Polska

Akta od wtorku w rękach rodzin

Polska

PAPDo katastrofy prezydenckiego TU-154 doszło 10 kwietnia o godz.8.41 i 6 sekund

Wtorek, godzina 13 - to termin umówionego już spotkania wojskowych prokuratorów z pierwszymi pełnomocnikami rodzin ofiar katastrofy pod Smoleńskiem w sprawie wglądu w akta śledztwa. - Musimy omówić jeszcze szczegóły, ale myślę, że już we wtorek udostępnimy te akta - potwierdza nam płk Ireneusz Szeląg, rzecznik wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

W tej chwili w prokuraturze jest już kilkanaście wniosków o wgląd w akta śledztwa dotyczącego katastrofy. Już kilka dni temu prokurator generalny Andrzej Seremet zaznaczał, że wojskowi śledczy do wniosków są "nastawieni pozytywnie". Ostateczna decyzja w sprawie udostępnienia akt należy do Wojskowej Prokuratury Okręgowej w Warszawie, która prowadzi śledztwo w sprawie nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu powietrznym.

- We wtorek o godzinie 13 umówiony jestem na spotkanie z dwoma pełnomocnikami rodzin na czynności zapoznawania się z aktami śledztwa - ujawnia w rozmowie z tvn24.pl płk Szeląg.

Akta na razie w sądzie

Pułkownik zastrzega jednak, że dalsze decyzje prokuratorów w sprawie udostępniania akt kolejnym osobom warunkuje między innymi tym, jak przebiegać będzie ten proces. - Chodzi o to, by nasze prace nie zostały nagle sparaliżowane. Chcielibyśmy, by odbywało się to spokojnie i stopniowo, a nie lawinowo w sposób nieuzgodniony z nami wcześniej. Wtedy nie będziemy musieli wydawać decyzji odmownych - podkreśla prokurator.

I dodaje: Nie chcemy, by bliscy ofiar odchodzili w poczuciu krzywdy. Naprawdę rozumiemy ich sytuację.

W tej chwili w prokuraturze nie ma akt śledztwa. Znajdują się one w Wojskowym Sądzie Okręgowym w Warszawie. - Spodziewam się, że już w poniedziałek wrócą do nas - zaznacza płk Szeląg.

Dlaczego akta zostały przewiezione do sądu? Pułkownik nie chce zdradzić. - Wolę, żeby osoby dowiedziały się o tym z akt. Zastrzegam jednak, że nie ma w tym nic sensacyjnego. Wynika to z realizacji ustawy Kodeks postępowania karnego - podkreśla.

Przyczyny katastrofy pod Smoleńskiem wyjaśniają niezależnie od śledczych (także rosyjskich) dwie komisje. Nadzór nad rosyjską komisją cywilną sprawuje szefowa Międzypaństwowego Komitetu Lotniczego Tatiana Anodina. Przy komisji rosyjskiej akredytowany jest polski obserwator Edmund Klich, przewodniczący Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych. Na czele polskiej komisji stoi szef MSWiA Jerzy Miller. Zastąpił Edmunda Klicha, który poprosił o zwolnienie go z tej funkcji.

Źródło: tvn24.pl, Bild.de

Źródło zdjęcia głównego: PAP

Pozostałe wiadomości