Pomysł zrodził się wśród myśliwych w 2016 roku. - W Białowieży stoi Żubr, w Siedlcach łoś, więc jako Olsztyn - kraina lasów i jezior - też chcieliśmy mieć coś swojego - mówi Kazimierz Pawlak, jeden z pomysłodawców.
- Pojawił się temat, skąd wziąć pieniądze. Jeden z kolegów wpadł na pomysł, by nazbierać trochę łusek po amunicji. Dzięki pomocy policji, wojska i służby więziennej udało się. Łuski zbieraliśmy przez osiem lat. Uzbieraliśmy ich około półtorej tony, ale nie na tyle dużo, by wykonać odlew. Z czasem jednak doszliśmy do wniosku, że tak naprawdę łuski nie nadawały się do odlewu, ponieważ mosiądz nie jest materiałem lejącym. To trzeba było wykonać z brązu - dodaje Pawlak, który jest też prezesem Fundacji Nemrod.
I to właśnie on założył pod koniec 2024 roku fundację, która zajęła się realizacją inwestycji. Zebrane łuski zostały sprzedane na złomie, a pieniądze z ich sprzedaży zasiliły budżet przeznaczony na odlew rzeźby. Wciąż jednak nie była to kwota, która satysfakcjonowała myśliwych.
- Wpłacać zaczęli również koledzy. Do tego koła łowieckie, nadleśnictwo jakąś dotację dało, którą oczywiście rozliczyliśmy zgonie z prawem. Udało się w sumie uzbierać około 50 tysięcy złotych. Byliśmy w wielu odlewniach, jednak cena była zbyt wysoka, ponieważ wychodziło około 200 tysięcy złotych. To było zdecydowanie za drogo - mówi Kazimierz Pawlak.
Wpadł więc na pomysł, by poszukać tańszego wykonawcy. Wybór padł na Chiny. - Zacząłem szukać tańszego wykonawcy. Znalazłem w Chinach. Bardzo porządna firma, która zajęła się odlewem rzeźby - dodaje Pawlak.
Pomysł, który wzbudza emocje
Od października 2025 roku rzeźba jest już w Olsztynie. Miasto wydało wcześniej zgodę na jej postawienie. Na 19 czerwca jest zaplanowana uroczystość w parku centralnym, podczas której nastąpi jej odsłonięcie. To budzi jednak pewien niesmak wśród społeczników z organizacji ekologicznych. Zdaniem Magdy Orłowskiej z Olsztyńskiej Koalicji Organizacji Prozwierzęcych, to nie jest dobry pomysł.
- To nie jest "atrakcja", tylko symbol przemocy wobec zwierząt, który ktoś chce postawić w samym sercu naszego miasta. Pomysł, żeby tworzyć pomnik jelenia "z łusek po nabojach", którymi zabija się zwierzęta, jest po prostu makabryczny i kompletnie oderwany od wrażliwości społecznej. Trudno zrozumieć, dlaczego przestrzeń publiczna, która powinna łączyć mieszkańców i budować szacunek do przyrody, ma być miejscem gloryfikowania środowiska odpowiedzialnego za zabijanie zwierząt dla rozrywki. My jako strona społeczna mówimy stanowcze nie - mówi Magda Orłowska z Koalicji Organizacji Prozwierzęcych.
Kazimierz Pawlak odpiera jednak te zarzuty. Podkreśla jeszcze raz, że łuski pochodzą od służb - policji, wojska i służby więziennej. - Szanuję panią, ale warto byłoby podjąć rzeczową dyskusję. Pani nie spytała się, co to za łuski i skąd pochodzą - odpowiada.
Prezes fundacji zapowiedział, że myśliwi zamierzają w przyszłości stworzyć w parku kolejne rzeźby. Ten swoisty "zwierzyniec" ma stanowić lokalną atrakcję turystyczną i edukacyjną.