"Żegnamy wiernego syna Polski i Kościoła"

TVN24

Msza pogrzebowa Jana Olszewskiegotvn24
wideo 2/34

Jestem głęboko przekonany, że Jan Olszewski już teraz modli się, by Matka Najświętsza pukała do serc Polek i Polaków, by wyrzekli się złych postaw. Nigdy nie można nawet pomyśleć o tym, aby Polska walczyła z Polską - powiedział w homilii podczas mszy pogrzebowej Jana Olszewskiego biskup Antoni Dydycz.

- Nasz udział we mszy świętej pogrzebowej jest wyrazem wiary w życie nieśmiertelne i przejawem modlitewnej łączności ze świętej pamięci Janem, który odszedł z tego świata w osiemdziesiątym dziewiątym roku życia ziemskiego - powiedział.

- Żegnamy pana Jana, a więc męża, brata, krewnego, adwokata, polityka, posła i premiera, a przede wszystkim wiernego syna Polski i Kościoła - dodał.

Wskazał, że "pogrzeb chrześcijański ma w sobie coś z pogody ducha, płynącej z nadziei".

- Z tego też względu, jakkolwiek przeżywamy ból rozstania, to jednak nie odczuwamy lęku i nie ma mowy o buncie wewnętrznym, ponieważ wierzymy, że ten, kto odchodzi, miał dar czasu, aby jak najlepiej przygotować się na spotkanie ze Stwórcą i tego dokonał - mówił biskup Dydycz.

Podkreślił, że Jan Olszewski "zapisał się godnie w naszej pamięci". - Z odwagą przeszedł drogę swego życia. Nie lękał się światła, chętnie wychodził naprzeciw prawdzie, bezinteresownie broniąc niesłusznie oskarżonych, a w sposób szczególny opiekował się walczącymi o wolność Polkami i Polakami - podkreślił.

"Starał się uczestniczyć w życiu publicznym patrząc prosto w oczy rozmówcom"

Duchowny mówił o rodzinnych korzeniach Jana Olszewskiego, jego dzieciństwie i młodości, wojennych losach i późniejszej działalności, aż do ostatnich lat życia.

Wskazał, że w roku 1995 Jan Olszewski założył Ruch Odbudowy Polski. - Kandydował na prezydenta Rzeczypospolitej po pierwszym pięcioleciu Aleksandra Kwaśniewskiego, jednakże tuż przed wyborami zrezygnował. Przy prezydencie Lechu Kaczyńskim pełnił funkcję doradcy, a 3 maja 2009 roku został odznaczony Orderem Orła Białego – wyliczał biskup Dydycz.

Jak mówił, Olszewski "nadal starał się uczestniczyć w życiu publicznym zawsze patrząc prosto w oczy przechodniom i rozmówcom".

- Ale źle się zaczęło dziać w państwie polskim z powodu napięć politycznych i nadużyć zwłaszcza gospodarczych. Polemiki (...) zaczęły się przeradzać w agresję. I co najgorsze, niektóre formacje polityczne zaczęły ogłaszać wojnę polsko-polską. Coś straszliwego, niegodnego Polki i Polaka. Polska prowadziła wojny i nieraz bardzo ciężkie. Nie zawsze zwyciężała, ale nigdy nie prowadziła wojny ze sobą. To potworne oszczerstwo nie znajdowało zgody w umyśle i sercu byłego premiera - powiedział duchowny.

- A jeżeli były jakieś napięcia wewnętrzne, to nie Polski z Polską, ale Polski z liberum veto i ze wszystkimi, którzy zrywali obrady Sejmu lub w nich przeszkadzali. Polska walczyła ze zdrajcami, jak to miało miejsce chociażby przed rozbiorami. Z wszystkimi, którzy chcieli handlować jej wolnością, którzy kolaborowali z wrogiem. Polska nigdy i nigdzie nie prowadziła wojny ze sobą. Z tym oszczerstwem nie godził się Jan Olszewski - dodał.

"Modli się, by Matka Najświętsza pukała do serc Polek i Polaków"

I dlatego – jak stwierdził - "jest głęboko przekonany, że zmarły już teraz modli się wespół ze świętym Janem Pawłem II, z błogosławionym księdzem Jerzym Popiełuszko, upraszając Matkę Najświętszą, aby pukała do serc Polek i Polaków, iżby wyrzekli się takich postaw, a zwłaszcza gorszych jeszcze praktyk".

- Trzeba walczyć ze złem. Ono przecież zdarza się w życiu, może mieć miejsce w naszych czasach, ale nigdy nie można nawet pomyśleć o tym, aby Polska walczyła z Polską, wszakże nie można lekceważyć, jak było wspomniane wcześniej, ani zdrad, ani chciwości, ani pychy, ani nienawiści. To nie Polska walczy z Polską. Taka choroba może dotknąć Polkę lub Polaka, ale nigdy Polski – podkreślił.

Autor: js//plw / Źródło: PAP