- Radni powiatu mrągowskiego przegłosowali uchwałę dotyczącą zniesienia moratorium na odstrzał łosi. Swoją decyzję argumentują rosnącą populacją łosia w regionie, wypadkami drogowymi oraz stratami w rolnictwie.
- Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w Polsce żyje około 45 tysięcy łosi. W Nadleśnictwie Mrągowo na przestrzeni ostatnich czterech lat populacja łosia wzrosła o 81 osobników.
- Jednym ze zwolenników zniesienia moratorium jest minister rolnictwa i rozwoju wsi Stefan Krajewski. Ostateczna decyzja należy jednak do ministra środowiska i klimatu.
- Naukowcy i ekolodzy są zdania, że moratorium powinno zostać utrzymane. Jakiekolwiek próby jego zniesienia mogą spotkać się z oporem społecznym, tak jak to było już w 2017 roku.
- Ministerstwo Klimatu i Środowiska zapewnia, że moratorium na odstrzał łosia nie zostanie zniesione.
W grudniu ubiegłego roku radni powiatu mrągowskiego przegłosowali uchwałę znoszącą moratorium na odstrzał łosi. Radni wskazywali przede wszystkim na zwiększoną populację łosia w ich regionie, co z kolei przekłada się na większą liczbę wypadków drogowych i straty w rolnictwie.
- Liczba łosi w województwie warmińsko-mazurskim przekracza ilości, które są gospodarczo znośne dla rolników. Ich duża ilość powoduje wypadki drogowe. W tych zdarzeniach są przeważnie ofiary śmiertelne lub ranni. Giną też same zwierzęta. To prowadzone moratorium trwa już ponad 20 lat i jest ciągle przedłużane. Powinniśmy przede wszystkim chronić człowieka - mówi w rozmowie z tvn24.pl Jerzy Gosiewski, radny powiatu mrągowskiego.
- Radni przyjęli konkretne stanowisko uznające, że moratorium powinno być zniesione, i przedstawili projekt z 2017 roku, który jest aktualny i powinien być przyjęty przez rząd - dodaje radny.
Gosiewski nawiązuje do decyzji ówczesnego ministra środowiska Jana Szyszki za czasów rządu PiS i Suwerennej Polski, który wprowadził zmiany w rozporządzeniu mające zezwalać na odstrzał łosi. Decyzja spotkała się jednak wówczas z masowym sprzeciwem społecznym.
Ekolodzy i naukowcy przeciwni
- Łosie nie żyją w stadach, są raczej samotnikami, mogą łączyć się w niewielkie grupy w okresie zimowym. Takie malutkie stada, liczące 3-6 osobników, nie wyrządzają istotnych szkód - odpowiada Izabela Kadłucka, biolożka i zoopsycholożka, prezeska Fundacji "Niech Żyją!". I dodaje: - Łoś nie powinien być kolejnym trofeum myśliwskim do powieszenia na ścianie myśliwych.
Jak podaje strona zakazpolowania.pl, według monitoringu statystyczny łoś spowodował w ciągu 2024 roku straty w rolnictwie warte około 450 złotych. Poziom szkód wyrządzonych przez łosie jest różny w różnych województwach. Szkody nie występują na przykład w województwach zachodnich (opolskie, dolnośląskie, lubuskie, zachodniopomorskie), gdzie łosi jest bardzo mało. Szkód nie odnotowano również w województwie śląskim i małopolskim, mimo że żyje tam około 600 łosi. Znacznie wyższe odszkodowania wypłacają natomiast zarządy województw łódzkiego i mazowieckiego. Jednocześnie są województwa, gdzie mimo dużej liczby żyjących łosi powodowane przez nie szkody są symboliczne, jak na przykład na Kujawach i Pomorzu.
Uchwałę mrągowskich radnych krytykuje Radosław Miazek, który obserwuje i fotografuje łosie od 15 lat, organizator Dnia Łosia. - Pomysł, by strzelać do łosi, powtarza się cyklicznie, najczęściej na Mazurach. Czasami radnymi są osoby z kół łowieckich lub emerytowani leśnicy, a z badań wynika, że łosie mazurskie mają najpiękniejsze poroże, więc może być to jedna z przyczyn - mówi.
Zwraca jednocześnie uwagę, że argumenty myśliwych dotyczące powodowania przez łosie wypadków drogowych są na wyrost. - Wypadki z łosiami są bardzo medialne i głośne. Często winę ponosi zwierzę, jednak fakty są inne. Na polskich drogach kierowcy jeżdżą za szybko, nie zwracają uwagi na znaki drogowe informujące o dzikich zwierzętach - mówi Radosław Miazek.
Dodaje, że tak naprawdę ciężko stwierdzić, do ilu dokładnie wypadków dochodzi z udziałem łosi, ponieważ policja nie ewidencjonuje w danych dotyczących wypadków gatunku zwierzęcia. Potwierdza to podkomisarz Paulina Karo, oficer prasowy Komendy Powiatowej Policji w Mrągowie. - Nie gromadzimy szczegółowych danych dotyczących gatunków zwierząt, które uczestniczyły w zdarzeniach drogowych - mówi dla tvn24.pl.
- Takie decyzje powinny być podejmowane ostrożnie - mówi z kolei biolog dr Robert Maślak, oceniając decyzję radnych i zwraca uwagę na kwestie dotyczące populacji łosia w Polsce, która nie jest - w jego opinii - do końca jednoznaczna.
- Nie bazujemy na pewnych danych. Nie wiemy, ile jest łosi. Zarówno Główny Urząd Statystyczny, jak i nadleśnictwa mają inną metodykę. To nie są metody stosowane w procedurach naukowych. Zarządzanie gatunkiem powinno odbywać się na danych naukowych. Nie można opierać się na danych leśników i myśliwych, bo dają nieprawdziwy obraz - zauważa Maślak.
Minister rolnictwa - za, ministerstwo środowiska - przeciw
We wrześniu ubiegłego roku minister rolnictwa Stefan Krajewski we wpisie na portalu X odniósł się do tego tematu. Napisał, że jest za zniesieniem moratorium, a argumentował to około 40-tysięczną populacją, wypadkami komunikacyjnymi i szkodami w rolnictwie. Czy dziś podtrzymuje swoje stanowisko?
- Minister przedstawił stanowisko wskazujące na zasadność zniesienia moratorium na polowania na łosie i określenia okresów polowań. Jest to związane z bardzo dynamicznym wzrostem liczebności populacji tego gatunku. Wraz ze wzrostem populacji łosia rośnie też liczba wypadków komunikacyjnych, natomiast w rolnictwie wzrost populacji łosi przekłada się na większe szkody w uprawach i płodach rolnych - argumentuje Iwona Pacholska, rzeczniczka prasowa Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
Z danych Ministerstwa Klimatu i Środowiska wynika, że populacja łosia oscyluje w kraju na poziomie 30-40 tysięcy. Najwyższa liczebność jest odnotowywana w województwach: podlaskim, lubelskim, warmińsko-mazurskim oraz mazowieckim. I to właśnie minister klimatu i środowiska podejmuje ostateczną decyzję o zniesieniu moratorium. Jak zapewnia resort, takich planów nie ma.
"Ministerstwo Klimatu i Środowiska nie planuje zmian w zakresie zdjęcia ochrony łosia i przywrócenia okresu polowań na ten gatunek" - czytamy w odpowiedzi przesłanej do redakcji tvn24.pl.
Redagował Piotr Kozanecki
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Radek Miazek