Kwaśniewski o referendum: nieporozumienie i manipulacja

Polska

Aleksander Kwaśniewski był gościem "Kropki nad i"tvn24
wideo 2/35

Lista pytań referendalnych jest nieporozumieniem, które ma wypełnić zobowiązanie prezydenta - mówił w "Kropce nad i" TVN24 Aleksander Kwaśniewski, były prezydent Polski. Kwaśniewski podkreślił, że w projekcie Dudy jest wiele rzeczy, które są całkowicie nieprzystające do konstytucji.

Prezydent Andrzej Duda przedstawił we wtorek propozycję 15 pytań, które mogą paść w referendum w sprawie zmiany konstytucji.

- Użyję najbardziej delikatnego określenia: uważam to wszystko za ogromne nieporozumienie i manipulację - ocenił w "Kropce nad i" TVN24 propozycję Dudy były prezydent Aleksander Kwaśniewski.

- Ta manipulacja zaczyna się od pierwszego pytania, ponieważ ono ma brzmieć: "Czy jest pan/pani za: a) uchwaleniem nowej konstytucji RP? b) uchwaleniem zmian w obowiązującej konstytucji RP?". A przepraszam, jeżeli jestem za utrzymaniem obecnej konstytucji, to co mam zrobić? - pytał Kwaśniewski.

Były prezydent dodał, że powinna być trzecia ewentualność, która pozwoliłaby obywatelom opowiedzieć się za utrzymaniem obecnej ustawy zasadniczej. - Zaczyna się więc od manipulacji - podkreślił.

- Jako obywatel protestuję przeciw takiemu traktowaniu nas. Pracowaliśmy nad konstytucją 1997 roku sześć lat - zwrócił uwagę Kwaśniewski. - Sześć lat to jest czas, kiedy można i powinno się nad konstytucją pracować. Natomiast w połowie czerwca zgłasza się nam takie coś - nawet nie pytania - nad czym mielibyśmy głosować w listopadzie. To jest nieodpowiedzialne traktowanie obywateli, kpina z obywateli i obywatel powinien na to odpowiedzieć w sposób należyty - stwierdził były prezydent.

"Nieporozumienie i manipulacja"tvn24

"Nieporozumienie, które ma wypełnić zobowiązanie prezydenta"

- W tych propozycjach jest wiele rzeczy, które są całkowicie nieprzystające do konstytucji. Zarówno NATO, jak i Unia Europejska - moim zdaniem - to są organizacje, które podlegają zmianom - mówił Kwaśniewski, przypominając, że Unia Europejska powstała jako Europejska Wspólnota Węgla i Stali. Były prezydent zastanawiał się, po co mamy wpisywać do konstytucji takie organizacje.

- Dzisiaj uważam, będąc wielkim zwolennikiem Unii Europejskiej i NATO - wprowadzałem Polskę do obu tych organizacji, (wpisywanie ich do konstytucji - red.) nie ma najmniejszego sensu. Nasza konstytucja absolutnie nie przeszkadza w tym, żeby Polska była w Unii Europejskiej - bądź w kolejnych jej odmianach, jeżeli tak będzie ewoluować - i w NATO oraz w kolejnych jego odmianach, jeżeli będzie ewoluować, a będzie - ocenił Kwaśniewski, dodając, że "to jest bez sensu".

Były prezydent przypomniał, że obecna konstytucja z 1997 roku zapewnia ochronę praw nabytych bardzo szeroko. - Jeżeli coś się zgodnie z prawem uzyskuje, to tego odebrać nie można - podkreślił.

- Wpisywanie dokładnie programu 500 plus nie ma sensu. Po pierwsze, dlaczego 500, a nie więcej? Po drugie, dlaczego innych programów by nie wpisać? - zastanawiał się były prezydent.

Kwaśniewski cały projekt pytań referendalnych ocenił jako "nieporozumienie, które ma wypełnić zobowiązanie prezydenta" do przeprowadzenia referendum.

"To będzie najlepsza płaszczyzna dla zjednoczenia się opozycji"

- Moim zdaniem, w PiS jest bardzo poważny opór, ponieważ obawiają się blamażu - mówiąc wprost - niskiej frekwencji - stwierdził.

Były prezydent zaznaczył, że w pewnym sensie jest za tym referendum. - Moim zdaniem, to będzie najlepsza płaszczyzna dla zjednoczenia się opozycji. Temat jest bardzo prosty: bronimy konstytucji. Nie trzeba wchodzić w szczegóły - mówił Kwaśniewski, tłumacząc, że ta obrona konstytucji miałaby polegać na wzywaniu do bojkotu. - Zwycięstwo jest prawie murowane – dodał.

