Postępowanie liczy aż 1,6 tysiąca tomów akt. To rekordowa sprawa karna, do której wyznaczony został jeden sędzia Sądu Okręgowego w Olsztynie Olgierd Dąbrowski-Żegalski. Prokuratura Regionalna w Gdańsku zarzuciła 22 osobom między innymi udział w zorganizowanej grupie przestępczej, pranie brudnych pieniędzy oraz przestępstwa skarbowe polegające na urządzaniu i prowadzeniu bez koncesji zbiorowego uczestnictwa w grach hazardowych na automatach.
Dowodami rzeczowymi są w tej sprawie zabezpieczone automaty do gier. W sumie maszyn jest około 9,2 tysiąca, za ich przechowywanie sąd miał rocznie płacić 1,3 miliona złotych warmińskiej Caritas, do której należą magazyny, gdzie przechowywane są te automaty.
Z powodu wysokich kosztów związanych z przechowywaniem automatów sędzia Olgierd Dąbrowski-Żegalski wydał postanowienie o ich sprzedaży, mimo że sprawa grupy jeszcze się nie zaczęła.
Wyrok Sądu Apelacyjnego w Białymstoku
Obrońcy oskarżonych zaskarżyli tę decyzję do Sądu Apelacyjnego w Białymstoku. Motywowali ją między innymi tym, że zanim automaty zostaną sprzedane, powinni zbadać je biegli sądowi.
Sąd Apelacyjny w Białymstoku w poniedziałek zajmował się sprawą sprzedaży jednorękich bandytów i podtrzymał wcześniejszą decyzję olsztyńskiego sądu.
- Teraz przekażemy tę decyzję naczelnikowi właściwego urzędu skarbowego i to urząd skarbowy będzie się fizycznie zajmował sprzedażą tych maszyn. Sąd nie będzie ani ogłaszał przetargów na ich sprzedaż, ani nie będzie robił nic innego związanego ze sprzedawaniem tych sprzętów - podkreślił w rozmowie z PAP sędzia Dąbrowski-Żegalski. Dodał, że jeśli nie uda się sprzedać tych maszyn, będzie można je zutylizować.
Zdaniem sędziego państwo polskie nie powinno ponosić kosztów trzymania tych maszyn. - A ponosimy je od kilku lat - zaznaczył Dąbrowski-Żegalski.