Sprzedał samochód, a potem go ukradł. W zemście na nowym właścicielu

TVN24

Mężczyzna chciał odzyskać swój samochód więc go ukradłKPP Ostróda
wideo 2/6

Mężczyzna najpierw zamienił się na samochody w ramach umowy kupna-sprzedaży. Nowe audi jednak mu się nie spodobało. Chciał cofnięcia umowy i odzyskania swojego bmw. Na to nie zgodził się nowy właściciel, dlatego 21-latek postanowił go ukarać i ukradł mu bmw.

Policjanci z Ostródy (województwo warmińsko – mazurskie) informację o skradzionym bmw przyjęli 1 grudnia wieczorem. Samochód stał na jednym z niestrzeżonych ostródzkich parkingów. Właściciel auta wycenił je na pięć tysięcy złotych. Sprawą zajęli się policjanci kryminalni i szybko ustalili, co tak naprawdę się stało.

Zamiana samochodów

Zaczęło się od tego, że pod koniec listopada poprzedni 21-letni właściciel samochodu umieścił na portalu internetowym ogłoszenie, że chce sprzedać lub zamienić swoje bmw na audi.

- Na to ogłoszenie odpowiedział mężczyzna i tak doszło do zamiany pojazdów, przy czym jedna i druga strona na dowód zamiany spisała stosowne umowy kupna-sprzedaży samochodów - tłumaczy młodsza aspirant Anna Karczewska, oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji w Ostródzie.

Po pewnym czasie nowy właściciel audi doszedł do wniosku, że jednak chce zrezygnować z wcześniej ustalonej zamiany, bo audi nie spełniało jego oczekiwań. Zażądał więc zwrotu swojego bmw. Gdy nowy właściciel nie zgodził się na ponowną zamianę, 21-latek postanowił dać mu nauczkę.

Zemsta niedoskonała

Ostródzianin wiedział, gdzie jest zaparkowany samochód i miał do niego dodatkowy oryginalny kluczyk, którego nie oddał podczas zamiany nowemu właścicielowi - dodała Karczewska.

Policjanci dotarli do 21-latka i szybko ustalili, gdzie znajduje się skradzione bmw. W ostatni poniedziałek mężczyzna usłyszał zarzut kradzieży z włamaniem. Podczas przesłuchania nie kwestionował swojej winy. - Jak przyznał, w ten sposób chciał ukarać nowego właściciela za to, że ten nie chciał wycofać się z podpisanych wcześniej umów kupna i sprzedaży pojazdów - dodała Karczewska.

21-latek ze swojego zachowania będzie się teraz tłumaczył przed sądem. Grozi mu do 10 lat pozbawienia wolności.

Autor: nina/gp / Źródło: TVN24 Białystok