Sprawa jest pokłosiem nagrania, które ujrzało światło dzienne w marcu 2025 roku. Słychać na nim było zachowanie sędzi Sądu Rejonowego w Kluczborku. Krzyczała na mieszkańca gminy Namysłów, który był obwiniony o kilka wykroczeń.
Jak poinformowała Nowa Trybuna Opolska, sąd oddalił cztery zarzuty wobec mężczyzny. Uznał go jedynie za winnego niestosowania się do poleceń policjantów. Sprawa dotyczyła kontroli drogowej - mężczyzna twierdził, że funkcjonariusze z nieoznakowanego radiowozu próbowali go wyciągnąć z samochodu i siłą wepchnęli mu do ust alkomat. Był trzeźwy.
"Znęcała się nade mną"
Sąd ukarał mężczyznę, nakładając na niego obowiązek świadczenia prac społecznych przez 40 godzin.
- Ale pomijając już karę, to byłem w sądzie bezradny. Cokolwiek bym nie zrobił, było źle. Nie mogłem się odezwać, bo sędzia krzyczała, że zastosuje karę porządkową i mnie zamknie. A jak nie mówiłem, to też krzyczała. Po prostu znęcała się nade mną - relacjonował w rozmowie z NTO.
Zachowanie sędzi Edyty Dudy nie przeszło bez echa.
Niedługo po publikacji nagrania prezes kluczborskiego sądu sędzia Cezary Obermajer wydał komunikat, w którym poinformował, że w związku z "bulwersującym opinię publiczną nagraniem" zawiadomił o sprawie zastępcę rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Okręgowym w Opolu "celem rozważenia wszczęcia postępowania dyscyplinarnego".
"Niezależnie od wyników tego postępowania prezes Sądu Rejonowego w Kluczborku przeprasza osoby, które poczuły się dotknięte zachowaniem pani sędzi" - napisał prezes Cezary Obermajer.
Kara zbyt łagodna - według ministra
Okazało się, że mężczyzna nie jest jedyną osobą, która ma zastrzeżenia do postawy sędzi. Jej zachowaniem na sali rozpraw, a także przypadkami związanymi z nieuprawnionymi zachowaniami wobec pracowników sądu - jak poniżaniem czy ośmieszaniem - zajął się Sąd Dyscyplinarny przy Sądzie Apelacyjnym we Wrocławiu.
Na początku 2026 roku zapadł wyrok.
Jak powiedziała tvn24.pl sędzia Bożena Roman, prezes Sądu Dyscyplinarnego przy Sądzie Apelacyjnym we Wrocławiu, według tego werdyktu sędzia Edyta Duda miała zostać karnie przeniesiona do sądu rejonowego w oddalonym o około godzinę drogi Opolu.
Dla Ministerstwa Sprawiedliwości kara okazała się zbyt łagodna. - Ministerstwo domaga się, by panią sędzię przenieść do sądu rejonowego poza obszar apelacji wrocławskiej, czyli dalej niż wskazano w wyroku - powiedziała nam sędzia Roman.
W odpowiedzi na nasze pytania Ministerstwo Sprawiedliwości wskazało, że ustawa o sądach powszechnych przewiduje przeniesienie sędziego do innego sądu w tej samej apelacji wyłącznie "z uwagi na szczególne okoliczności". Choć w przepisie nie napisano tego wprost, chodzi o sytuacje takie jak sytuacja zdrowotna czy rodzinna sędziego.
Jednak - jak czytamy w odpowiedzi MS - w opinii ministra "w przedmiotowej sprawie nie występują żadne szczególne okoliczności związane z ukaraną sędzią", które uzasadniałyby tak łagodną karę.
"Celem tej kary jest odsunięcie sędziego od dotychczasowego środowiska, w którym doszło do przewinienia naruszającego zaufanie do wymiaru sprawiedliwości. Wiąże się to z koniecznością zmiany miejsca pracy, a często także miejsca zamieszkania. Kara ta ma zapobiegać ponownemu popełnieniu przewinień oraz oddziaływać na sędziego poprzez zmianę środowiska służbowego" - wyjaśnił resort.
Zachowanie sędzi Edyty Dudy będzie teraz oceniać Izba Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego, do której mają być przesłane akta z Wrocławia.
Do czasu prawomocnego rozstrzygnięcia sprawy sędzia pozostaje zawieszona. Otrzymuje też wynagrodzenie obniżone o 25 procent.
W tej sprawie wysłaliśmy pytania do sędzi Edyty Dudy. Jej obrońca, mecenas Tomasz Razowski, w odpowiedzi poinformował, że stanowisko sędzi "znajduje się w przygotowanej odpowiedzi na odwołanie Ministra Sprawiedliwości". Adwokat nie odniósł się jednak do naszych pytań.
Źródło: tvn24.pl, nto.pl
Źródło zdjęcia głównego: TVN24