek sporu wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości. Jedną z ostatnich odsłon walk frakcji była burza, jaka wybuchła w mediach społecznościowych, związana z wymianą zdań między Ryszardem Terleckim a Sebastianem Kaletą.
We wtorek reporterka "Faktów" TVN i współautorka "Podcastu politycznego" w TVN24+ Arleta Zalewska zapytała Terleckiego, czy "zabrałby pieniądze Zbigniewowi Ziobrze za to, że nie przychodzi do Sejmu". Do rozmowy nagle wtrącił się Kaleta, który zasugerował byłemu wicemarszałkowi Sejmu, aby nie wypowiadał się w tej sprawie. W piątek Terlecki komentując tę sytuację powiedział: - Gówniarzeria.
CZYTAJ TEŻ: "Grupa nieuków chce zagrozić prymusom"? Co się dzieje wewnątrz PiS
Po tych słowach w szeregach partyjnych zawrzało - pojawiły się głosy zarówno krytykujące, jak i broniące Terleckiego. Prezes PiS Jarosław Kaczyński zagroził później zawieszeniem członkostwa w partii "każdemu, kto zabierze głos w szkodliwej dyskusji".
Europoseł i wiceprezes PiS Tobiasz Bocheński, zaliczany do frakcji "maślarzy", przekonywał w TVN24, że w partii "toczy się twórcza, kreatywna dyskusja". Dopytywany o to, co było twórczego w tej ostatniej dyskusji, odpowiedział, że partia jest zdeterminowana do odsunięcia od władzy rządu Donalda Tuska.
Prowadzący program Konrad Piasecki pytał, czy Bocheński patrzy na sytuację z udziałem Kalety i Terleckiego z entuzjazmem i sympatią.
- Bez komentarza - odparł polityk. - Ponieważ uważam, że partia polityczna, można ją porównywać albo do korporacji, albo do armii, powinna kierować się pewną strukturą dowodzenia i zasadami. Zatem, ponieważ słucham się zawsze swojego lidera, nie zamierzam tej sprawy komentować - dodał.
Dopytywany, dlaczego zatem członkowie formacji wchodzą w tego typu dyskusje w sieci, wiceprezes PiS odparł, że "wykorzystują wszelkie środki komunikacji z wyborcami".
Gajewska o SAFE: te środki będą pracować na nasze bezpieczeństwo
Goście Konrada Piaseckiego rozmawiali również na temat przyjętej w piątek przez Sejm ustawy dotyczącej programu SAFE. Przeciwko niej opowiedziały się kluby PiS i Konfederacji. Premier Donald Tusk ocenił, że ci, którzy zagłosowali przeciwko, to "wrogowie polskiej niepodległości".
Polska jest głównym beneficjentem tego unijnego programu. Z SAFE ma otrzymać dziesiątki miliardów euro w postaci niskooprocentowanych pożyczek na wzmocnienie obronności, przede wszystkim na zakupy sprzętu wojskowego produkowanego w Europie.
Posłanka Koalicji Obywatelskiej Aleksandra Gajewska była pytana, czy patriota nie może głosować przeciwko SAFE. - Patriota powinien zdawać sobie sprawę, gdzie jest racja stanu, jaki jest żywotny interes Polek i Polaków i na tym powinien się koncentrować - odpowiedziała. - Te środki, które pożyczymy, które za dekadę może zaczniemy spłacać, które właściwie po pół wieku będziemy mieli uregulowane, dzisiaj będą pracować na nasze bezpieczeństwo i to jest absolutnie żywotny interes Polski - dodała.
Była dopytywana, czy nie ma wątpliwości co do warunków tej pożyczki oraz czy wątpliwości podnoszone przez opozycję są bezzasadne. - Dobrze, że są podnoszone, tylko czym innym jest to, co decyduje w głosowaniu i to, że są podnoszone - mówiła.
- Jeżeli chodzi o wzmacnianie mechanizmów obronnych i tych firm zbrojeniowych na terenie Europy, to jest słuszny kierunek. Powinniśmy uniezależniać się od zasobów zewnętrznych, jeżeli chodzi o nasze kwestie bezpieczeństwa - kontynuowała, zwracając uwagę, że ze strony rządu padła deklaracja o tym, że 80 procent inwestycji z SAFE ma stanowić polski kapitał.
Wipler: to jest chore
Z posłanką KO nie zgadzał się poseł Konfederacji Przemysław Wipler, który mówił, że "program SAFE jest tak świetny, że Niemcy, Holendrzy i Szwedzi wzięli z niego zero euro".
- Oni chcą, żebyśmy my mogli pożyczyć więcej, żeby polskie państwo kupiło i wyczyściło ich magazyny z całego sprzętu, który w chwili obecnej mają do sprzedania - mówił.
- Nie mieliśmy możliwości dowiedzenia się jako polska opinia publiczna, ile dokładnie, kto i za co dostanie, jaka część tej produkcji będzie wyprodukowana w Polsce i gdzie. To jest prawie zero. Mówi się, że ponad 80 procent trafi do polskich spółek, a polskie spółki dostają zlecenie i za to zlecenie kupują za granicą, dobijając swoją marżę. To jest chore - ocenił Wipler.
Wieczorek: gigantyczne pieniądze, które muszą być wydawane uczciwie
- Trzeba rzeczywiście mądrze kupować dzisiaj sprzęt wojskowy - mówił natomiast poseł Lewicy Dariusz Wieczorek.
Odniósł się również do argumentu opozycji, że Niemcy nie skorzystały z pożyczki. - Zdecydujcie się, albo ci Niemcy są źli i generalnie my idziemy swoją drogą, albo mamy zawsze robić tak jak Niemcy. Skoro Niemcy nie biorą, to widocznie to nie jest taka dobra pożyczka. Ale Niemcy mają dużo mniejsze oprocentowanie, mają inną sytuację budżetową - zaznaczył.
Ocenił też, że pieniądze z SAFE są dobre dlatego, bo ich wydatki są kontrolowane przez instytucje UE, podobnie jak w przypadku środków z KPO.
- To są gigantyczne pieniądze, które muszą być wydawane uczciwie. Jeżeli coś się dzieje nie tak, to trzeba to kontrolować. Unia Europejska mówi, że: wszystko jest okej, macie te 44 miliardy euro, tylko musicie wydać zgodnie z procedurami 80 procent pieniędzy w Polsce - powiedział.
Banaszek o "merytorycznej" dyskusji wokół SAFE
- Chciałbym przypomnieć, że przecież to właśnie przy KPO dziennikarze wykryli brak przejrzystości w zakupach różnych środków - kontrował Jakub Banaszek z kancelarii prezydenta, podkreślając, że to media, a nie mechanizmy antykorupcyjne wykryły nieprawidłowości.
Mówił jednak, że dyskusja wokół programu SAFE w trakcie ostatniego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa Narodowego "przebiegła dobrze" i była "merytoryczna". Zaznaczył, że prezydent zwołał RBN między innymi po to, by przedyskutować kwestie finansowe pożyczki, a także jej warunkowość - szczególnie w zakresie kompatybilności sprzętu zakupionego w ramach programu z obecnie posiadanym przez polską armię.
Autorka/Autor: Mikołaj Stępień/akr
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: TVN24