Polska

Co mówią o kandydatach do Krajowej Rady Sądownictwa ich dokumenty

Polska

Krajową Radę Sądownictwa ma wybrać Sejm na najbliższym posiedzeniu [materiał "Kropki nad i" TVN24 z 12.02.2018 roku]
Krajową Radę Sądownictwa ma wybrać Sejm na najbliższym posiedzeniu [materiał "Kropki nad i" TVN24 z 12.02.2018 roku]tvn24
wideo 2/4

Kandydatów na nowych sędziów Sądu Najwyższego ocenią i zaopiniują głównie sędziowie sądów rejonowych. Dodatkowo w nowej Krajowej Radzie Sądownictwa, której skład wybiorą wkrótce politycy, sędziowie powiązani z ministrem sprawiedliwości najprawdopodobniej będą mieli większość. Co więcej, nawet sam sposób zgłaszania i informowania o kandydatach budzi kontrowersje nie tylko w Sejmie, ale i wśród prezesów sądów. A co mówią o kandydatach ich dokumenty?

Kancelaria Sejmu ujawniła jak dotąd 17 kandydatów do nowej Krajowej Rady Sądownictwa. Niewykluczone, że nie będzie ich więcej, bo co do jednego zgłoszenia - jeszcze nieujawnionego - służby marszałka mają wątpliwości, czy należy je uwzględnić. Jak informuje dyrektor Centrum Informacyjnego Sejmu Andrzej Grzegrzółka, wątpliwości dotyczą tego, czy sędzia w stanie spoczynku może kandydować do KRS.

Jak marszałek rozstrzygnie wątpliwości, okaże się w najbliższych dniach. Z otoczenia Marka Kuchcińskiego płyną bowiem informacje, że wybór członków nowej KRS ma nastąpić już w przyszłym tygodniu, na najbliższym zaplanowanym posiedzeniu Sejmu.

Zagwarantowana większość kandydatów związanych z ministrem

Niezależnie od tego, czy ostatecznie Sejm stanie w obliczu wyboru piętnastu sędziów-członków KRS spośród siedemnastu czy osiemnastu kandydatów, w każdym wariancie wyników głosowania, większość w nowej Krajowej Radzie Sądownictwa będą mieli sędziowie bezpośrednio lub pośrednio powiązani z obecnym ministrem sprawiedliwości Zbigniewem Ziobrą.

Dokumenty jedenaściorga ujawnionych kandydatów wskazują, że albo pracowali oni w ministerstwie Zbigniewa Ziobry, albo na mocy jego decyzji są prezesami sądów, albo ich pełnomocnikami są podwładni ministra.

W zależności od tego, czy Sejm będzie głosował nad siedemnastoma czy ewentualnie osiemnastoma kandydaturami, do Rady nie trafi dwóch albo trzech zgłoszonych sędziów. Oznacza to, że będzie w niej zasiadać najmniej ośmiu, a najwięcej jedenastu sędziów bezpośrednio lub pośrednio, w przeszłości lub obecnie, związanych z urzędującym ministrem. Każdy z tych wariantów oznacza dla nich stabilną większość.

By być precyzyjnym, będą mieli oni większość w sędziowskiej części Rady, gdyż cała Rada składa się z 25 osób. Ale to wyłącznie sędziowie mają prawo badania kwalifikacji i dorobku orzeczniczego kandydatów na nowych sędziów i to oni wystawiają pozytywną lub negatywną opinię co do tego, kto może w Polsce zostać sędzią. Ostatecznej nominacji dokonuje prezydent.

Związki większości kandydatów do nowej KRS krytykuje zarówno parlamentarna opozycja, jak i organizacje sędziowskie, które wzywały sędziów do bojkotu wyborów do Rady. Ich zdaniem powiązanie sędziów z prokuratorem generalnym nie daje gwarancji, że nowa Krajowa Rada Sądownictwa rzeczywiście będzie stać na straży niezależności sądownictwa. Partia rządząca nie widzi w tym problemu.

Związki kandydatów do KRSZwiązki kandydatów do KRStvn24.pl

Klimatu zaufania - zdaniem opozycji i organizacji pozarządowych - nie pogłębia utrzymywanie przez marszałka Kuchcińskiego w tajemnicy nazwisk osób, które złożyły podpisy poparcia pod kandydaturami. Kancelaria Sejmu twierdzi, że ujawnienie tych nazwisk byłoby złamaniem ustawy.

