Polska

10 lat za bicie dzieci i posypywanie ran solą

Polska

Aktualizacja:
Wyroki za znęcanie się nad dziećmi
TVN24Wyroki za znęcanie się nad dziećmi

Jest wyrok dla rodziców zastępczych, którzy znęcali się nad pięcioletnią Roksaną i jej braćmi. Kobietę sąd skazał na 10 lat więzienia, a jej męża na 9 lat za kratkami. To więcej niż wnioskowała prokuratura. Małżeństwo znęcało się nad dziećmi ze szczególnym okrucieństwem. Mała Roksana była bita w podbrzusze, a żeby ból był większy - rany posypywano solą. Dzieci głodzono i męczono psychicznie. Na szczęście udało się przerwać to piekło.

Kary 10 i 9 lat bezwzględnego więzienia wymierzył w środę Sąd Rejonowy w Koszalinie (woj. zachodniopomorskie) zastępczym rodzicom za znęcanie się od stycznia do 8 kwietnia 2008 roku nad trójką dzieci. Wyrok nie jest prawomocny. Obrona zapowiedziała apelację. Sąd zgodził się na publikację danych osobowych i wizerunków oskarżonych.

Wyższe kary od proponowanych

Sąd nie znalazł żadnych okoliczności łagodzących dla oskarżonych
Sąd nie znalazł żadnych okoliczności łagodzących dla oskarżonychTVN24

Wymierzone kary są wyższe od żądanych przez prokuraturę. Śledczy domagali się 9 lat więzienia dla Elżbiety Strzelec i 7 lat dla Romana Strzelca. Obrońca kobiety wnosił w mowie końcowej o dwa lata bezwzględnego więzienia, a obrońca mężczyzny - o uniewinnienie. Za takim wyrokiem - według obrony - miało przemawiać to, że Roman Strzelec z powodu pracy rzadko bywał w domu i nie wiedział, co się dzieje z dziećmi. Natomiast niewątpliwą winę Elżbiety Strzelec miały umniejszać błędy popełnione przez instytucje przyznające jej prawa rodzica zastępczego.

Sąd nie podzielił argumentacji obrony

Sąd nie podzielił tej argumentacji. Sędzia Jacek Matejko w ustnym uzasadnieniu wyroku powiedział, że "okoliczności przyznania oskarżonym dzieci nie mają znaczenia dla oceny ich czynów, gdyż oskarżeni dobrowolnie przyjęli na siebie obowiązek opieki nad obcymi dla nich dziećmi".

W ocenie sądu również fakt długiego przebywania w pracy przez Romana Strzelca nie mógł być okolicznością łagodzącą, gdyż zebrany w toku śledztwa i przewodu sądowego materiał wskazuje na to, że małżonkowie, znęcając się na dziećmi, "działali wspólnie i w porozumieniu".

Jednym z dowodów świadczących o wspólnym działaniu były zabezpieczone przez policję sms-y, w których małżonkowie wymieniali się informacjami „odnośnie form i sposobów znęcania się". Sędzia Matejko podkreślił, że choć „rozstrzygnięcie niewątpliwie jest surowe, to nie rażąco surowe, zaś wymierzona kara jest adekwatna do wyjątkowo wysokiego stopnia winy i szkodliwości popełnionych czynów".

Rozstrzygnięcie niewątpliwie jest surowe, to nie rażąco surowe, zaś wymierzona kara jest adekwatna do wyjątkowo wysokiego stopnia winy i szkodliwości popełnionych czynów Sędzia

Rzucali dzieckiem i bili skórzanym pasem

Z ustaleń prokuratury i sądu wynika, że do znęcania się nad rodzeństwem - dwoma chłopcami wieku 11 i 12 lat oraz 5-letnią dziewczynką – dochodziło niemal do początku przyjęcia ich przez zastępczych rodziców do domu. Wobec dziewczynki znęcanie się miało charakter szczególnego okrucieństwa. Dziewczynka m.in. była bita rękami po głowie i twarzy i skórzanym pasem po całym ciele; rzucano nią o ścianę i na podłogę, zaś otwarte rany posypywano solą. Dziecko doznało licznych obrażeń, które m.in. doprowadziły do pourazowej martwicy skóry podbrzusza. Po przyjęciu dziewczynki do szpitala konieczny był przeszczep skóry.

Chłopcy również byli mocno bici. Zastępczy rodzice zmuszali ich także do bicia siostry, strasząc, że jeśli komuś powiedzą o tym, co dzieje się w domu, trafią do zakładu poprawczego.

Rodziną zastępczą mieszkający koło Koszalina małżonkowie zostali 13 grudnia 2007 r. na mocy postanowienia Sądu Rejonowego w Kętrzynie. O prawo opieki nad dziećmi ubiegali się od kilku miesięcy. W trakcie śledztwa i procesu przed koszalińskim sądem ustalono, że jednym z głównych motywów ubiegania się o prawa rodziny zastępczej była chęć poprawienia sytuacji finansowej i materialnej.

Skończył się koszmar

Dzisiaj życie dzieci przypomina bajkę. Bajkę, do której trafiły prosto z koszmarnego snu. Państwo Falkowscy, którzy zajmują się Roksaną i jej braćmi chcą by dzieci zapomniały o swoich traumatycznych przeżyciach . Rodzeństwo trafiło do tego pogotowia rodzinnego w Sianowie w maju zeszłego roku. Dzieci wreszcie znalazły prawdziwe ciepło i miłość, na którą zasługują. A to sprawia, że bolesne wspomnienia z przeszłości uda się zepchniąć na dalszy plan.

Źródło: PAP, TVN24

Źródło zdjęcia głównego: TVN24

Pozostałe wiadomości