Złoto na nartach, złoto na desce. Czeszka pierwsza w historii

TVN24


Tydzień temu sprawiła chyba największą sensację igrzysk, wygrywając alpejski supergigant, a teraz ma to, po co do Pjongczangu tak naprawdę przyjechała. Ester Ledecka mistrzynią olimpijską w snowboardowym slalomie gigancie równoległym. Czeszka stała się tym samym pierwszą w historii sportsmenką, która na zimowych igrzyskach zdobyła złote medale w dwóch dyscyplinach.

Ledecka na starcie supergiganta stanęła nieco jako na przetarcie. Do tego najważniejszego startu pozostawał jej tydzień. Pożyczyła narty od Mikaeli Shiffrin i pomknęła w dół. Na tyle szybko, że sięgnęła po sensacyjne złoto. Początkowo sama nie wierzyła, na konferencji prasowej pojawiła się w goglach, bo jak przyznała, nie spodziewała się, że będzie odpowiadać na pytania i się nie pomalowała.

- Od początku spotykałam się z opiniami, że jeśli chcę osiągnąć wielki sukces, to nie mogę łączyć tych sportów. Od kiedy skończyłam czternaście lat trenerzy powtarzali mi: musisz wybrać specjalizację, bo inaczej bla, bla, bla. Uświadamiałam ich, że to nie wchodzi w grę i jeśli to komuś nie odpowiada, to poszukam innego trenera - mówiła wtedy Ester.

I w sobotę znów wyszło na jej - ma kolejne złoto.

Pierwsza w historii

Drugie złoto 22-letniej Czeszki już tak sensacyjne nie jest. Z deską na nogach już dwukrotnie była mistrzynią świata, dlatego w Pjongczangu była faworytką. I ze swojej roli wywiązała się doskonale. W finałowym biegu nie dała szans Niemce Selinie Joerg.

Ester jest pierwszą kobietą, która zdobyła medale olimpijskie w różnych dyscyplinach sportu. Sztuka ta udała się jeszcze czterem innym sportowcom, ale po dwa złote krążki sięgnęli tylko dwaj Norwegowie - w biegach narciarskich i w kombinacji norweskiej - Thorleif Haug na pierwszych igrzyskach w 1924 roku w Chamonix oraz cztery lata później w Sankt Moritz jego rodak Johan Groettumsbraaten.

Ledeckiej humor dopisywał już po pierwszej wygranej konkurencji. "Trzymajcie moje piwo i... snowboard" - pisała w mediach społecznościowych.

Dobrze wypadła w sobotę Aleksandra Król, uzyskując w eliminacjach dziesiąty wynik. W 1/8 finału przegrała jednak pojedynek ze Szwajcarką Julie Zogg o 0,70 s. W eliminacjach zakończyły start Weronika Biela i - po upadku - Karolina Sztokfisz.

Autor: pqv / Źródło: sport.tvn24.pl