Wiceprezes PiS o sprawie Banasia: czuję się współwinny

TVN24

Adam Lipiński o sprawie Mariana Banasia: czuję się współwinnytvn24
wideo 2/35

Zobaczymy, jaki będzie efekt śledztwa w sprawie szefa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia. Ono może zasugerować możliwości prawne jego odwołania - powiedział wiceprezes Prawa i Sprawiedliwości Adam Lipiński. Dodał, że "czuje się współwinny" w sprawie Banasia, bo jest w kierownictwie partii, która zgłosiła jego kandydaturę na to stanowisko.

W zeszły wtorek Prokuratura Regionalna w Białymstoku wszczęła śledztwo dotyczące podejrzeń nieprawidłowości w oświadczeniach majątkowych i deklaracjach podatkowych prezesa Najwyższej Izby Kontroli Mariana Banasia.

Rezygnacji Banasia chce Prawo i Sprawiedliwość. Szef NIK oświadczył, że był gotów złożyć rezygnację, jednak stał się "przedmiotem brutalnej gry politycznej".

RAPORT SPECJALNY TVN24.PL: afera wokół prezesa NIK Mariana Banasia >

"Musimy zrobić wszystko, by pan Banaś złożył rezygnację"

Sprawę Banasia komentował w piątek w Radiu Wrocław wiceprezes PiS Adam Lipiński. - Trwa śledztwo. Zobaczymy, jaki będzie efekt. Ono też może zasugerować inne [niż zmiana konstytucji - przyp. red.] możliwości prawne jego odwołania - powiedział.

Dodał, że jest "mało prawdopodobne", żeby Banaś został na stanowisku szefa NIK.

- To bardzo źle działa na instytucję państwową, nie mówiąc o Prawie i Sprawiedliwości, więc musimy zrobić wszytko, by pan Banaś złożył rezygnację i podał się do dymisji - mówił Lipiński.

Wiceprezes PiS o sprawie Banasia: czuję się współwinny

Pytany, kto jest winny "całego zamieszania", wiceszef Prawa i Sprawiedliwości przyznał: - Winny jest pan Banaś przede wszystkim i w jakimś stopniu ci, którzy pana Banasia zgłosili. Czuję się tu też współwinny, bo jestem w kierownictwie PiS-u - dodał.

Zaznaczył, że Banaś powinien przestrzec kierownictwo PiS-u "przed pewnymi sprawami i nie podejmować tego typu wyzwań, skoro wiedział, że coś jest na rzeczy".

Reportaż "Superwizjera"

W wyemitowanym 21 września reportażu dziennikarz "Superwizjera" Bertold Kittel przyjrzał się kamienicy w krakowskim Podgórzu, którą do oświadczeń majątkowych wpisywał prezes NIK. Trafił na prowadzony tam hotel na godziny i spotkał przestępcę skazanego prawomocnym wyrokiem.

REPORTAŻ "SUPERWIZJERA" TVN "PANCERNY MARIAN I POKOJE NA GODZINY"

Mężczyzna ten w obecności reportera odbył rozmowę telefoniczną, twierdząc, że rozmawia z Marianem Banasiem. Po publikacji reportażu prezes NIK przyznał, że rzeczywiście odebrał ten telefon, i tłumaczył, że wynajął kamienicę synowi tego mężczyzny. Zaprzeczał, jakoby był to jego bliski znajomy.

W ostatnim upublicznionym oświadczeniu majątkowym Banaś zadeklarował, że z wynajmu dwóch mieszkań i 400-metrowej kamienicy w 2018 roku zarobił trochę ponad 65 tysięcy złotych. To oznacza średni miesięczny dochód w wysokości 5475 złotych. Za wynajem podobnej kamienicy w takiej krakowskiej lokalizacji, według lokalnych biur nieruchomości, mógłby uzyskać co najmniej trzy razy więcej - około 15 tysięcy złotych miesięcznie.

Banaś był gotów "złożyć rezygnację z urzędu"

4 grudnia prezes NIK Marian Banaś wydał oświadczenie, w którym stwierdził, że "w poczuciu odpowiedzialności za Najwyższą Izbę Kontroli" będzie kontynuował powierzoną mu przez parlament misję. Zapewnił, że był gotów "złożyć rezygnację z urzędu".

- Z przykrością stwierdziłem jednak, że moja osoba stała się przedmiotem brutalnej gry politycznej - dodał. Powiedział też, że jest gotów "odpowiedzieć na każde pytanie śledczych". Oświadczenie zamieszczono na stronie internetowej Izby.

Marian Banaś wydał oświadczenie
NIK

CZYTAJ WIĘCEJ O OŚWIADCZENIU MARIANA BANASIA >

KOMENTARZE PO DECYZJI PREZESA NIK. RELACJA >

Banaś nie przyjął zaproszenia od senatorów

27 listopada senacka komisja samorządu terytorialnego i administracji państwowej skierowała do Banasia zaproszenie na 10 grudnia. Spotkanie - jak mówił przewodniczący komisji Zygmunt Frankiewicz - miało dotyczyć wątpliwości dotyczących oświadczeń majątkowych szefa NIK.

9 grudnia do Senatu dotarło pismo, w którym Banaś odmówił udziału w posiedzeniu komisji. Argumentował - powołując się na konstytucję i ustawę o NIK - że kontrolę nad NIK sprawuje Sejm, a przepisy nie nakładają na niego "żadnych obowiązków wobec Senatu".

Autor: ads,mjz//now / Źródło: Radio Wrocław

Raporty: