Sąd Najwyższy oddalił kasację w sprawie Marka F.

TVN24

Sąd Najwyższy oddalił kasację w sprawie biznesmenatvn24
wideo 2/4

Sąd Najwyższy oddalił we wtorek jako "oczywiście bezzasadną" kasację złożoną przez obronę w sprawie Marka F., skazanego w związku z tak zwaną aferą podsłuchową. Oznacza to, że kara 2,5 roku więzienia wymierzona biznesmenowi prawomocnie przez sąd drugiej instancji stała się ostateczna.

Sprawa dotyczyła nagrywania w dwóch restauracjach osób z kręgów polityki i biznesu. Ujawnione w mediach nagrania wywołały w 2014 roku kryzys w rządzie Donalda Tuska.

Marek F. został skazany prawomocnie na 2,5 roku więzienia. Jego pełnomocnicy wnieśli od tego wyroku kasację.

Kasacja "oczywiście bezzasadna"

Przed tygodniem Sąd Najwyższy rozpoznał kasację, w której obrona podniosła między innymi zarzuty "rażącego naruszenia przepisów postępowania" przez sąd drugiej instancji. Adwokaci biznesmena wnosili o uniewinnienie oskarżonego z uwagi na "oczywistą niesłuszność skazania", ewentualnie o przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania.

SN odroczył wówczas wydanie orzeczenia w tej sprawie.

We wtorek Sąd Najwyższy oddalił kasację jako "oczywiście bezzasadną". W ustnym uzasadnieniu wyroku sędzia Zbigniew Puszkarski podkreślił, że SN nie podzielił argumentów obrony.

Został zatrzymany w Hiszpanii, trafił do więzienia

Prawomocny wyrok w sprawie Marka F. zapadł przed Sądem Apelacyjnym w Warszawie w grudniu 2017 r.

SA utrzymał wyrok wymierzony biznesmenowi w 2016 r. przez warszawski sąd okręgowy i uznał ustalenia sądu I instancji za prawidłowe. Później SA oddalił zażalenia obrońców F., którzy ubiegali się o odroczenie wykonania kary między innymi ze względu na stan zdrowia skazanego. F. miał się stawić w zakładzie karnym 1 lutego, ale się ukrywał. Wydano za nim Europejski Nakaz Aresztowania. 5 kwietnia został zatrzymany w Hiszpanii, po czym przewieziono go do kraju, gdzie trafił do więzienia.

Nagrania w restauracji

W latach 2013-2014 nagrano m.in. ówczesnych szefów: Ministerstwa Spraw Wewnętrznych - Bartłomieja Sienkiewicza, Ministerstwa Spraw Zagranicznych - Radosława Sikorskiego, resortu infrastruktury - Elżbietę Bieńkowską, Narodowego Banku Polskiego - Marka Belkę, Centralnego Biura Antykorupcyjnego - Pawła Wojtunika. W sumie, podczas 66 nielegalnie nagranych spotkań, utrwalono rozmowy ponad stu osób. Prokuraturze udało się ustalić tożsamość 97 z nich.

Według sądu I instancji naczelną motywacją oskarżonych była chęć wzbogacenia się, a Marek F. był jedynym pomysłodawcą przestępczego procederu oraz "wyłącznym dysponentem nagrań".

"Jakakolwiek inna niż finansowa motywacja sprawców, w ocenie sądu, nie znajduje oparcia w poczynionych ustaleniach faktycznych" - uznał Sąd Okręgowy. Natomiast Sąd Apelacyjny za słuszne uznał ustalenia i wnioski sądu I instancji.

Kolejne śledztwo w sprawie nagrań

Przeciwko F. trwa kolejne śledztwo w sprawie nagrań, które zostały opublikowane bądź o których dowiedział się prokurator już po zakończeniu sprawy, w której zapadł prawomocny wyrok. W postępowaniu tym F. usłyszał kilka zarzutów. Nie przyznaje się do winy.

"Rzeczpospolita" informowała w czerwcu, że F. napisał w kwietniu do prezydenta Andrzeja Dudy, iż jeśli nie zostanie ułaskawiony, to ujawni, kto za nim stał. W tym samym miesiącu "Gazeta Wyborcza" ujawniła treść listu, jaki F. napisał do prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego. Pisał w nim: Liczyłem, że wielka sprawa, do jakiej się przyczyniłem, zostanie mi zapamiętana i po wygranych wyborach załatwiona niejako z urzędu. Zresztą taka była obietnica Panów z CBA".

W czerwcu minister w kancelarii prezydenta Andrzej Dera mówił, że Marek F. "został prawomocnie skazany przez niezawisły sąd, który uznał, że sposób w jaki działał, pobudki jakie nim kierowały, zasługują na karę pozbawienia wolności i tę karę odbywa i tego już nic nie zmieni".

Autor: js//rzw / Źródło: PAP