Najpierw sprawdził, czy jest trzeźwy, potem zatankował na stacji i nie chciał zapłacić

Policja (zdjęcie ilustracyjne)
braniewo
Wypił alkohol i pojechał na komisariat sprawdzić trzeźwość. Chwilę później odjechał autem i na stacji zatankował paliwo, nie zamierzając zapłacić. Policjanci zatrzymali kierowcę BMW.

Do zaskakującego splotu wydarzeń doszło w Braniewie (Warmińsko-Mazurskie) w nocy z piątku na sobotę. Około godziny czwartej rano przed komendą policji zaparkował kierowca BMW. Wszedł do budynku, żeby skorzystać z alkomatu dostępnego dla wszystkich, którzy chcą sprawdzić, czy mogą prowadzić auto. Test wykazał 0,25 mg alkoholu w wydychanym powietrzu. Mężczyzna po sprawdzeniu wyniku wsiadł do auta i odjechał.

Sytuację obserwował oficer dyżurny, który przekazał informację o kierowcy jednemu z patroli policji. Po kilku minutach policjanci odnaleźli BMW. Samochód stał przy dystrybutorze na stacji paliw. Okazało się, że jego właściciel właśnie zatankował paliwo za 300 złotych. Pracownikowi stacji oświadczył, że nie ma jak zapłacić.

Funkcjonariusze zatrzymali mężczyznę i przewieźli na komendę. Gdy w systemie sprawdzono jego dane, wyszło na jaw, że ma on nałożony zakaz prowadzenia pojazdów. Do tego BMW, którym jeździł, nie miało ważnych badań technicznych. Teraz trwa postępowanie dotyczące wszystkich przewinień 35-latka.

Co mówią przepisy?

Według Kodeksu Wykroczeń stan po użyciu alkoholu występuje, gdy zawartość alkoholu we krwi wynosi od 0,2 do 0,5 promila. Kierowca, który prowadzi pojazd w stanie po użyciu alkoholu, podlega karze aresztu albo grzywny nie niższej niż 2500 złotych.

Opracował Rafał Molenda

Czytaj także: