Skąd Michał Sapota weźmie siedem milionów na wyjście z aresztu? Pytamy jego prawników

Superwizjer Sapota
50-latek usłyszał zarzuty w sprawie licznych oszustw w branży deweloperskiej (nagranie archiwalne)
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Siedem milionów złotych – tyle musi wpłacić Michał Sapota, by po blisko roku opuścić areszt. Decyzja sądu wywołała pytania o to, skąd szef pogrążonej w finansowych problemach firmy deweloperskiej HREIT weźmie taką kwotę. Zapytaliśmy jego prawników.

Michał Sapota, szef spółki HREIT i twórca grupy HRE, nie musi dalej przebywać w areszcie. Warunkiem jest wpłacenie siedmiu milionów złotych poręczenia majątkowego do 24 sierpnia bieżącego roku.

Sapota jest podejrzany między innymi o kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą oraz oszustwa na szkodę inwestorów i nabywców mieszkań. Śledztwo prowadzone przez Prokuraturę Okręgową w Łodzi dotyczy obecnie dziewięciu podejrzanych. Prokuratura szacuje straty nawet na trzy miliardy złotych.

W lipcu 2026 roku warszawski sąd ogłosił upadłość HREIT S.A., będącej sercem grupy inwestycyjno-deweloperskiej HRE.

To dlatego po decyzji sądu w sprawie Sapoty wśród komentujących w sieci pojawiło się pytanie: skąd osoba stojąca na czele grupy, której spółki znalazły się w finansowej zapaści, weźmie tak duże pieniądze potrzebne do wpłacenia poręczenia majątkowego? "Dla ludzi nie ma kasy... a tu pyk siedem baniek" - piszą.

OGLĄDAJ: "Co tydzień będę przepraszał?". Tak szefowi firmy puściły nerwy
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

Skąd pieniądze?

Szukamy odpowiedzi na to pytanie. Michała Sapotę w ostatnich miesiącach reprezentowało kilku prawników.

Dzwonimy do mecenasa Michała Babicza, który przyznaje, że formalnie niedawno przestał reprezentować szefa HREIT, ma inne zadania, nie ma wiedzy na temat gromadzonych środków. – Nie wiem nawet, czy zostały wpłacone - mówi.

Podobnie odpowiada mecenas Paweł Jabłoński. Podkreśla, że nie reprezentuje już Michała Sapoty w postępowaniu karnym. – Jestem odpowiedzialny za inny odcinek. Niespecjalnie mam wiedzę na temat aktualnej sytuacji, nie wiem nawet, czy ta kwota została zebrana – dodaje.

Więcej na temat poręczenia mówi obecny obrońca szefa HREIT. Mecenas Wojciech Borowik podkreśla, że trwają jeszcze działania mające doprowadzić do zgromadzenia wymaganej przez sąd kwoty siedmiu milionów złotych.

Prawnik zwraca uwagę, że to jedno z najwyższych poręczeń majątkowych stosowanych w głośnych sprawach gospodarczych. Jako punkt odniesienia wskazuje sprawę twórcy Optimusa Romana Kluski, w której media informowały o poręczeniu w wysokości ośmiu milionów złotych, oraz sprawę Piotra Osieckiego (Altus TFI), wobec którego sąd wyznaczył poręczenie sięgające 110 milionów złotych.

Skąd Michał Sapota weźmie takie pieniądze? - pytamy. - Ludzie bazują na tym, że to na pewno są jakieś nielegalne pieniądze, a wszak on był prezesem również firmy Murapol przez cztery lata, gdzie miał akcje i pobierał dywidendę. To wszystko są legalne środki - zapewnia.

Pytamy więc, czy pieniądze na poręczenie mogą pochodzić właśnie z majątku zgromadzonego w czasie pracy w Murapolu. - Jeszcze nie mogę żadnych informacji udzielić – mówi.

Co istotne, sama obrona proponowała wielomilionowe poręczenie. Jak mówi Paweł Maniewski, prawnik reprezentujący HREIT, obrońcy Michała Sapoty wnioskowali o pięć milionów złotych. Sąd poszedł jednak dalej i podniósł tę kwotę do siedmiu milionów złotych.

Mecenas tę decyzję odbiera jako przełom w sprawie. Jednocześnie zastrzega, że trudno mówić o pełnym sukcesie.

