Agnieszka Holland "dołącza się do solidarności z kobietami z Bagateli"

TVN24

Aktualizacja:
Alina Kamińska, jedna z aktorek, które zarzucają dyrektorowi molestowanie, mówiła, że pokrzywdzone kobiety "były zostawione same sobie"tvn24
wideo 2/19

Do redakcji tvn24.pl zgłaszają się kolejne kobiety, które oskarżają dyrektora krakowskiego teatru o molestowanie. "Dołączam się do solidarności z kobietami z Bagateli" - napisała na Facebooku reżyserka Agnieszka Holland.

Reżyserka Agnieszka Holland napisała w mediach społecznościowych, że "dołącza się do solidarności z kobietami z Bagateli". Skomentowała w ten sposób wpis krytyka filmowego Łukasza Maciejewskiego, który zamieścił grafikę z napisem "Wspieram pracownice teatru Bagatela".

Aktorki teatru zarzucają jego dyrektorowi Henrykowi Jackowi Schoenowi molestowanie seksualne i mobbing. W czwartek krakowska prokuratura okręgowa poinformowała o wszczęciu śledztwa, które będzie prowadziła pod tym kątem. Dyrektor Schoen odpiera te zarzuty i zaprzecza, by kiedykolwiek dopuszczał się nadużyć.

Wpis Agnieszki Holland tvn24.pl

"Powiedział, że chętnie by zer**** jedną z nas"

Doniesienia do prokuratury w związku z molestowaniem złożyło już 16 kobiet.

Jak mówiła w rozmowie z "Faktami" TVN jedna z aktorek, która chce zachować anonimowość, dyrektor raz klepnął ją w pośladek i wyszeptał do ucha: "bardzo chciałbym cię zobaczyć nad ranem, taką, jaka jesteś, bez niczego. Położyłbym się koło ciebie".

- Miałyśmy tam jedną koleżankę w ósmym miesiącu ciąży. Też jej nie oszczędził, też ją przytulał, kiedy przychodził, też ją całował w policzek, kiedy ona tego nie chciała. Była taka sytuacja: powiedział, że chętnie by zer**** jedną z nas - opowiada jedna z barmanek, która również oskarża dyrektora.

CZYTAJ WIĘCEJ O SPRAWIE W MATERIALE "FAKTÓW" TVN >

Kolejne kobiety przerywają milczenie

Do redakcji tvn24.pl zgłaszają się kolejne kobiety, które twierdzą, że były molestowane przez Henryka Jacka Schoena. Wśród licznego grona są kelnerki, które pracowały w kawiarniach wokół Teatru Bagatela. Z ich relacji wynika, że niemal każda wizyta dyrektora teatru wiązała się z przykrymi doświadczeniami.

- Kiedyś przyszedł na kawę i jak zwykle złapał mnie za nadgarstek. Zaczął głaskać i prawić komplementy, w ten swój wyjątkowo obleśny sposób. Opowiadał, że kiedyś podczas festiwalu filmowego we Francji naga Sophie Marceu podawała mu śniadanie do łóżka. Ale ja i tak robię na nim pod względem seksualnym większe wrażenie niż ona - opowiada jedna z kobiet.

- Był stałym klientem naszego lokalu. Dziewczyny starały się unikać stolików, gdzie siadał. Głaskał po plecach, opowiadał, co by z nimi robił. Jednej z nas powiedział, że chciałby być małym zwięrzątkiem, którym by się zajęła. To wszystko było obrzydliwe - dodaje inna z kobiet w przeszłości pracująca jako kelnerka w Krakowie.

Z redakcją skontaktowały się również kobiety mieszkające w tej samej dzielnicy co Schoen. - Do nieprzyjemnych sytuacji dochodziło nawet podczas podróży komunikacją miejską z tym człowiekiem. Kiedyś dosiadł się do mnie i w zatłoczonym autobusie zaczął masować moje kolano. Odrzuciłam jego rękę i powiedziałam "niech pan przestanie". Wtedy mnie ścisnął i rzucił: "Pamiętaj, że przeszliśmy na 'ty'. Jak jeszcze raz powiesz do mnie na pan, to cię tu przy wszystkich pocałuję w usta z języczkiem". Po tym wszystkim natychmiast wysiadłam z autobusu. Gdy go później spotykałam, wolałam zaczekać na kolejny autobus, niż jechać z nim - opowiada kobieta.

Dziennikarz tvn24.pl próbował skontaktować się z dyrektorem teatru, by poprosić o komentarz do tych wyznań. Schoen nie odbierał telefonu, do momentu publikacji tego tekstu nie odpowiedział też na przesłane SMS-em pytania.

Jak podał w piątek prezydent Krakowa Jacek Majchrowski, Schoen złożył wniosek o udzielenie mu urlopu od 12 listopada.

Autor: Szymon Jadczak, ads\mtom / Źródło: tvn24.pl

0