Nie widać końca wojny domowej w Jemenie. Północą kraju rządzi tam Ruch Huti, a przeciw niemu walczą połączone siły dawnych rywali - wojska rządowe i separatyści z południa kraju. Konflikt, który doprowadził do jednej z największych katastrof humanitarnych naszych czasów, pozostałby pewnie regionalnym dramatem - jednak Huti, w sprzeciwie wobec działań Izraela w Strefie Gazy, rozpoczęli ostrzał statków na jednym z najważniejszych szlaków handlowych świata. To spowodowało zaangażowanie morskich potęg, na czele ze Stanami Zjednoczonymi. Nowa odsłona masowych nalotów na obiekty, kontrolowane przez Hutich, rozpoczęła się wraz z prezydenturą Donalda Trumpa. Teraz po rozmowach w Omanie, doszło do porozumienia i zawieszenia wzajemnych ataków. Czy rzeczywiście mamy do czynienia z przełomem? Czy walka z ruchem Huti to kolejna odsłona rywalizacji z Iranem? I jaką rolę pełni w tym wszystkim narkotyczny khat? O tym porozmawiamy z Marcinem Krzyżanowskim, byłym polskim dyplomatą i ekspertem ds. Bliskiego Wschodu z Uniwersytetu Jagiellońskiego.