FAKTY PO FAKTACH

Rocznica zbrodni wołyńskiej. "Traktowali Polaków jako śmiertelnych wrogów"

Profesor Grzegorz Motyka
Motyka o zbrodni wołyńskiej. "Ukraińcy chcieli, tak jak i Polacy, wybić się na niepodległość"
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: TVN24
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Najlepsze, co mogłoby się wydarzyć, jeśli Ukraina i Polska chcą deeskalacji, to wstrzymać oddech i zacząć rozmowy na temat tego, jak wyjść z tego spiętrzenia problemów - powiedział profesor Grzegorz Motyka. W "Faktach po Faktach" w TVN24 mówił o zbrodni wołyńskiej i napięciu w polsko-ukraińskich relacjach.

W sobotę obchodzona była 83. rocznica zbrodni wołyńskiej. W "Faktach po Faktach" w TVN24 profesor Grzegorz Motyka - dyrektor Wojskowego Biura Historycznego i członek Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej - był pytany, co chciałby, aby każdy dorosły Polak wiedział o tamtych wydarzeniach.

- W czasie drugiej wojny światowej doszło do konfliktu polsko-ukraińskiego. Ukraińcy chcieli, tak jak i Polacy, wybić się na niepodległość i stworzyć niepodległe państwo. W walce użyli najgorszych możliwych metod, ponieważ postanowili wymordować polską ludność cywilną. Ofiarą działań UPA [Ukraińskiej Powstańczej Armii - red.], walczącej o niepodległość z Sowietami, Niemcami, ale również masowo mordującej polską ludność, padło 100 tysięcy Polaków i do dzisiaj pozostaje to problemem w relacjach polsko-ukraińskich - powiedział.

Następnie historyk był pytany, co musiało się wydarzyć i co było motywem dopuszczenia się wobec polskiej ludności cywilnej tak okrutnej zbrodni. - OUN [Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów - red.] i UPA należeli do rodziny radykalnego nacjonalizmu (...). W ich światopoglądzie była wizja państwa monoetnicznego, w której nie ma możliwości, by współgospodarzyły inne narody, a w dodatku Polaków traktowali jako śmiertelnych wrogów - wrogów numer dwa po Sowietach - powiedział historyk.

Jak wskazał, formacje te sądziły, że "tego typu brutalne metody zniwelują relacje sił, bo wiedzieli, że Polska i Polacy są silniejsi". - Uważali, że przeprowadzenie tak okrutnej czystki etnicznej w czasie wojny zapewnia im lepsze pozycje do rozmów pokojowych po drugiej wojnie światowej - dodał Motyka.

Przełom w relacjach polsko-ukraińskich?

Profesor zaznaczył, że jest rozżalony faktem, że Wołodymyr Zełenski podpisał dekret nadający ukraińskiej jednostce wojskowej honorową nazwę "Bohaterów UPA". - Swoją decyzją sprawił, że temat wrócił i doszło do zderzenia polskiej i ukraińskiej polityki historycznej - powiedział.

- Prezydent Zełenski decydując się na to, co zrobił, powiedział w gruncie rzeczy Polakom, że nic go nie interesuje polska wrażliwość historyczna, że nie wierzy w to, że UPA dopuściła się masowych zbrodni na Polakach i że będzie prowadził taką politykę historyczną, jaką chce - ocenił Motyka. Jak dodał, premier Tusk odpowiedział w dniu rocznicy tzw. krwawej niedzieli, że Polska będzie pamiętała o wszystkich ofiarach tej zbrodni.

W sobotę Donald Tusk zapowiedział, że w Warszawie stanie Mur Pamięci z nazwiskami wszystkich zidentyfikowanych ofiar wojen XX wieku w Ukrainie, w tym zbrodni wołyńskiej.

Motyka dodał, że "najlepsze, co mogłoby się teraz wydarzyć, jeśli obie strony chcą deeskalacji, to wstrzymać oddech i zacząć rozmawiać na temat tego, jak wyjść z tego spiętrzenia problemów".

OGLĄDAJ: Rosyjskie działania dywersyjne w Polsce? "Ryzyko jest bardzo realne"
Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji
Źródło: TVN24
Czytaj także: