Wiceprezes PKOl: Nie wiem, czy chcemy słuchać tłumaczeń Piesiewicza. Oczekujemy dymisji
W zeszłym tygodniu doszło do wygaszenia i demontażu neonu firmy Zondacrypto z siedziby Polskiego Komitetu Olimpijskiego (PKOl) przy Wybrzeżu Gdańskim w Warszawie. Decyzję podjęto w związku z brakiem spłaty zaległości wobec komitetu i medalistów zimowych igrzysk olimpijskich. Wcześniej śledztwo w sprawie możliwego oszustwa klientów giełdy kryptowalut wszczęła Prokuratura Regionalna w Katowicach.
Adam Korol - wiceprezes Polskiego Komitetu Olimpijskiego i prezes Polskiego Związku Towarzystw Wioślarskich – zapytany w "Faktach po Faktach" w TVN24 o usunięcie neonu, powiedział: - Oczywiście cieszyłem się. Od samego początku mówiliśmy, że ten neon na Centrum Olimpijskim imienia Jana Pawła II nigdy nie powinien zawisnąć. Cieszyłem się, że nadszedł ten dzień, ale ten dzień nigdy nie powinien nastąpić.
- W każdym materiale, w którym mowa jest o tej giełdzie kryptowalut, pokazywane jest Centrum Olimpijskie. Jesteśmy utożsamiani jako Polski Komitet Olimpijski z tą giełdą kryptowalut od samego początku. Każde newsy, czy telewizyjne czy internetowe, kojarzone są tylko i wyłącznie z naszą instytucją - zwrócił uwagę. - To jest największy kryzys wizerunkowy PKOl-u w ponad 100-letniej historii jego istnienia - dodał.
Korol: oczekujemy, że Piesiewicz poda się do dymisji
W kwietniu minister sportu Jakub Rutnicki w "Kropce nad i" w TVN24 ocenił, że szef PKOl Radosław Piesiewicz "skompromitował tę instytucję" i "wykorzystał święty wizerunek sportowca do promocji Zondacrypto". Wiceminister sportu Piotr Borys ocenił natomiast pod koniec kwietnia, że Piesiewicz "spieniężył wizerunek" polskiego sportu.
Korol, pytany o tę wypowiedź, skomentował, że "jako sport jesteśmy bardzo źle postrzegani, co wiąże się z tym, że w konsekwencji będzie bardzo trudno znaleźć sponsora". - Jesteśmy po prostu mało wiarygodni, bo jesteśmy postrzegani przez Polski Komitet Olimpijski i przez wiarygodność prezesa Piesiewicza - zauważył.
Przyznał, że szef PKOl "nie jest w żadnym kontakcie" z innymi członkami związku. - Wszystkie decyzje podejmuje sam - przekazał. - Przypomnę, że Polski Komitet Olimpijski to nie pan Radosław Piesiewicz, tylko my, ci, którzy go tworzą - podkreślił.
- Oczekujemy od pana prezesa Radosława Piesiewicza zwołania w trybie pilnym zarządu Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Nie wiem, czy chcemy słuchać jego tłumaczeń, bo te tłumaczenia słyszymy co jakiś czas w przestrzeni medialnej. Oczekujemy od pana prezesa, że poda się do dymisji - podkreślił.
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: Leszek Szymański/PAP