Polska

Co grozi policjantom po śmierci Stachowiaka? Adwokat o naruszonych paragrafach

Polska

[object Object]
W sprawie trwa śledztwoTVN 24
wideo 2/25

- To jest skandaliczne, że dopiero w momencie, kiedy ten materiał zostaje pokazany w mediach, kiedy interesują się nim dziennikarze, eksperci, to tak naprawdę to postępowanie nabiera tempa - ocenił w TVN24 adwokat Zbigniew Roman, komentując sprawę śmierci Igora Stachowiaka.

25-latek zmarł we wrocławskim komisariacie 15 maja 2016 roku. W tej sprawie trwa śledztwo, a okoliczności śmierci mężczyzny wciąż nie zostały wyjaśnione. Reporter "Superwizjera" Wojciech Bojanowski dotarł do nagrań i informacji, które pokazują, jak wyglądała policyjna interwencja.

ZOBACZ REPORTAŻ SUPERWIZJERA

Zobacz raport ws. śmierci Igora Stachowiaka we wrocławskim komisariacie

"Za mało informacji"

- W tej chwili mamy za mało informacji, żeby jednoznacznie przesądzić, czy osoby, które piastują wysokie funkcje w ministerstwie podlegają ewentualności zarzutu z artykułu 231. - stwierdził adwokat Zbigniew Roman, odnosząc się do artykułu, według którego funkcjonariusz publiczny, który przekraczając swoje uprawnienia lub dopełniając obowiązków, działa na szkodę interesu publicznego lub prywatnego, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3. - Ja mam co do tego poważne wątpliwości - podkreślił. - Generalnie rzecz biorąc, uważam, że prędzej powinniśmy się zastanawiać nad odpowiedzialnością polityczną niż karno-prawną - dodał adwokat.

"Groźbą, znęcaniem się, używaniem przemocy"

Jego zdaniem "warto zwrócić uwagę na to, że doszło oczywiście do szeregu zaniedbań na wielu szczeblach, jeżeli chodzi o działalność policji". - Bo nie mówimy wyłącznie o działaniu tego konkretnego policjanta, który w mojej ocenie naruszył normy prawne opisane w artykule 246., czyli dopuścił się groźbą, znęcaniem się, używaniem przemocy do wymuszenia pewnych zeznań. To jest karane do 10 lat pozbawienia wolności w momencie, gdy mówimy o funkcjonariuszu publicznym - podkreślił Zbigniew Roman.

- Niewątpliwie moim zdaniem ci funkcjonariusze, którzy również uczestniczyli w tym zdarzeniu, mogą liczyć się z zarzutem z artykułu 231., czyli o naruszeniu uprawnień i niedopełnieniu obowiązków, dlatego że obowiązki policjanta są bardzo precyzyjnie opisane między innymi w ustawie o policji. Jednym z kluczowych obowiązków jest staranie się, żeby policjant nie dopuścił do popełnienia przestępstwa przez kogokolwiek, w tym również przez innych kolegów policjantów - wyliczał gość TVN24.

"To jest skandaliczne"

Jak zaznaczył adwokat, w jego ocenie zatrzymanie Stachowiaka było zupełnie nieuprawnione. - Policja wylegitymowała Igora Stachowiaka, okazało się, że to nie jest osoba poszukiwana, a mimo to on trafił do komisariatu. Było to działanie bezpodstawne, wbrew przepisom ustawy - wskazał Zbigniew Roman.

- To jest skandaliczne, że dopiero w momencie, kiedy ten materiał zostaje pokazany w mediach, kiedy interesują się nim dziennikarze, eksperci, to tak naprawdę to postępowanie nabiera tempa. Dużo wcześniej powinny być podjęte kroki. Ja nie wiem, czy to powinny być kroki podjęte na etapie ministerialnym. Być może również dowiemy się, co wiedział pan wiceminister, co zrobił, co mógł zrobić, na jakim etapie interweniował, na jakim etapie teoretycznie te materiały zostały przekazane z komisariatu do prokuratury - ocenił adwokat.

"Quasi-przesłuchanie"

Zbigniew Roman zaznaczył, że "powinny być wszczęte postępowania dyscyplinarne w stosunku do wszystkich tych osób, które uczestniczyły w tym quasi-przesłuchaniu, w procederze, który prowadził do znęcania się nad tym człowiekiem i niewykluczone, że doprowadził do jego śmierci".

- Artykuł 132 ustawy o policji mówi o tym, że odpowiedzialność dyscyplinarna i procedura dyscyplinarna może być prowadzona obok procedury karnej, czyli przełożeni tego policjanta nie muszą czekać na tak zwany prejudykat, na werdykt sądu karnego. Bardzo się dziwię, dlaczego to nie zostało zrobione - przyznał adwokat.

Autor: mart//now / Źródło: TVN 24

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Raporty:
Pozostałe wiadomości