Sąd pierwszej instancji skazał sprawcę na 12 lat więzienia za usiłowanie zabójstwa. Sąd odwoławczy złagodził kwalifikację prawną, biorąc pod uwagę okoliczności napaści i orzekł niższą o rok karę nie za usiłowanie zabójstwa, ale za spowodowanie ciężkich obrażeń.
W uzasadnieniu sąd apelacyjny przypomniał, że - zgodnie z Kodeksem karnym - "nie podlega karze za usiłowanie, kto dobrowolnie odstąpił od dokonania lub zapobiegł skutkowi stanowiącemu znamię danego przestępstwa".
Wspólnie spożywali alkohol
Do ataku doszło w maju zeszłego roku w jednym z mieszkań w Piszu w województwie warmińsko-mazurskim. Spotkała się tam trójka znajomych mężczyzn w wieku 65-66 lat. Wspólnie spożywali alkohol. W pewnym momencie doszło do kłótni. Prawdopodobnie gospodarz chciał, by goście już sobie poszli. Wówczas mężczyzna został zaatakowany nożyczkami.
W ocenie śledczych, był to albo jeden cios rozwartymi nożyczkami, albo dwa uderzenia, oba w szyję. Według biegłych, były to rany zagrażające życiu. Mężczyznę udało się uratować dzięki szybkiemu wezwaniu karetki i interwencji lekarskiej w szpitalu.
Był wcześniej karany
Sąd pierwszej instancji ocenił - zgodnie z kwalifikacją prawną prokuratury - iż było to usiłowanie zabójstwa, a sprawca działał z zamiarem ewentualnym. Skazał go nieprawomocnie na 12 lat więzienia. A biorąc też pod uwagę wcześniejszą karalność, zasądził również 20 tysięcy zł zadośćuczynienia. Nakazał też odbywanie tej kary w systemie terapeutycznym dla osób uzależnionych od alkoholu.
Obrona chciała w apelacji niższej kary za usiłowanie zabójstwa lub zmiany kwalifikacji prawnej na spowodowanie ciężkich obrażeń i, co za tym idzie, łagodniejszego wyroku.
Próbował od razu pomóc rannemu
Sąd Apelacyjny w Białymstoku zmienił kwalifikację prawną. Wziął pod uwagę, że po zadaniu ciosów nożyczkami (sąd przyjął, że były to dwa uderzenia), sprawca zaprzestał dalszego ataku. Do tego próbował od razu pomóc rannemu, prosząc sąsiadów o wezwanie pomocy. Udało się jej szybko udzielić i uratować życie.
Jak przypomniał w uzasadnieniu wyroku sędzia Tomasz Uściłko, w takiej sytuacji z kwalifikacji prawnej zostało wyeliminowane usiłowanie zabójstwa, a oskarżony został skazany za spowodowanie poważnych obrażeń.
Jednocześnie sąd zaznaczył, że - biorąc przede wszystkim pod uwagę, iż sprawca to recydywista, wcześniej skazany za podobne przestępstwo - nie było podstaw do większego złagodzenia kary. Stąd wyrok 11 lat więzienia.