Pracowali w ministerstwie, są prezesami, mają pełnomocników z resortu

Kandydaci, z dokumentów których wynikają ich związki ze Zbigniewem Ziobrą, to:

:: Dagmara Pawełczyk-Woicka - dwukrotnie delegowana do pracy w Ministerstwie Sprawiedliwości, gdy ministrem był Zbigniew Ziobro. Z nominacji tegoż ministra jest obecnie prezesem Sądu Okręgowego w Krakowie. Jej pełnomocnikiem jest Dariusz Pawłyszcze, dyrektor departamentu w Ministerstwie Sprawiedliwości.

:: Rafał Puchalski - sędzia delegowany do ministerstwa w latach 2016-2018. Od 1 lutego na mocy decyzji Zbigniewa Ziobry jest prezesem Sądu Okręgowego w Rzeszowie.

:: Maciej Mitera - sędzia delegowany do ministerstwa w latach 2016-2018. Od 7 lutego powołany przez ministra na prezesa Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia.

:: Dariusz Drajewicz - wiceprezes Sądu Okręgowego w Warszawie, powołany przez ministra 13 września ubiegłego roku.

:: Mariusz Witkowski - prezes Sądu Rejonowego w Siemianowicach Śląskich, powołany przez Zbigniewa Ziobrę 10 listopada 2017 r.

:: Jarosław Dudzicz - na mocy decyzji ministra sprawiedliwości prezes Sądu Rejonowego w Gorzowie Wielkopolskim od 27 listopada 2017 roku.

:: Maciej Nawacki - prezes Sądu Rejonowego w Olsztynie, powołany przez Zbigniewa Ziobrę 19 grudnia 2017 r.

:: Grzegorz Furmankiewicz - reprezentowany przez pełnomocnika będącego podwładnym ministra sprawiedliwości - Marcina Romanowskiego, dyrektora nadzorowanego przez resort Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości.

:: Jędrzej Kondek - również reprezentowany przez Marcina Romanowskiego.

:: Robert Pelewicz - członek zespołu ministra sprawiedliwości do opracowania projektu zmian przepisów prawa karnego wykonawczego, powołany przez Zbigniewa Ziobrę 19 lipca 2017. Nie jest to praca etatowa - sędzia Pelewicz łączy ją z orzekaniem w Sądzie Okręgowym w Tarnobrzegu.

:: Paweł Styrna - sędzia, który był delegowany do Ministerstwa Sprawiedliwości w roku 2007, gdy Zbigniew Ziobro po raz pierwszy był ministrem sprawiedliwości w rządzie Jarosława Kaczyńskiego (a wcześniej Kazimierza Marcinkiewicza).

Kandydaci bez widocznych w dokumentach związków

Pozostali kandydaci, w których dokumentach nie ma informacji świadczących o związkach z władzą wykonawczą to:

:: Marek Jaskulski - sędzia Sądu Rejonowego Poznań Stare Miasto;

:: Joanna Kołodziej-Michałowicz - sędzia Sądu Rejonowego w Słupsku;

:: Teresa Kurcyusz-Furmanik - sędzia Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach;

:: Ewa Łąpińska - sędzia Sądu Rejonowego w Jaworznie;

:: Zbigniew Łupina - kandydat o statusie sędziego sądu okręgowego, orzekający w Sądzie Rejonowym w Biłgoraju;

:: Leszek Mazur - sędzia Sądu Okręgowego w Częstochowie.

Nie wszystkie szczeble sądów

W gronie kandydatów do nowej Krajowej Rady Sądownictwa nie ma żadnego przedstawiciela Sądu Najwyższego, sądów apelacyjnych i sądów wojskowych.

Które szczeble sądów reprezentują kandydaci

Większość kandydatów do nowej Krajowej Rady Sądownictwa ma więc status sędziów sądów rejonowych. Są nimi: Pawełczyk-Woicka, Puchalski, Drajewicz (są prezesami i wiceprezesem sądów okręgowych ale mają status sędziów sądu rejonowego, delegowanych do pracy w SO), Dudzicz, Furmankiewicz, Jaskulski, Kołodziej-Michałowicz, Kondek, Łąpińska, Mitera, Nawacki, Styrna, Witkowski.

Zaledwie trzech kandydatów do KRS - Mazur, Łupina i Pelewicz - ma status sędziów sądu okręgowego. Jedna kandydatka - Kurcyusz-Furmanik - jest sędzią Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.

Zarówno Konstytucja, jak i ustawa o Krajowej Radzie Sądownictwa mówią, że ten konstytucyjny organ mający stać na straży niezależności sądów, powinien składać się z sędziów Sądu Najwyższego, sądów administracyjnych, sądów wojskowych i sądów powszechnych.

Już dziś widać, że wymóg ten nie zostanie dochowany, bo wśród kandydatów nie ma sędziów Sądu Najwyższego i sądów wojskowych.

Obowiązująca od niedawna ustawa o Krajowej Radzie Sądownictwa zawiera jednak przepis, który usprawiedliwia niedochowanie tego podziału. "Dokonując wyboru (...) Sejm, w miarę możliwości, uwzględnia potrzebę reprezentacji w Radzie sędziów poszczególnych rodzajów i szczebli sądów" - stanowi jeden z przepisów.

Dotychczas, na mocy uchylonych przepisów był ściśle przestrzegany parytet: po dwóch sędziów Sądu Najwyższego, sądów apelacyjnych, sądów administracyjnych, ośmiu - sądów okręgowych i jeden - sądów wojskowych.

"W miarę możliwości"

Takie rozwiązanie prawne, które zobowiązuje Sejm, aby tylko "w miarę możliwości" zapewnił reprezentację wszystkich rodzajów i szczebli sądów budzi poważne wątpliwości konstytucyjne. Pojawiały się one już na etapie prac nad ustawą w parlamencie.

Część ekspertów opiniujących prezydencki projekt ustawy zwracała wtedy uwagę, że skoro Konstytucja stanowi wprost, że do sędziowskiej części KRS wchodzą sędziowie i wymienia z nazwy jakie rodzaje sądów mają reprezentować, to wszystkie te szczeble i rodzaje sądów powinny być reprezentowane w KRS.

Profesor Anna Łabno z Uniwersytetu Śląskiego, która opiniowała projekt ustawy, nazwała ten wymóg "warunkami brzegowymi wyznaczonymi konstytucyjnie". Próbę obejścia tych warunków za pomocą ustawowego zapisu "w miarę możliwości" konstytucjonalistka oceniła jednoznacznie i surowo, jako treść pustą w sensie prawnym.

Wola polityczna wygrała wtedy jednak z wątpliwościami konstytucyjnymi i przepis dziś obowiązuje. Jednak zdaniem konstytucjonalisty z Uniwersytetu Wrocławskiego doktora Ryszarda Balickiego, jeżeli w nowej KRS nie zasiądą przedstawiciele Sądu Najwyższego i sądów wojskowych, będzie to ciało potrójnie niekonstytucyjne.

- Nie powinniśmy tracić z pola widzenia faktu, że nowe zasady wyboru Krajowej Rady Sądownictwa już i tak łamią Konstytucję, bo sędziów do rady nie może wybierać Sejm i nie można przerwać trwających kadencji członków rady - stwierdził doktor Balicki. - Jeżeli zaś do nowej rady zostaną wybrani tylko sędziowie sądów powszechnych i sądu administracyjnego, to nie spełni ona kolejnego konstytucyjnego warunku, że powinni w niej zasiadać sędziowie Sądu Najwyższego, sądów powszechnych, sądów administracyjnych i sądów wojskowych. Wszystkie te sądy muszą być reprezentowane w radzie, bo taka jest jej idea - zasiadają w niej przedstawiciele wszystkich trzech władz. A reprezentacja władzy sądowniczej powinna być tak zróżnicowana, jak ściśle to opisuje Konstytucja - dodał.

Sędziowie "rejonowi" wyłonią sędziów Sądu Najwyższego

Krajowa Rada Sądownictwa, w której w każdym z możliwych wariantów głosowań większość będą mieli sędziowie sądów rejonowych, ma wśród swoich zadań między innymi "rozpatrywanie i ocenę kandydatów do pełnienia urzędu na stanowiskach sędziów Sądu Najwyższego" oraz "przedstawianie Prezydentowi Rzeczypospolitej Polskiej wniosków o powołanie sędziów w Sądzie Najwyższym".

Wybór nowych sędziów Sądu Najwyższego będzie jednym z pierwszych zadań nowej Krajowej Rady Sądownictwa. Po 3 kwietnia bowiem wejdzie w życie nowa ustawa o Sądzie Najwyższym, która najstarszych sędziów SN automatycznie przeniesie w stan spoczynku. Powstanie też w Sądzie Najwyższym Izba Dyscyplinarna, której skład nowa Krajowa Rada Sądownictwa wybierze w stu procentach.

Wykształcenie kandydatów do KRS

Zanim kandydaci do Krajowej Rady Sądownictwa zostaną wybrani w głosowaniu polityków na posiedzeniu plenarnym Sejmu, ich kandydatury szczegółowo rozpatrzy jedna z sejmowych komisji. Będzie to najprawdopodobniej Komisja Sprawiedliwości i Praw Człowieka pod przewodnictwem prokuratora w stanie spoczynku posła Stanisława Piotrowicza z Prawa i Sprawiedliwości.

Sejmowa komisja dostanie dokumenty nie do porównania

Komisja, zgodnie z nowymi przepisami, ma dokonać swoistej preselekcji kandydatów tak, aby przedstawić Sejmowi tylko kandydatury, które zyskały poparcie klubów poselskich. Dziś, gdy wiadomo, że kandydatów jest zaledwie o dwóch albo trzech więcej niż sędziowskich miejsc w radzie, trudno przewidzieć, czy komisja przekaże na posiedzenie plenarne wszystkie kandydatury, czy którąś odrzuci.

Choć żaden przepis wprost o tym nie stanowi, wydaje się prawdopodobne, że w trakcie procedury ustalania ostatecznej listy komisja będzie analizować informacje zawarte w dokumentach kandydatów. Po tym jak wyglądają ujawnione na stronach Sejmu zgłoszenia, widać, że niektóre przepisy nowej ustawy o Krajowej Radzie Sądownictwa są martwe. Ustawa wymaga na przykład, aby prezesi sądów, w których orzekają kandydaci przygotowywali informacje "obejmujące dorobek orzeczniczy kandydata, w tym doniosłe społecznie lub precedensowe orzeczenia".

Tymczasem ani w prawie powszechnie obowiązującym, ani w wewnętrznych regulaminach sądów nie ma żadnych obiektywnych kryteriów oceny "doniosłości społecznej" czy "precedensowości orzeczeń".

Dlatego jedni prezesi zbywają ten wymóg milczeniem; drudzy umywają ręce i załączają jako "precedensowe" czy "doniosłe" orzeczenia, które wybrali sobie sami kandydaci; kolejni próbują sprostać temu wyzwaniu samodzielnie wybierając orzeczenia "precedensowe" i "doniosłe". Jeden zaś prezes - sędzia Rafał Stasikowski z Sądu Okręgowego w Katowicach - napisał marszałkowi wprost: "W protokołach wizytacyjnych czy lustracyjnych nie uwzględnia się oceny wydawanych orzeczeń pod kątem ich doniosłości społecznej czy też ich precedensowości".

Posłowie zatem nie będą w stanie ocenić, w jakim stopniu przesłanki ustawowe - "precedensowość" i "doniosłość społeczna" orzeczeń - są spełniane przez kandydatów. Nie ma bowiem żadnego materiału pozwalającego w wymierny sposób to porównać i ocenić.

Stabilność nie wszędzie odnotowana

Część prezesów za miarę jakości pracy sędziego uznają stabilność orzeczniczą, choć takiego kryterium nie ma z kolei w ustawie. W sądowych statystykach odsetek wyroków utrzymanych w drugiej instancji jest powszechnie uznawany za wyznacznik, czy sędzia orzeka zgodnie z obowiązującym prawem, czy też ma z tym kłopoty. To kryterium jednak również nie pozwala porównać wszystkich kandydatów, bo informacje o części z nich w ogóle nie zawierają danych o stabilności orzecznictwa. Z kolei wśród tych, których prezesi przysłali dane liczbowe, można znaleźć sędziów-kandydatów, którzy - oględnie mówiąc - mają kłopot z utrzymaniem stabilności orzecznictwa w okolicach średniej krajowej. Z dokumentów kandydujących sędziów Mariusza Witkowskiego czy Michała Jaskulskiego wynika, że więcej ich wyroków jest zmienianych lub uchylanych, niż ostaje się w drugiej instancji.

Niektórzy prezesi, opiniując kandydatów, formułują również swoje oceny sędziów. Na przykład prezes Sądu Rejonowego w Słupsku Agnieszka Leszkiewicz docenia u sędzi Kołodziej Michałowicz harmonię między wiedzą a praktyką, konstatując, że kandydatka "posiada bardzo dobrą umiejętność korzystania z posiadanej wiedzy".

Trzy rubryki bardzo różnie rozumiane

Niezwykle pojemne znaczeniowo, w formularzach opracowanych według artykułu 11a ust. 5 nowej ustawy, są rubryki dotyczące:

:: "informacji o kandydacie" (nie sprecyzowano zakresu ani charakteru informacji),

:: "informacji o działalności społecznej" (ustawa nie podaje o jaką działalność społeczną chodzi),

:: informacji "o innych istotnych zdarzeniach mających miejsce w trakcie pełnienia przez kandydata urzędu sędziego" (tu pełnomocnicy kandydatów piszą dosłownie wszystko, bo ustawa nie precyzuje które informacje mogą być istotne dla oceny kandydatury).

Wśród "informacji o kandydacie" pełnomocnicy kandydujących sędziów piszą zazwyczaj życiorysy. I tak na przykład życiorys Dagmary Pawełczyk-Woickiej rozpoczyna się od szkoły podstawowej w Krynicy, przechodzi przez działalność na rzecz Komitetu Obywatelskiego w wyborach 1989 roku i emigracji do Wielkiej Brytanii w celach zarobkowych. Dopiero w trzecim akapicie znajdują się informacje dotyczące wykształcenia prawniczego kandydatki. Pełnomocnik innej kandydatki - Joanny Kołodziej-Michałowicz - rozpoczyna "informacje o kandydacie" od daty urodzenia sędzi oraz faktu, że jest ona mężatką i matką trójki dzieci. Pełnomocnik kandydata Marka Jaskulskiego odnotowuje w jego życiorysie, że jako licealista brał udział w "milczących przerwach" w proteście przeciw wprowadzeniu stanu wojennego. Z kolei pełnomocnik Zbigniewa Łupiny w "informacjach o kandydacie" pisze na początku, że "rodzice prowadzili gospodarstwo rolne w miejscowości Czernięcin Główny". Część kandydatów - ale nie wszyscy - podaje dane istotne dla ewentualnej przyszłej funkcji, czyli wykształcenie prawnicze i przebieg pracy zawodowej lub naukowej na początku dokumentów, zaraz po odnotowaniu danych metrykalnych.

Społecznie wydawali, wzywali, debatowali

W "informacjach o działalności społecznej" kandydatów można również znaleźć przytoczone fakty z życia niektórych, dość luźno przydatne do oceny kandydata do konstytucyjnego organu państwa. Choć po ludzku bardzo ciekawe.

I tak z dokumentów sędziego Marka Jaskulskiego wynika, że po pracy kandydat ten oddaje się pasji śpiewu chóralnego, a we wczesnych latach 90. XX wieku współpracował z kołem pszczelarskim.

W "informacjach o działalności społecznej" kandydata Zbigniewa Łupiny znajdują się szczegóły jego działalności w antykomunistycznej opozycji i organizowanie drugiego obiegu wydawniczego. Wśród wydanych przy współudziale Zbigniewa Łupiny drugoobiegowych książek jego pełnomocnik wymienia "Pamiętnik pisany nocą" Gustawa Herlinga Grudzińskiego, co należy uznać za niefortunne przejęzyczenie, ponieważ historia literatury nie odnotowuje żadnego dzieła Herlinga Grudzińskiego o takim tytule.

Pełnomocnik Macieja Nawackiego pisze zaś w tej rubryce o kandydacie: "Pan sędzia jest aktywnym członkiem Akademickiego Klubu Obywatelskiego im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego"

Ostatnia rubryka, której tytuł jest krańcowo różnie interpretowany przez pełnomocników kandydatów, to "informacje o innych istotnych zdarzeniach mających miejsce w trakcie pełnienia przez kandydata urzędu sędziego"

Pełnomocnik kandydata Marek Jaskulskiego wspomina jego "udział w czterech debatach Okrągłego Stołu dla Sądownictwa" od 23 lutego do 20 listopada 2012 "przy czym gośćmi zapraszanymi do tej idei były przeróżne podmioty oraz brali w niej udział politycy ówczesnej opozycji". Przypomnijmy, że w 2012 roku najsilniejszym ugrupowaniem opozycji parlamentarnej było Prawo i Sprawiedliwość.

O kandydacie Mariuszu Witkowskim jego pełnomocniczka pisze zaś, że "na Kongresie Prawników Polskich w 2017 roku wzywał sędziów do przeproszenia za skazanie ks. Franciszka Blachnickiego" i że w tym samym roku "sprzeciwiał się propagowaniu rozproszonej kontroli zgodności prawa z Konstytucją RP wskazując, iż w tym zakresie kompetencje posiada Trybunał Konstytucyjny".

O kandydacie Zbigniewie Łupinie pełnomocnik pisze zaś, że piętnaście lat temu z "uwagi na ciężką kontuzję kolana" przez trzy miesiące przebywał na zwolnieniach lekarskich.

Wybór członków KRS być może już w nadchodzącym tygodniu.

Autor: jp\mtom,now / Źródło: tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: tvn24

Pozostałe wiadomości