Jechał za szybko, uderzył w auto, którym podróżowała rodzina. Zginął strażak i jego dwuletni syn
Śledczy zarzucają 35-latkowi umyślne naruszenie zasad bezpieczeństwa w ruchu drogowym i spowodowanie śmiertelnego wypadku. - Mężczyzna poruszał się trasą Bisztynek - Wozławki z nadmierną prędkością około 150 kilometrów na godzinę. Nie zachował obowiązku prawidłowej obserwacji jezdni przed kierowanym przez siebie pojazdem i uderzył w tył poruszającego się w tym samym kierunku samochodu Skoda Octavia - przekazał prokurator Daniel Brodowski, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Olsztynie.
Śmierć na miejscu ponieśli ojciec, który był strażakiem ochotnikiem i jego dwuletni syn. Kierująca Skodą kobieta doznała poważnych obrażeń.
Alan G. odjechał z miejsca zdarzenia. Został zatrzymany po kilku godzinach. Był wtedy pod wpływem alkoholu.
- Oskarżony częściowo przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu. Nie przyznał się do ucieczki z miejsca zdarzenia - dodał prokurator Brodowski.
Alan G. przebywa w areszcie.
Czytaj więcej: Niemal zupełnie zmiażdżony samochód. Zginęli strażak i jego dziecko
W jednym zakresie postępowanie umorzono
Mężczyzna miał postawiony jeszcze jeden zarzut dotyczący kierowania pod wpływem alkoholu. Twierdził jednak, że pił już po wypadku.
- Powołani przez prokuratora biegli w wydanych dwóch niezależnych opiniach nie byli w stanie zaprzeczyć wyjaśnieniom podejrzanego w tym zakresie. Dlatego też postępowanie w tym zakresie umorzono - podkreślił prokurator Daniel Brodowski.