Jak dodaje Maniewski, wymagane przez sąd pieniądze nie zostały jeszcze wpłacone. – To etap gromadzenia środków. Prawdopodobnie kilka osób udzieli pożyczki. Będą to osoby, które wspierają pana Michała – twierdzi.

Odnosząc się do spekulacji dotyczących majątku swojego klienta, dodaje: – Wbrew pozorom to nie jest tak, jak ludzie sugerują, że pan Sapota sobie zakopał na którejś działce X milionów złotych.

Jeśli poręczenie zostanie wpłacone, Michał Sapota nie będzie mógł opuszczać kraju, będzie musiał stawiać się na policji pięć razy w tygodniu, a także nie będzie mógł kontaktować się z innymi podejrzanymi, świadkami śledztwa ani osobami zatrudnionymi w spółkach objętych postępowaniem.

Co mówi sąd?

O komentarz prosimy również Sąd Apelacyjny w Łodzi.

Sąd wyjaśnia, że zdecydował się na zmianę aresztu na poręczenie majątkowe, ponieważ podejrzany spędził za kratami "dość długi czas", blisko rok, a znaczna część materiału dowodowego została już zabezpieczona.

Jak podkreśla, przed śledczymi wciąż stoją kolejne czynności procesowe, jednak prawidłowy tok postępowania mogą zabezpieczyć wysokie poręczenia majątkowe i inne środki zapobiegawcze. Jeśli podejrzany próbowałby utrudniać śledztwo, mógłby ponownie trafić do aresztu, a wpłacone poręczenie przepadłyby.

Co najmniej 1736 pokrzywdzonych

Na razie siedem milionów złotych nie trafiło na konto prokuratury, dlatego Michał Sapota pozostaje w areszcie. Grzegorz Basiński z Prokuratury Okręgowej w Łodzi przekazał, że brak wpłaty poręczenia majątkowego oznacza, iż nie ma podstaw do zwolnienia podejrzanego.

Prokuratorzy przesłuchują kolejnych pokrzywdzonych i świadków, analizują dokumentację grupy, firmową korespondencję oraz przepływy pieniężne. Według wcześniejszych informacji prokuratury pokrzywdzonych w sprawie jest co najmniej 1736 osób, a śledczy nie wykluczają, że liczba ta jeszcze wzrośnie.

"Wizjoner deweloperki"

Grupa HRE przez lata była jednym z największych prywatnych przedsięwzięć dewelopersko-inwestycyjnych w Polsce. Nie tylko budowała i sprzedawała mieszkania, ale także zachęcała do inwestowania pieniędzy w swoje projekty. Wokół HRE powstała sieć spółek realizujących inwestycje mieszkaniowe w różnych częściach kraju. Kluczową spółką deweloperską był HREIT.

Twórcą grupy był właśnie Sapota, jeden z najbardziej rozpoznawalnych menedżerów na rynku nieruchomości. Wcześniej był prezesem Murapolu, jednego z największych deweloperów w kraju, a przez pewien czas pełnił także funkcję wiceprezesa Widzewa Łódź.

Dziś to właśnie wokół jego działalności koncentruje się śledztwo. W wielu miastach, m.in. w Łodzi, Wrocławiu, Rzeszowie czy Opolu, inwestycje HREIT utknęły. Część osób, które wpłaciły pieniądze na mieszkania, została bez lokali, a inwestorzy nie doczekali się zwrotu kapitału wraz z obiecywanymi odsetkami.

Model biznesowy grupy od lat budził zastrzeżenia Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. UOKiK uznał, że spółki z grupy HRE mogły wprowadzać klientów w błąd co do bezpieczeństwa inwestycji i związanego z nimi ryzyka. W efekcie na spółki z grupy nałożono wielomilionowe kary, a sankcje objęły również osoby zarządzające.

Krytycznie o inwestycyjnej części działalności wypowiadał się również Polski Związek Firm Deweloperskich. Przedstawiciele organizacji oceniali, że sposób finansowania przedsięwzięć HRE bardziej przypominał strukturę piramidy finansowej.

Chcesz podzielić się ważnym tematem? Skontaktuj się z autorką tekstu: joanna.rubin@wbd.com

Redagowała Katarzyna Guzik

Źródło: tvn24.pl
Czytaj także: