Czekały dwadzieścia lat. Amerykanki znów rządzą na lodzie

TVN24

PAP/EPAAmerykanki oszalały ze szczęścia

Po dwóch dekadach amerykańskie hokeistki wracają na tron. W wielkim finale turnieju olimpijskiego w Pjongczangu w dramatycznych okolicznościach, bo po rzutach karnych, pokonały odwieczne rywalki Kanadyjki.

Kanadyjki były zmorą Amerykanek na igrzyskach. Dość powiedzieć, że ostatnie zwycięstwo z zawodnikami Klonowego Liścia odniosły poprzednio 20 lat temu w Nagano, gdy dyscyplinę włączono do programu olimpijskiego.

Kanadyjki były górą za to za każdym razem od 2002 roku. Nawet w Pjongczangu pokonały już je w meczu fazy grupowej 2:1.

Mimo to przed finałem odgrażały się. - Przez ostatnie cztery lata pracowałyśmy bardzo ciężko, aby teraz móc powalczyć o złoto. Cieszymy się ze zwycięstwa w półfinale, ale nie po to tutaj przyjechałyśmy. Będziemy gotowe - zapewniła po meczu z Finkami Amerykanka Jocelyne Lamoureux-Davidson, która pamięta przegrane finały w Soczi i Vancouver.

Emocje i zwroty akcji

Słowa te znalazły potwierdzenie w pierwszej tercji. Na 26 sekund przed jej zakończeniem Hilary Knight dała prowadzenie USA. Ekipa Robba Staubera nie poszła jednak za ciosem. Zamiast tego w drugiej tercji Haley Irwin najpierw wyrównała, a kilka minut później było już 2:1 dla Kanadyjek za sprawą Marie-Philip Poulin. Dogrywkę zapewniła jednak golem w trzeciej tercji Monique Lamoreux-Morando.

Do wyłonienia zwyciężczyń potrzebne były karne. Po pięciu seriach było 2:2, a w szóstej do siatki trafiła tylko wspomniana Lamoreux-Davidson.

Amerykanki oszalały ze szczęścia. U Kanadyjek morze łez.

Po raz trzeci na najniższym stopniu podium stanęły Finki. W środę w meczu o brąz pokonały reprezentację Olimpijczyków z Rosji 3:2.

Wynik finału: USA - Kanada 3:2 po karnych (1:0, 0:2, 1:0 - 0:0) Knight (20), Lamoreux-Morando (54), Lamoreux-Davidson (karny) - Irwin (22), Poulin (27).

Autor: lukl/twis / Źródło: sport.tvn24.pl