"PiS skazuje Polskę na europejskie peryferia"

Grupa byłych prezydentów, premierów, szefów MSZ i opozycjonistów z czasów PRL napisali list w sprawie wejścia w życie ustawy o Sądzie Najwyższym, który został skierowany do Komisji Europejskiej i do polskich władz.

W piśmie wskazano, że "mechanizmy obrony państwa prawa w Polsce okazały się zbyt słabe", a "partia rządząca kończy dzieło demontażu systemu trójpodziału władz, łamiąc wprost zapisy polskiej konstytucji". "Ostatnią instancją, która może obronić polską praworządność, jest Unia Europejska" – napisali.

- Rozmowa z Unią Europejską, to nie jest rozmowa z wrogiem, to jest rozmowa w ramach naszej wspólnoty, do której wstąpiliśmy dobrowolnie - przypomniał w "Kropce nad i" Kwaśniewski.

Podkreślił, że podczas rozmowy z politycznymi liderami europejskimi, którzy będą dobrze przygotowani, "nie da się opowiadać rzeczy niestworzonych". - Zastrzeżenia, które są w stosunku do Polski wyrażane, mają już swoją historię. Ona jest całkiem długa - podkreślił.

Kwaśniewski przypomniał, że na podstawie ostatnich wyborów parlamentarnych PiS popiera 18 procent Polaków. - Jeśli więc uważa się, że te "nie-18 procent" to są zdrajcy, to to jest po prostu skandal. Są to ludzie równie niezwykle patriotyczni, którzy z wielką trwogą i zatroskaniem patrzą na to, co w Polsce się dzieje. Mają prawo do swoich wypowiedzi. A rozmowa w ramach Unii Europejskiej to jest rozmowa w naszej rodzinie, do której wstąpiliśmy na własne życzenie, mając poparcie 80 procent uczestników ówczesnego referendum, które miało jedną z większych frekwencji, bo blisko 60 procent. Mandat sił proeuropejskich w Polsce jest dużo silniejszy, nawet licząc procentowo niż te 18 procent wyborców PiS - przypomniał.

- Już słyszę, że ta władza działa w imieniu większości Polaków. Na jakiej podstawie? Większość Polaków w sprawie Unii Europejskiej jest po mojej stronie, a nie PiS - zaznaczył.

Zdaniem byłego prezydenta, "PiS skazuje Polskę na europejskie peryferia". - Ja się na to nie zgadzam. Dlatego będę o tym głośno mówił. PiS uważa, że zdrajcą jest każdy, kto nie głosuje na PiS. Na PiS nie głosuje zdecydowana większość Polaków i oby tak zostało - powiedział.

"Mandat sił proeuropejskich w Polsce jest dużo silniejszy, niż 18 procent PiS"tvn24

Kwaśniewski: proces denuklearyzacji Korei Północnej będzie długi i niełatwy

Na zakończenie wtorkowego spotkania prezydent USA Donald Trump i przywódca Korei Północnej Kim Dzong Un podpisali wspólne oświadczenie. Kim zobowiązał się w nim do starań o "całkowitą denuklearyzację" Półwyspu Koreańskiego, a Trump - do udzielenia Pjongjangowi gwarancji bezpieczeństwa. W dokumencie nie sprecyzowano, o jakie gwarancje chodzi, ani nie podano konkretnego harmonogramu likwidacji północnokoreańskiego arsenału jądrowego.

- To jest bardzo w stylu Donalda Trumpa, który uzależniony jest od sukcesu. Wszystko, co robi, koniecznie chce uznać za sukces i używa tego samego słownictwa - zauważył Kwaśniewski, który dodał, że "kilka lat temu się z nim spotkał i nie podejrzewał, że zajmie się wielką polityką".

Oceniając spotkanie Kim - Trump, były polski prezydent uznał, że "Trump będzie przedstawiał (to - red.) jako sukces i w pewnym sensie jest to sukces".

- Ciekawsze jest to, co chce zrobić Kim. Powiem szczerze, że jego sytuacja jest bardzo niełatwa. Czy będzie denuklearyzacja? Myślę, że będzie to długi, trudny proces, dlatego że Kim doskonale zdaje sobie sprawę, że spotkał się z Trumpem tylko dlatego, że zaczął straszyć bronią atomową. Jak przestanie straszyć, to pies z kulawą nogą na tym szczeblu się nie będzie spotykał - zaznaczył Kwaśniewski.

CAŁY PROGRAM "KROPKA NAD I" TVN24

Autor: tmw/tr / Źródło: TVN24, PAP

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Raporty: